wtorek, 2 czerwca 2015

O elfach słów kilka

Jedną z najpopularniejszych fantastycznych ras, o których chyba każdy słyszał, są elfy. Ludzie zazwyczaj, słysząc o nich, mają w głowie jeden z dwóch obrazów: albo tolkienowskie, piękne istoty, albo małe skrzaty Świętego Mikołaja. Dziś zapraszam Was do zapoznania się się z tą rasą - może nie będzie to zbyt odkrywczy post, ale może akurat kogoś zaskoczę :)

Elfy to istoty wywodzące się z mitologii germańskiej, nie różniące się początkowo zbytnio od driad, czy chochlików. Były po prostu leśnymi stworzeniami, bóstwami, przestawianymi jako niewielkie, śliczne istotki. W dzisiejszej fantastyce wyglądają jednak nieco inaczej: są zbliżone wielkością do ludzi, niemal zawsze są nieśmiertelne do chwili zranienia, związane są przy tym w silny sposób z magią. Ach, i oczywiście - zawsze mają szpiczaste uszy. To ich znak rozpoznawczy. Stereotyp mówi również o tym, że mają wyostrzony wzrok i świetnie strzelają z łuku, co przez fakt mieszkania w lesie wydaje się jak najbardziej uzasadniony i przez wielu wykorzystywany.

A jak ta rasa wygląda na przykładach konkretnej literatury fantasy? Pozwólcie więc, że przytoczę Wam kilka przykładów - raczej z tych bardziej, niż mniej znanych dzieł, chociaż... niekoniecznie :) Ostrzegam jednak, że mogę nieco spoilerować -czasem niestety jest to w takich przypadkach konieczne.

Legolas - in Two TowersŚródziemie stworzone przez J. R. R. Tolkiena
Chcąc, nie chcąc, muszę od tego zacząć, bo właśnie temu panu zawdzięczamy to, jak postrzegamy dziś Piękny Lud. Posługują się oni własnymi językami, które świetnie zostały opracowane przez autora i znam kilka osób, które po prostu się ich uczą. Elfy przedstawione przez tego autora są tymi najbardziej... typowymi - są piękne, nie starzeją się, nie umierają więc też przez starość, choroby raczej się ich nie imają. Cenią sztukę i każdy z nich jest niezwykłej urody. Noszą długie włosy. Przy okazji barwy ich włosów, czy oczu nie różnią się znacznie od ludzkich.



Neverland Sapkowskiego
W stworzonym przez Sapkowksiego świecie, elfy to rasa skazana na wymarcie: są wprawdzie dalej nieśmiertelne, ale rozmnażać mogą się tylko młode osobniki, a tych, z powodu wojen, jest bardzo niewiele. Są długowieczne i niezwykle piękne. Dodatkowo, podzielone są na dwie frakcje: elfy z Neverlandu, Aen Seidhe, czyli Lud Wzgórz, oraz te, które odeszły do równoległego świata - Aen Elle, Lud Olch. To, co jest charakterystyczne dla Neverlandu, to fakt, że elfy nie posiadają kłów, a ich zęby są bardzo drobne, przez co uśmiechy istot tej rasy wyglądają specyficznie. Nigdy nie posiadają zarostu. Co ciekawe, elfki, kopulując z ludźmi, szybciej zachodzą w ciąże, przez co po świecie chodzi wiele półelfów.





W świecie Eragona...
Paolini nie wykazał się wcale kreatywnością. Jego lud do złudzenia przypomina ten stworzony przez Sapkowskiego. Jego elfy są piękne, długowieczne, strzelają z łuku, przybyły zza morza i mieszkają w lesie. Jedyne, czym się wyróżniają, to fakt, że są wegetarianami... co nie jest w żaden biologiczny sposób uzasadnione: elfy Sapkowskiego przynajmniej nie mają kłów, dlatego logiczne byłoby, gdyby nie jadły mięsa. Paolini zaś nie wspomina o tym słowem... a mnie jakoś nie chce wierzyć się, aby cała jakże liczna populacja elfów po prostu uznała sobie, że mięsa nie je, mimo, że pod względem biologicznym jest do tego przystosowana.



A co z Światem Wynurzonym Licii Torsi?
W Kronikach Świata Wynurzonego nie mamy elfów jako takich - poznajemy tylko półelfy, z czego większość została wymordowana. Co się stało z przedstawicielami tej rasy czystej krwi? To wyjaśnione nie zostało, niemniej, półelfy od typowego elfa nie bardzo się różnią. Jedynie to, co mi się w tym przypadku spodobało i je wyróżniło, to fakt, że zarówno włosy, jak i oczy tych istot nie są typowe, ludzkie, a przybierają przeróżne barwy. Na przykład, główna bohaterka wcześniej już wspomnianej przeze mnie trylogii ma fioletowe oczy i granatowe włosy, co wyróżnia ją z tłumu.


17357Rowling też stworzyła swoją wizje elfów!
Tyle, że w książkach o młodym czarodzieju, nie są to ani ważne stworzenia, ani nadmiernie inteligentne... przypominają wprawdzie człowieka, ale jeśli są już przez ludzi wykorzystywane, to w celach dekoracyjnych - to bardziej zwierzątka, niżeli myśląca rasa. Posługują się magiczną mocą, a rozmnażają się poprzez składanie jaj. Mają również skrzydełka. I... nie wiem, jak według Was, ale przynajmniej mi nie do końca takie przedstawienie elfów się podoba. Nie lepiej byłoby nazwać je chociaż wróżkami? Bo wyglądem własnie je elfy Rowling przypominają...


Watching him Sleep by AliWildgooseDanina. Nowoczesna Baśń Holly Black - jeszcze skrzaty, czy jednak elfy?
Holly Black w swoim świecie stworzyła rasę, która zdaje się wcale rasą nie być z prostej przyczyny - jej skrzaty wcale nie są jednolite. Jedne mają skrzydła, inne nie, jedne są zielone, jedne małe, inne do złudzenia przypominają ludzi. Choć nazywane są skrzatami, w jednym z fragmentów powieści możemy znaleźć krótką wzmiankę o tym, jakoby elfy i skrzaty były w gruncie rzeczy jednym i tym samym. To, co wyróżnia jej rasę jest niemożność dotykania przez nią żelaza, które je parzy i może doprowadzić nawet do śmierci.




Celineczka Andresona
Kto nie zna treści tej baśni? A wiecie, że nosi czasem również tytuł Dziecię Elfów? Co, jak co, ale myślę, że ta mała dziewczynka, która jest główną bohaterką tego dzieła bez problemu może zostać nazwana członkiem elfickiej rasy: jest malutka, śliczna, fascynuje ją sztuka. Nie wiemy wprawdzie nic o czym, czy ma szpiczaste uszy, czy nie... ale wydaje mi się, że gdyby Andreson nie zrobił z tej opowieści baśni, a powieść fantasy, to właśnie byłaby rasa naszej uroczej bohaterki.



 Która z wizji elfów najbardziej Wam się podoba? Macie jakieś ulubione książki z tą rasą w roli głównej? A kim w waszej głowie są przedstawiciele elfów?

9 komentarzy:

  1. Elf, moje pierwsze skojarzenie to świat z Eragona, duże oczy i smukłe ciała. Jedzenie mięsa BYŁO uzasadnione z psychologicznego punktu widzenia. W wersji Paoliniego matka natura jest dla nich najważniejsza. Z tego powodu żywią się tylko jej darami. Jest to kilkakrotnie wspomniane.
    Najbardziej podoba mi się jednak wersja przedstawiona w Wiedźminie, ale chyba nie potrafię podać jakichkolwiek argumentów.Przynajmniej sformułować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam tą książkę kilka razy i doskonale znam poglądy elfów, tyle, że... dalej to nie jest logiczne. Bo jeśli genetycznie są zaprogramowane na niejedzenie mięsa - OK. Ale Paolinii tego nie napisał, zrobił z elfów wegetarian, a nie ma szans, aby w społeczeństwie, któremu mięso krzywdy nie zrobi 100% członków było wege. Tak się po prostu nie da. Organizm mięsa potrzebuje, jeśli jest tak zaprogramowany i choćby część po nie w tym momencie sięgnie.
      Istnieje jeszcze możliwość, że ich królowa surowo każe za takie coś... to inna kwestia xD

      Usuń
    2. Hmm w uniwersum Harry'ego Pottera jeśli chodzi o 'elfy' to w oryginale nazwane są tak innego rodzaju istoty czyli: 'house-elf' a po naszemu domowe skrzaty zniewolone przez czarodziejów (co ciekawe posiadają silną magię), te skrzydlate stworzonka składające jaja (tak lubiane jako pokarm przez te drzewne stworki mieszkające na drzewach do różdżek, 'nieśmiałki' czy jakoś tak) to albo 'fairies' (ale jednak określone jako elfy w polskim przekładzie) albo też inne drobne skrzydlate stworzonka jak bachanki, magiczne szkodniki, 'doxies' w oryginale no i chochliki kornwalijskie zdaje się w oryginale 'cornish pixies'. Kurdę nie ma to jak kompletnie bezużyteczna wiedza o bestiariuszach ze światów fantasy hahaha.

      A jeśli chodzi o prawdziwych 'elfów' to tolkienowskie są jednak najbardziej fascynujące, co ciekawe to późniejsze klony fantasy spłyciły tą rasę istot takie przynajmniej mam wrażenie. Elfowie Tolkiena nie są wcale wszyscy tacy sami jak u Paoliniego i tak stereotypowi, ale podzieleni na mnóstwo nazwijmy to plemion, często o odmiennych cechach wyglądu, o różnorodnej mocy i zdolnościach no i upodobaniach. Tacy Elfowie Wysokiego Rodu czyli Noldorowie sa wspaniałymi rzemieślnikami, górnikami, kowalami, budują wspaniałe kamienne miasta, wieże i budynki, a Elfowie Leśni z kolei są bardziej..rustykalni, mniej potężni jesli chodzi o 'magiczne moce' nie tak zaawansowani jako cywilizacja, Sindarowie czyli Elfowie Szarzy są tak pół na pół. Oczywiście jako rasa elfowie posiadają takie cechy jak wyostrzone zmysły w szczególności niebywały wzrok (Legolas potrafi dostrzec sporo detali z odległości kilku kilometrów zdaje się jest to jedna z ich naturalnych zdolności tzw. magicznych u Tolkiena magia to temat szeroki jak rzeka ale grząski jak bagno, gdyż nie mamy tu do czynienia z okreslonym systemem magii jest on raczej tajemnicza i jej źródłem zdaje się być głównie siła ducha bądź umysłu, naturalne dla danej rasy siła, zdolności i tak hobbici mają jej niewiele podobnie jak ludzie, elfowie i krasnoludowie mają jej trochę więcej a najpotężniejsze są 'boskie' istoty jak Ainurowie), niesamowita uroda, zdolności łucznicze, czy artystyczne ale potrafią wyłamywać się ze schematu i wcale często walczą mieczami, a nawet toporami, nie tylko łukiem i strzałami. No i także nie są takie doskonałe jak się wydają, często nawet elfowie się mylą lub potrafią dokonywać złych czynów, które nierzadko przynoszą katastrofalne konsekwencje.

      Usuń
    3. W uniwersum Pottera nie wnikałam szczegółowo, jeśli o oryginały chodzi, ale warto wiedzieć takie rzeczy :D
      A jeśli o Tolkiena chodzi - główny obraz to mimo wszystko "ładne i długouche", aczkolwiek znów, nie wnikałam tak głęboko w jego świat. Muszę przeczytać od początku LOTRa, wcześniej w końcu sięgając po Silmarillion, ale... po prostu bezustannie mam tyle rzeczy pod ręką, że nie potrafię się do tego zmusić.

      Usuń
    4. Jako ciekawostkę mogę dodać że Tolkien nigdy nie opisywał uszu swoich elfów jako długich czy spiczastych :) w gruncie rzeczy wcale się na nich nie skupiał (tylko w pewnych mało znanych tekstach pochodzących jeszcze z przed ukształtowania się ostatecznej wizji tej rasy więc o raczej niepewnej kanoniczności, skupiających się na etymologii pewnych słów z ich języka wspomina się o tym że "The Quendian ears were more pointed and leaf-shaped than [human]") a sami elfowie są bardzo podobni do ludzi tylko wyższych i piękniejszych chodź i tutaj nie wszystko jest takie sztampowe bo jak wspomina Silmarillion w dawniejszych czasach ludzie i elfowie różnili się mniej niż w późniejszych okresach, no a tacy Numenorejczyczy (Aragorn jest ich potomkiem) z Drugiej Ery sami byli piękni i tacy...pod wieloma względami 'elfowi', lecz wciąż ludźmi : "Obdarzeni wielką mądrością i chwałą, pod wieloma względami podobniejsi byli do Pierworodnych niż do ludzi z innych plemion. Wzrostem górowali nad wszystkimi synami Śródziemia, oczy ich błyszczały jasnością gwiazd. Lecz liczba ich bardzo powoli wzrastała w Krainie Daru; bo chociaż córki i synowie rodzili się jeszcze piękniejsi niż rodzice, niewiele dzieci przychodziło na świat." Silmarillion).

      Tolkien, co jeszcze bardziej interesujące w swoich listach opisał hobbitów jako posiadających lekko elfie uszy:

      "I picture a fairly human figure, not a kind of ‘fairy’ rabbit as some of my British reviewers seem to fancy: fattish in the stomach, shortish in the leg. A round, jovial face; ears only slightly pointed and ‘elvish’; hair short and curling (brown). The feet from the ankles down, covered with brown hairy fur. Clothing: green velvet breeches; red or yellow waistcoat; brown or green jacket; gold (or brass) buttons; a dark green hood and cloak (belonging to a dwarf).

      Actual size – only important if other objects are in picture – say about three feet or three feet six inches. The hobbit in the picture of the gold-hoard, Chapter XII, is of course (apart from being fat in the wrong places) enormously too large. But (as my children, at any rate, understand) he is really in a separate picture or ‘plane’ – being invisible to the dragon."

      Listy mówią też onazwie elf:
      "'Elves' is a translation, not perhaps now very suitable, but originally good enough, of Quendi. They are represented as a race similar in appearance (and more so the further back) to Men, and in former days of the same stature. I will not here go into their differences from Men! But I suppose that the Quendi are in fact in these histories very little akin to the Elves and Fairies of Europe;..."

      Usuń
  2. Dla mnie najlepsze pozostaną elfy ze Śródziemia. Tolkien wspaniale wszystko wykreował.
    http://life-ishappiness.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednak to taka "baza" tego, jak dziś postrzegamy tą rasę w fantastyce :)

      Usuń
  3. Ciekawy temat. Koniecznie muszę wziąć się za Kroniki Świata Wynurzonego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. A "Kroniki" idealne nie są, ale przeczytać jak najbardziej można.

      Usuń

Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy.
Usuwam spam.

Nomida zaczarowane-szablony