sobota, 18 czerwca 2016

17 komentarzy:

  1. Mimo że bardzo lubię młodzieżówki to ta mimo wszystko nie wywarła na mnie najlepszego wrażenia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko pytanie jakie młodzieżówki lubisz ;) Bo jeslo dystopie albo paranormal romance to ta pozycja wiele wspólnego nie ma. Mimo wszystko, to high fantasy.

      Usuń
  2. A mi się tam podobała. To była jedna z niewielu książek w ostatnim czasie w które naprawdę udało mi się wciągnąć.
    Pozdrawiam :)
    http://life-ishappiness.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Trochę miałam i nie miałam ochoty jej przeczytać. Ale jednak chyba nie będę jej czytać:p Z taką bohaterką to ja dziękuję..po za tym moja lista jest już wystarczająco długa:D
    Pozdrawiam!
    www.biblioteczkapati.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Podczas czytania nie zauważałam tych nielogicznych wpadek autorki, ale jak się teraz namyślę to faktycznie masz rację i w sumie też oczekiwałam głównej bohaterki, która będzie prawdziwym assassinem, a nie do końca to wyszło. :) Właśnie nie wiem, czy ta książka jest pełnowartościowym fantasy, bo co księgarnia to inna kategoria. Ostatnio się zdziwiłam, gdy właśnie zobaczyłam całą serię w młodzieżówce, bo w empiku jest promowana jako fantastyka. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hah, coraz bardzej przekonujesz mnie, żebym jednak nie sięgała po książkowe hity... ;)
    Denerwują mnie takie bohaterki jak ona... Mary Sue? Chyba tak się nazywają dziewczyny w powieściach, które są piękne, mądre, elokwentne i wszystko umieją. Nic dziwnego, że jej nie polubiłaś ;)
    Bilard. I psy z kokardką. W świecie zabójców. Uroczo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektóre hity są dobre, o ile są hitami wśród odbiorców, których gusta są podobne do Twoich ;)
      Tak, to taka trochę Mary Sue ale jednocześnie promująca ją nie być co autorce nijal wyszło.

      Usuń
  6. Zupełnie nie moje klimaty, ale teraz leżę chora to pewnie i to bym przeczytała :P

    OdpowiedzUsuń
  7. czytając nie zwróciłam uwagi na wytknięte przez Ciebie błędy, w sumie teraz myślę, że masz racje. ale i tak Szklany Tron mi się podobał, a kolejna część jest jeszcze lepsza. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Chaol szary i nijaki? :(
    A co do błędów - ja wykształciłam w sobie ignorowanie błędów logicznych, bo one są w prawie każdej książce z gatunku młodzieżowego :D i mi tam się Szklany tron podobał ^^

    OdpowiedzUsuń
  9. Zabieram się za tę książkę już od ponad miesiąca, ale jakoś zabrać się nie mogę :c
    Buziaki, Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeśli rozpatrywać Szklany tron w kategorii młodzieżowej fantastyki, to moim zdaniem książka jest całkiem dobra. Co prawda, wiele elementów (jak główna bohaterka czy braki w kreacji świata) irytuje, jednak w porównaniu z niektórymi powieściami z tego gatunku, wypada naprawdę dobrze. Wydaje mi się, że jeśli nie będziemy mieć względem niej wygórowanych oczekiwań, lektura sprawi nam frajdę oraz zapewni dużą dawkę relaksu :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałam i mam bardzo podobne zdanie. Sporo nielogiczności, luki w fabule, no i nade wszystko główna bohaterka- jak dla mnie straszna Mary Sue, postać właściwie bez skazy, a przy tym bardzo nierealna. Walczy każdym rodzajem broni, przeżyła w kopalni, jest bardzo piękna, rzekomo mądra (jak dla mnie jest bardzo głupiutka, ale opisuję obraz, jaki dostajemy od autorki), przebiegła (ekhem),atrakcyjna, czyta książki, gra na pianinie... i mimo tego, że jest zabójczynią, wciąż tłumaczy się jej działania jako w gruncie rzeczy szlachetne. Ekhem? Celaena ma rację, nawet gdy jej nie ma. Mimo tego, że zabija ludzi, to przecież zabija samych złoczyńców, więc tak naprawdę jest dobra! Właśnie najbardziej irytowało mnie to wciskanie czytelnikowi, że Celaena jest postacią idealną. Nie wspominając o tym, że mimo kreowania na królową zbrodni, tak naprawdę przypomina rozkapryszoną, nierozgarniętą, niezbyt sprytną i pyskatą nastolatkę. Pomysł na połączenie cech zwyczajnej dziewczyny z zabójczynią może i był ciekawy, ale ostatecznie wyszło niezgrabnie, trochę się to jednak gryzie.
    Ale nie ukrywam, że mimo tych wszystkich wad, to przyjemna lektura, ma swoje zalety, sporo akcji, ciekawy świat... Nie zmienia to jednak faktu, że do mnie nie przemawia, może za bardzo się nastawiałam? Oczekiwałam czegoś, co powali mnie na kolana. Drugi tom jest jak dla mnie znacznie lepszy, może między innymi dlatego, że podeszłam bez żadnego nastawienia, ale w sumie lektura była przyjemna. Celaena mniej denerwuje i ma parę momentów, sporo rzeczy nabiera rozpędu, świat zostaje wzbogacony, bohaterowie nabierają kolorów. Przy ,,Koronie w mroku" naprawdę dobrze się bawiłam. Ogólnie taka książka dla relaksu, nie licząc momentów irytacji na Celaenę;)
    Pozdrawiam ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń
  12. No nareszcie! Po Twoim komentarzu pod moim LBA postanowiłam zaglądnąć tu, i poszperać za Szklanym tronem. Cholera, pierwszy raz zgadzam się z recenzją tej książki, i to w stu procentach. niby czytadło na 2-3 dni a mnie tak wymęczyło, że nawet do końca nie dotarłam... więc nie wiem o co chodzi z pieskiem i kokardką, ale jakoś nie żałuje. Zanim sięgnęłam po Szklany tron czytałam Dwór cierni i róż tej samej autorki, który piekielnie mi się spodobał. Język Mass był bogaty, opisy świata Fae wciągały, i w głowie widziałam wszystko, o czym czytałam. Poza tym historia miała ręce i nogi, wszystko się działo "po Bożemu". Więc gdy pod moją recenzją Dworu pojawiły się komentarze, że Szklany tron jest o niebo lepszy, to od razu po niego sięgnęłam. I co? I dupa blada, bo to jakiś żart, a nie fantasy. Zabójczyni drażniła mnie od samego początku. Laska świeżo wyszła z kopalni, a martwi się, że jej sukienka nie pasuje do koloru oczu? No ja na jej miejscu bym całowała stopy księciunia za to, że mnie wydarł z podziemi. Brakowało mi charakteru w tych postaciach, a wątek miłosny denerwował... Kurde, książę nie ma w ogóle styczności z Celaeną, tyle co jak jechali sobie do zamku, ale jak na nią wpada, to najchętniej zaciągnął by ją do najbliższego schowka na miotły... serio? Mogłabym pluć się o całą resztę, ale ten komentarz już i tak jest za długi, więc przemilczę pozostałe "ale". Cieszę się, że trafiłam na Twoją recenzję. Przynajmniej wiem, że nie jestem jedyna :P
    Pozdrawiam ciepło,
    Q.
    https://doinnego.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Dwór cierni i róż " został napisany później, więc możliwe, że jej warsztat się poprawił. Poza tym weź poprawkę na to, że tłumacz też BARDZO dużo robi i być może sama różnica w stylu jest właśnie jego winą. W każdym razie ja po to coś sięgać nie zamierzam, nie po "Szklanym trodnie" ;P

      Usuń
  13. O rany, toż to musi być wspaniała książka, a Maas jest wybitną autorką. Dwory mi nie podeszły, ale widzę, że tu może być jeszcze gorzej. Nawet trochę mi z tego powodu przykro - miałam nadzieję, że jednak potrafi stworzyć coś, co się trzyma kupy i jest względnie dopracowane, a ludzie nie zachwycają się bez powodu.
    Nie wiem, czy zamierzałaś, ale książką jednak trochę zaintrygowałaś - te psy z kokardkami budzą ciekawość ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest jedna scena, także... skoro już masz spoiler to niczym Cię nie zaskoczy XD

      Usuń

Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy.
Usuwam spam.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.