Nic wspólnego z ekonomią nie mam i chyba nigdy nie będę miała. Mija się ona z moimi zainteresowaniami i z kierunkiem studiów. I zaliczam się do tej grupy ludzi, których ta lektura raczej nie zainteresuje :)
Kurcze kolejna książka o której oczywiście nie słyszałam xD I kolejna która raczej nie jest dla mnie :/ Nie wiem, jakoś nie czuję tej chemii między nami xD Buziole :* pomiedzy-wersami.blogspot.com
weź poprawkę na to, że ostatnie 3 książki, które się pojawiły to nie są moje "hity": Le Guin zdecydowanie przestała mnie bawić, Kapuścińskiego czytałam, bo musiałam, a to lubię bardziej dlatego, że lubię wiedzieć ;) To nie jest literatura, która ma bawić. Podejrzewam, że tylko pojedynczy moi czytelnicy (biorąc pod uwagę wszystkich, nie tylko komentujących) są zainteresowani sięgnięciem po tę pozycję.
Publikacja wydaje się interesująca i szczerze mówiąc mam mieszane uczucia, bo uważam, że takie książki warto czytać, jednakże ekonomia to nie moja bajka i mam obawy, czy mimo wszystko podczas lektury trochę bym się nie wynudziła
To po prostu nie jest książka, którą pochłania się na raz. Normalny człowiek (którym ja raczej pod tym względem nie jestem) przeczyta 2 strony tego, odłoży na dwa dni, by potem przeczytać kolejne dziesięć: powoli, na spokojnie. Nie ma się co gonić z czymś takim.
Faktycznie, książka warta sięgnięcia po nią. :) Gdybym miała więcej czasu, to przybliżałabym właśnie też tytuły z literatury naukowej, na które warto zwrócić uwagę, sama też bym się chętnie takimi propozycjami inspirowała. :)
Jaki piękny wygląd bloga. <3 Super, że piszesz o książce naukowej. :) Ja też czasem czytam naukowe lub populanronaukowe, ale raczej obracające się wokół biologii. :)
Nie miałabym nic przeciwko książką o biologii, gdyby nie fakt, że nie mam odpowiedniego wykształcenia: niestety, książki z nauk bardziej humanistycznych łatwiej zrozumieć laikowi. Chociaż dziś mój chłopak (też humanista XD) zamówił książkę o fizyce, zobaczę, czy i ja tę lekturę przeżyje ;D
Poziom edukacji finansowej w Polsce jest tak żenująco niski, że takie lektury powinny być lekturami obowiązkowymi w szkołach. No już niekoniecznie podstawowych, ale w liceach to koniecznie. A za wzięcie na tapet, a nie zwyczajowo na tapetę, uwielbiam Cię :) Pozdrawiam!
Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy. Usuwam spam.
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.
Interesująca publikacja. Może w wolnej chwili zajrzę.
OdpowiedzUsuńMoim zdaniem temat bardzo interesujący. Bardziej niż nie jedna powieść.
OdpowiedzUsuńMimo wszystko obawiam się, że zanudziłaby mnie ta książka. Ja i ekonomia nie lubimy się ;/
OdpowiedzUsuńChyba jednak nie dla mnie.
OdpowiedzUsuńBardzo chciałabym się dowiedzieć co rząd zrobił z moimi pieniedzmi;) Ciekawa pozycja:)
OdpowiedzUsuńNic wspólnego z ekonomią nie mam i chyba nigdy nie będę miała. Mija się ona z moimi zainteresowaniami i z kierunkiem studiów. I zaliczam się do tej grupy ludzi, których ta lektura raczej nie zainteresuje :)
OdpowiedzUsuńZ moim też nic wspólnego nie ma :D
UsuńKurcze kolejna książka o której oczywiście nie słyszałam xD
OdpowiedzUsuńI kolejna która raczej nie jest dla mnie :/ Nie wiem, jakoś nie czuję tej chemii między nami xD
Buziole :*
pomiedzy-wersami.blogspot.com
weź poprawkę na to, że ostatnie 3 książki, które się pojawiły to nie są moje "hity": Le Guin zdecydowanie przestała mnie bawić, Kapuścińskiego czytałam, bo musiałam, a to lubię bardziej dlatego, że lubię wiedzieć ;) To nie jest literatura, która ma bawić. Podejrzewam, że tylko pojedynczy moi czytelnicy (biorąc pod uwagę wszystkich, nie tylko komentujących) są zainteresowani sięgnięciem po tę pozycję.
UsuńPublikacja wydaje się interesująca i szczerze mówiąc mam mieszane uczucia, bo uważam, że takie książki warto czytać, jednakże ekonomia to nie moja bajka i mam obawy, czy mimo wszystko podczas lektury trochę bym się nie wynudziła
OdpowiedzUsuńTo po prostu nie jest książka, którą pochłania się na raz. Normalny człowiek (którym ja raczej pod tym względem nie jestem) przeczyta 2 strony tego, odłoży na dwa dni, by potem przeczytać kolejne dziesięć: powoli, na spokojnie. Nie ma się co gonić z czymś takim.
UsuńFaktycznie, książka warta sięgnięcia po nią. :) Gdybym miała więcej czasu, to przybliżałabym właśnie też tytuły z literatury naukowej, na które warto zwrócić uwagę, sama też bym się chętnie takimi propozycjami inspirowała. :)
OdpowiedzUsuńJaki piękny wygląd bloga. <3
OdpowiedzUsuńSuper, że piszesz o książce naukowej. :) Ja też czasem czytam naukowe lub populanronaukowe, ale raczej obracające się wokół biologii. :)
Nie miałabym nic przeciwko książką o biologii, gdyby nie fakt, że nie mam odpowiedniego wykształcenia: niestety, książki z nauk bardziej humanistycznych łatwiej zrozumieć laikowi. Chociaż dziś mój chłopak (też humanista XD) zamówił książkę o fizyce, zobaczę, czy i ja tę lekturę przeżyje ;D
UsuńWydaje mi się, że nasze gusty czytelnicze bardzo od siebie obiegają, ale zawsze to miło przeczytać recenzję czegoś w nie swoim typie ;)
OdpowiedzUsuńOdpuszczę sobie
OdpowiedzUsuńZ racji, że z wykształcenia jestem ekonomistką to czuję, że bardzo chętnie sięgnę po tą książkę. ;)
OdpowiedzUsuńBuziaki. ;**
Lubię ekonomię, pieniądze (a kto ich nie lubi?), więc myślę, ze ta pozycja byłaby dla mnie :D
OdpowiedzUsuńPoziom edukacji finansowej w Polsce jest tak żenująco niski, że takie lektury powinny być lekturami obowiązkowymi w szkołach. No już niekoniecznie podstawowych, ale w liceach to koniecznie.
OdpowiedzUsuńA za wzięcie na tapet, a nie zwyczajowo na tapetę, uwielbiam Cię :)
Pozdrawiam!