czwartek, 20 kwietnia 2017

Kuzynka Bietka: Mój mały koszmarek

12 komentarzy:

  1. Trzeba mieć odwagę by krytykować klasyków, z drugiej strony mogłaś przypuszczać ze to sie tak skończy gdybys wcześniej przeczytała o czym jest ta książka , w jakich realiach rozgrywa sie akcja i o czym opowiada . Jako fanka fantastyki byś po nią nie sięgnęła . Jednak podziwiam fakt , ze czytasz to co Ci wpadnie w ręce :) dobra cecha poszerza wiedzę i uczy . Ja pamietam piękna powieść Balzaka "ojciec goriot" czytałam dawno temu w szkole i przyznam ze jest to jedna z niewielu lektur jakie zapamiętałam ;) po Twojej recenzji wiem , sie nie skuszę na te pozycje . Piękny blog, będę odwiedzać może sie natknę na jakas fajna książkę fantasy. Pozdrawiam

    Karolina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm... klasyk może być klasykiem, ale to dalej książka, która może mi się nie spodobać ;) Czytałam przed lekturą co to, ale jak mam na półce to po prostu czytam :) Fragmenty "Ojca Goriota" chyba też miałam, ale nie pamiętam tego, szczerze mówiąc.
      Dziękuję :)

      Usuń
  2. Klasyki na razie trzymam bardziej z dala od siebie, chyba, że coś mnie już naprawdę zaciekawi :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Choć do klasyki jestem z reguły bardzo pozytywnie nastawiona, tutaj poczułam się... odstraszona XD Serio, może przebrnęłabym przez tę książkę dzięki ładnemu stylowi, ale totalnie mnie przeraziły te odwołania do współczesnych Balzacowi wydarzeń - nie sądzę, żebym się w tym połapała. Raczej sobie daruję :D
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Z klasyką bywa różnie :D u mnie na półce też kilka zbiera kurz, a inne uwielbiam. Jak ktoś rzuca argumentem, że niektóre książki trzeba przeczytać to zawsze mówię, że dla mnie klasyka to Tolkien, a to znam od deski do deski :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmm... Ja chyba też nigdy się nie nauczę, że nie muszę przeczytać wszystkiego... Ale z drugiej strony - odłożyć nieprzeczytaną książkę na półkę? Niemożliwe!
    Tej książki nie czytałam. Raczej nie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam koszmary problem z niedoczytywaniem książek, które mi nie podejdą, w sensie nie umiem nie doczytać. Musi być to już gniot straszliwy, bym dała spokój.

      Usuń
  6. Matko okładka jak dla mnie okropna! Fabuła też jakoś nie za bardzo mnie ciągnie, więc chyba nie tym razem.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ohhh nie, nigdy w życiu. W sumie dobrze, że ją przeczytałaś, bo dzięki Tobie wiem, żeby jej nie czytać!

    OdpowiedzUsuń
  8. Widzę, że nastepne posty jakie wyjdabęda ardzo ambitne :) Super!

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2017/04/gray-bomber-jacket.html

    OdpowiedzUsuń
  9. A gdy mówię, że na siłę czytasz gnioty to zaprzeczasz.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja zdecydowanie nie przeczytam bo
    a) opis wgl mnie nie zachęca
    b) twoja recenzja również.

    OdpowiedzUsuń

Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy.
Usuwam spam.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.