Szkoda, że wątek wychodzenia z traumy konia i dziewczyny schodzi na drugi plan, bo nie ukrywam, że kiedy słyszałam o tej książce, to miałam nadzieję, że jest ona w dużej mierze poświęcona koniom, które kochaaaam! Teraz jednak nie mam na tę książkę ochoty przez te sceny erotyczne, przeciętny styl i zrezygnowanie z najważniejszego wątku-konia!
Czytałam tą książkę dawno temu i mimo wszystko nadal jest bliska memu sercu. Mnie kilka razy doprowadziła do łez i wzruszenia. Zapamiętałam tą historię mimo upływu kilku lat, a to chyba zaletą dla bohaterów i fabuły
Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy. Usuwam spam.
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.
Szkoda, że wątek wychodzenia z traumy konia i dziewczyny schodzi na drugi plan, bo nie ukrywam, że kiedy słyszałam o tej książce, to miałam nadzieję, że jest ona w dużej mierze poświęcona koniom, które kochaaaam!
OdpowiedzUsuńTeraz jednak nie mam na tę książkę ochoty przez te sceny erotyczne, przeciętny styl i zrezygnowanie z najważniejszego wątku-konia!
Te konie niby tu są, ale naprawdę, najważniejsze zdecydowanie nie są.
UsuńCzytałam tą książkę dawno temu i mimo wszystko nadal jest bliska memu sercu. Mnie kilka razy doprowadziła do łez i wzruszenia.
OdpowiedzUsuńZapamiętałam tą historię mimo upływu kilku lat, a to chyba zaletą dla bohaterów i fabuły
Znam osoby zachwycone tą książką i filmem, ale sama jakoś nie mam ochoty.
OdpowiedzUsuńPozycja wydawała się ciekawa zanim przeczytałam Twoją opinię, teraz raczej sobie ją odpuszczę. ;)
OdpowiedzUsuńChyba nie zdziwi cię, że się nie skuszę.
OdpowiedzUsuńOch, współczuję - mnie przy tłumaczeniu najnowszej książki Flanagana szlag trafiał :(
Moja mama i ciocie mimo wszystko były zachwycone zarówno filmem jak i książką. ;)
OdpowiedzUsuńNie jestem koniarą, więc pewnie tych wad w tłumaczeniu bym nie zauważyła, ale po Twojej recenzji straciłam ochotę na tę powieść.
OdpowiedzUsuńMuszę w końcu przeczytać, mimo wszystko...
OdpowiedzUsuń