To jedna z moich ulubionych serii dzieciństwa. Do dzisiaj mile ją wspominam. Niedawno na Netflixie wyszedł serial "Ania, nie Anna", który jest równie dobry, co książki :).
Moja córka niedawno dostała Anię w kilku tomikach :) "Ania z Zielonego Wzgórza" to taka dziewczęca powieść, ukochana mojej siostry. Ja wolałam "Conana barbarzyńcę" ;)
Szczerze powiedziawszy nie odczułam jakiegoś większego wpływu Ani na moje życie, a czytałam ją już jakiś czas temu (i chyba nawet jako lekturę szkolną), ale samą panienkę Shirley miło wspominam i nawet sięgnęłam po kolejne części, które mnie troszkę wynudziły, ale może dlatego, że zaczęły traktować o innych rzeczach, aniżeli o przygodach małej dziewczynki. Mam zamiar wrócić kiedyś do tej serii, może teraz będę patrzeć na nią trochę inaczej. ;)
Uwielbiam tę serię i przygody tego przesympatycznego rudzielca :) Czytałam ją, gdy byłam dużo młodsza, ale widziałam, że teraz wydawnictwo wznowiło ją w jednym tomie i chyba zakupię takowy do ponownej lektury ;)
Kurczę, narobiłaś mi ochoty na powtórkę... a dopiero co podjelam decyzję, że powtórki z "Ani" nie będzie, bo boję się rozczarowania po latach (jako dzieciak przeczytałam zdaje się wszystkie tomy poza Opowieściami z Avonlea). Może jednak zdołałoby mnie zachwycić jeszcze raz? I tak, zgadzam się w zupełności ze stwierdzeniem, że w porównaniu z dzisiejszymi bohaterkami Ania wyróżnia się na plus. Szkoda, że w takim kierunku idzie literatura dziecięco-młodzieżowa...
Ach, czytałam tę książkę tyle razy, aż mam wrażenie, że Ania jest moją dobrą znajomą! Fajnie, że miałaś ochotę sięgnąć po nią jako dorosła osoba i ocenić trochę już bez takich emocji, które przeżywa się w dzieciństwie. To zawsze cenny punkt widzenia.
Ania jest genialna, ja też mam w planach przeczytać ją jeszcze raz... A masz nawet to samo wydanie co ja:) tylko moje jest o wiele bardziej zdezelowane!
Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy. Usuwam spam.
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.
Bardzo lubię "Anie z Zielonego Wzgórza". Mam zamiar wrócić do tej książki i może tym razem przeczytam całą serię;)
OdpowiedzUsuńZdecydowanie książka wszechczasów, pełna ważnych wartości, którą powinien przeczytać każdy. :)
OdpowiedzUsuńTo jedna z moich ulubionych serii dzieciństwa. Do dzisiaj mile ją wspominam. Niedawno na Netflixie wyszedł serial "Ania, nie Anna", który jest równie dobry, co książki :).
OdpowiedzUsuńMoja córka niedawno dostała Anię w kilku tomikach :) "Ania z Zielonego Wzgórza" to taka dziewczęca powieść, ukochana mojej siostry. Ja wolałam "Conana barbarzyńcę" ;)
OdpowiedzUsuńUwielbiam Ankę 💕 książka mojego dzieciństwa!
OdpowiedzUsuńSzczerze powiedziawszy nie odczułam jakiegoś większego wpływu Ani na moje życie, a czytałam ją już jakiś czas temu (i chyba nawet jako lekturę szkolną), ale samą panienkę Shirley miło wspominam i nawet sięgnęłam po kolejne części, które mnie troszkę wynudziły, ale może dlatego, że zaczęły traktować o innych rzeczach, aniżeli o przygodach małej dziewczynki. Mam zamiar wrócić kiedyś do tej serii, może teraz będę patrzeć na nią trochę inaczej. ;)
OdpowiedzUsuńUwielbiam tę serię i przygody tego przesympatycznego rudzielca :) Czytałam ją, gdy byłam dużo młodsza, ale widziałam, że teraz wydawnictwo wznowiło ją w jednym tomie i chyba zakupię takowy do ponownej lektury ;)
OdpowiedzUsuń''Anię z Zielonego Wzgórza'' uwielbiam i od jakiegoś czasu zastanawiam się czy nie przeczytać tej serii jeszcze raz. :)
OdpowiedzUsuńJa bez dwóch zdań uwielbiam tę książkę jak i całą serię i nawet mam w planach ją odnowić w tym roku, mam tylko nadzieję, że czas mi na to pozwoli. ;)
OdpowiedzUsuńAnia jest totalnie bezkonkurencyjna. Uwielbiam.
OdpowiedzUsuńKurczę, narobiłaś mi ochoty na powtórkę... a dopiero co podjelam decyzję, że powtórki z "Ani" nie będzie, bo boję się rozczarowania po latach (jako dzieciak przeczytałam zdaje się wszystkie tomy poza Opowieściami z Avonlea). Może jednak zdołałoby mnie zachwycić jeszcze raz?
OdpowiedzUsuńI tak, zgadzam się w zupełności ze stwierdzeniem, że w porównaniu z dzisiejszymi bohaterkami Ania wyróżnia się na plus. Szkoda, że w takim kierunku idzie literatura dziecięco-młodzieżowa...
Bardzo miło wspominam jej lekturę i czasem do niej wracam :)
OdpowiedzUsuńAch, czytałam tę książkę tyle razy, aż mam wrażenie, że Ania jest moją dobrą znajomą! Fajnie, że miałaś ochotę sięgnąć po nią jako dorosła osoba i ocenić trochę już bez takich emocji, które przeżywa się w dzieciństwie. To zawsze cenny punkt widzenia.
OdpowiedzUsuńAnia jest genialna, ja też mam w planach przeczytać ją jeszcze raz... A masz nawet to samo wydanie co ja:) tylko moje jest o wiele bardziej zdezelowane!
OdpowiedzUsuń