poniedziałek, 25 czerwca 2018

Ania z Zielonego Wzgórza: Klasyk, który wciąż zachwyca


14 komentarzy:

  1. Bardzo lubię "Anie z Zielonego Wzgórza". Mam zamiar wrócić do tej książki i może tym razem przeczytam całą serię;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdecydowanie książka wszechczasów, pełna ważnych wartości, którą powinien przeczytać każdy. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. To jedna z moich ulubionych serii dzieciństwa. Do dzisiaj mile ją wspominam. Niedawno na Netflixie wyszedł serial "Ania, nie Anna", który jest równie dobry, co książki :).

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja córka niedawno dostała Anię w kilku tomikach :) "Ania z Zielonego Wzgórza" to taka dziewczęca powieść, ukochana mojej siostry. Ja wolałam "Conana barbarzyńcę" ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam Ankę 💕 książka mojego dzieciństwa!

    OdpowiedzUsuń
  6. Szczerze powiedziawszy nie odczułam jakiegoś większego wpływu Ani na moje życie, a czytałam ją już jakiś czas temu (i chyba nawet jako lekturę szkolną), ale samą panienkę Shirley miło wspominam i nawet sięgnęłam po kolejne części, które mnie troszkę wynudziły, ale może dlatego, że zaczęły traktować o innych rzeczach, aniżeli o przygodach małej dziewczynki. Mam zamiar wrócić kiedyś do tej serii, może teraz będę patrzeć na nią trochę inaczej. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam tę serię i przygody tego przesympatycznego rudzielca :) Czytałam ją, gdy byłam dużo młodsza, ale widziałam, że teraz wydawnictwo wznowiło ją w jednym tomie i chyba zakupię takowy do ponownej lektury ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. ''Anię z Zielonego Wzgórza'' uwielbiam i od jakiegoś czasu zastanawiam się czy nie przeczytać tej serii jeszcze raz. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja bez dwóch zdań uwielbiam tę książkę jak i całą serię i nawet mam w planach ją odnowić w tym roku, mam tylko nadzieję, że czas mi na to pozwoli. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ania jest totalnie bezkonkurencyjna. Uwielbiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Kurczę, narobiłaś mi ochoty na powtórkę... a dopiero co podjelam decyzję, że powtórki z "Ani" nie będzie, bo boję się rozczarowania po latach (jako dzieciak przeczytałam zdaje się wszystkie tomy poza Opowieściami z Avonlea). Może jednak zdołałoby mnie zachwycić jeszcze raz?
    I tak, zgadzam się w zupełności ze stwierdzeniem, że w porównaniu z dzisiejszymi bohaterkami Ania wyróżnia się na plus. Szkoda, że w takim kierunku idzie literatura dziecięco-młodzieżowa...

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo miło wspominam jej lekturę i czasem do niej wracam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ach, czytałam tę książkę tyle razy, aż mam wrażenie, że Ania jest moją dobrą znajomą! Fajnie, że miałaś ochotę sięgnąć po nią jako dorosła osoba i ocenić trochę już bez takich emocji, które przeżywa się w dzieciństwie. To zawsze cenny punkt widzenia.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ania jest genialna, ja też mam w planach przeczytać ją jeszcze raz... A masz nawet to samo wydanie co ja:) tylko moje jest o wiele bardziej zdezelowane!

    OdpowiedzUsuń

Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy.
Usuwam spam.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.