niedziela, 3 czerwca 2018



6 komentarzy:

  1. Powiało nudą i starymi schematami :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie pamiętam tytułu ale czytałam jedną książkę z zombiakami i była masakrycznie beznadziejna (może dlatego nie zapamiętałam tytułu?), o dwójce dzieciaków, których ojciec walczył z zombie, a potem sam stał się zombiakiem no i musieli go zabić. Co do ksiązki lubię apokaliptyczne wizje, które mogą się sprwdzić, czyli zmutowane wirusy lub atak jakichś owadów, jednak opcja zombie skutecznie mnie odstrasza ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To na pewno nie było to ;) Zombie są OK, tylko... to jest tak popularny temat, że trudno o coś świeżego.

      Usuń
  3. Chyba dam sobie spokój. Książka pewnie nie robi za bardzo krzywdy, ale klimaty zombie jakoś nigdy do mnie nie przemawiały, a osadzenie tego wszystkiego w odtwórczej powieści raczej nie zachęca.

    OdpowiedzUsuń

Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy.
Usuwam spam.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.