Tez nie czytałam wcześniej nic tego autora, wiec chyba powinnam to zmienić, chociaż nie jestem pewna, czy to gatunek, w którym dobrze się odnajdę. Pozdrawiam!
Nie czytałam nic tego autora, a słyszałam już mnóstwo dobrych opinii. Ciągle w ręce wpadają mi nowe pozycje i stale cierpię na niedoczas:) Tą książkę chyba wepchnę jednak gdzieś na szczyt, bo wydaje mi się, że to kawał dobrej literatury i chcę się z nią zapoznać. Pozdrawiam, Justyna z http://livingbooksx.blogspot.com
Świetna recenzja :) Jeśli wolno mi coś zasugerować, to wierzę, że nie warto rezygnować ze "znajomości" z Jakubem Małeckim. Moim zdaniem, kolejne jego powieści - "Dygot" czy "Rdza", mają w sobie może mniej elementów odrealnienia, niemniej pozornie prosta forma i równie pozorna banalność treści posiadają niezwykła moc przyciągania i utożsamiania się z bohaterami. To tak bardzo subiektywnie... Pozdrawiam :)
Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy. Usuwam spam.
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.
Znam Roberta Małeckiego, ciekawe czy mają ze sobą coś wspólnoego? Interesująca ksiązka i dość oryginalna okładka.
OdpowiedzUsuńWydaje mi się, że nie, ale to tylko zgadywanie. A okładka ciekawa, ale chyba wolę stare wydanie: tam po prostu jest zdjęcie kozy. XD
UsuńCzytałam już książki tego autora, więc pewnie i tę przeczytam.
OdpowiedzUsuńTeż będę testowała tę powieść, bo ma do mnie trafić, ale ja natomiast nie nastawiam się wcale, bo to nie mój gatunek :D
OdpowiedzUsuńZobaczymy, może też się zaskoczysz. :) W końcu mimo wszystko Małecki jest fantastą.
UsuńWydaje się bardzo intrygująca, ale nie jestem pewna czy to lektura dla mnie :)
OdpowiedzUsuńTez nie czytałam wcześniej nic tego autora, wiec chyba powinnam to zmienić, chociaż nie jestem pewna, czy to gatunek, w którym dobrze się odnajdę. Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńNie czytałam nic tego autora, a słyszałam już mnóstwo dobrych opinii. Ciągle w ręce wpadają mi nowe pozycje i stale cierpię na niedoczas:) Tą książkę chyba wepchnę jednak gdzieś na szczyt, bo wydaje mi się, że to kawał dobrej literatury i chcę się z nią zapoznać.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Justyna z http://livingbooksx.blogspot.com
Świetna recenzja :) Jeśli wolno mi coś zasugerować, to wierzę, że nie warto rezygnować ze "znajomości" z Jakubem Małeckim. Moim zdaniem, kolejne jego powieści - "Dygot" czy "Rdza", mają w sobie może mniej elementów odrealnienia, niemniej pozornie prosta forma i równie pozorna banalność treści posiadają niezwykła moc przyciągania i utożsamiania się z bohaterami. To tak bardzo subiektywnie... Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńJa zdecydowanie z tej znajomości nie rezygnuje. ;p Prawdopodobnie wkrótce będę miała kolejną jego książkę u siebie.
Usuń