wtorek, 30 października 2018

Królowie Wyldu: Saga znów rusza do boju!


12 komentarzy:

  1. Może za jakiś czas sięgnę, ale w tej chwili nie mam ochoty na taką książkę.

    OdpowiedzUsuń
  2. W wolnej chwili może i ja dam się namówić? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakoś nigdy nie ciaglo mnie w stronę fantasy a może zwyczajnie nie miałam okazji zacząć od dobrej książki. Dawno temu przeczytałam Tolkiena Drużynę Pierścienia i Hobbita ale to była wymagająca lektura a ja byłam zbyt młoda żeby się nią zachwycić. Może powinnam dostać jakąś wskazówkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zachwyciłem się Władcą Pierścieni w podstawówce. Do czasu Silmarillionu, był moją ulubioną książką ;)

      Usuń
    2. Przy Tolkienie bardzo istotną kwestią jest tłumaczenie - może trafiłaś na złe? Ja osobiście tego autora szanuje, ale nie potrafię uwielbiać, z tym, że u mnie to prawdopodobnie wynika właśnie ze złych tłumaczeń. W każdym razie... trudno o konkretne wskazówki w ciemno. To tak pojemny gatunek, że... tak się po prostu nie da. Chyba najlepiej obserwować różne opinie o fantasy i jak coś Cię chwyci, uznasz że "to jest to" - warto po książkę sięgnąć. ;)

      Usuń
    3. Tak, z ciekawości,Skibniewska Ci nie podpasowała, czy miałaś to nieszczęście, trafić na Łozińskiego?

      Usuń
    4. "Bractwo Pierścienia" mam na pewno w tłumaczeniu Łozińskiego, bo mam to wydanie: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/5168/bractwo-pierscienia - kupione za 10zł w Tesco. XD Dwie kolejne części i "Silmarillion" mam w tym wydaniu, jeśli się nie mylę (widzę kilka podobnych): http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4815739/dwie-wieze-wersja-ilustrowana więc to też Łoziński.

      Usuń
  4. Nie mój gatunek, ale wydaje się ciekawa, u mnie mąż jest od fantastyki ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmmm... fantastykę lubię, a ta tutaj zapowiada się całkiem nie źle. Chyba nawet byłabym skłonna przymknąć oko na te żarty, o których wspominasz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno warto ją sprawdzić, zwłaszcza, że to debiut - autor na pewno jeszcze się rozwinie. ;)

      Usuń
  6. ja chyba poczekam na to rozwinięcie się autora, bo jakoś podskórnie czuję, że zmęczyłaby mnie ta książka. Debiutanci powinni mieć zakaz pisania powieści o objętości powyżej 300 stron :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu się po prostu w pewnym momencie robi nieco powtarzalnie, ale... to naprawdę jest tak lekka książka, że tej objętości się w sumie nie czuje. ;P

      Usuń

Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy.
Usuwam spam.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.