czytałam tylko "Nikt nie idzie" i chyba nie odkryłam fenomenu tej powieści. Oczywiście zamierzam też poznać pozostałe powieści Małeckiego. "Dygot" z opisu wydaje mi się być ciekawą pozycją, choć rzeczywiście, wynika z tego że autora fascynuje ułomność i wykluczenie.
Śliczne zdjęcie! Co do Małeckiego - planuję kiedyś poznać Dżozefa, ale tylko dlatego, że Oluś uwielbia autora (ja uważam, że jest przystojny :D), a tylko w tej książce jest coś magicznego :D
Dziękuję! Byłoby takich więcej, gdybym na co dzień miała ogródek. Ale no nie mam. :( Wiesz co... nie powiedziałabym. "Dygot" to też realizm magiczny w gruncie rzeczy; może nie jest to tak wyraźne, ale jednak jest. Zobaczymy w takim razie, czy Ci się spodoba. Aczkolwiek mam wrażenie, że jeśli "siądzie" Ci jedna to siądą wszystkie i adekwatnie w drugą stronę. Małecki to zawsze Małecki. Nawet, jeśli pisze typowe opowiadanie fantasy (bo i takie ma na swoim koncie).
Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy. Usuwam spam.
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.
czytałam tylko "Nikt nie idzie" i chyba nie odkryłam fenomenu tej powieści.
OdpowiedzUsuńOczywiście zamierzam też poznać pozostałe powieści Małeckiego. "Dygot" z opisu wydaje mi się być ciekawą pozycją, choć rzeczywiście, wynika z tego że autora fascynuje ułomność i wykluczenie.
Nie znam książek Małeckiego, ale planuję kiedyś sięgnąć - chociażby z ciekawości :D
OdpowiedzUsuńŚliczne zdjęcie! Co do Małeckiego - planuję kiedyś poznać Dżozefa, ale tylko dlatego, że Oluś uwielbia autora (ja uważam, że jest przystojny :D), a tylko w tej książce jest coś magicznego :D
OdpowiedzUsuńDziękuję! Byłoby takich więcej, gdybym na co dzień miała ogródek. Ale no nie mam. :(
UsuńWiesz co... nie powiedziałabym. "Dygot" to też realizm magiczny w gruncie rzeczy; może nie jest to tak wyraźne, ale jednak jest.
Zobaczymy w takim razie, czy Ci się spodoba. Aczkolwiek mam wrażenie, że jeśli "siądzie" Ci jedna to siądą wszystkie i adekwatnie w drugą stronę. Małecki to zawsze Małecki. Nawet, jeśli pisze typowe opowiadanie fantasy (bo i takie ma na swoim koncie).