Oglądałam ten film niedługo po premierze. Masz rację, to wesołe, kolorowe muzyczne widowisko, przyjemny film na gorsze dni, taki przy którym nie trzeba myśleć, a można sobie podśpiewywać znane piosenki. No i gra tam Colin Firth ;)
Też nigdy nie byłam fanką Abby, ich styl do mnie przemawia, ale pierwsza częśc filmu bardzo przyjemna. Za drugą jeszcze nie miałam okazji się zabrać :)
Film "Mamma mia" kojarzę (kto nie kojarzy? :P), ale, jak z większością znanych dzieł, nie jestem przekonana czy kiedykolwiek widziałam go do końca. Może kiedyś wezmę się za znane filmy i przy okazji zdecyduję się też na drugą część. :)
Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy. Usuwam spam.
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.
Oglądałam ten film niedługo po premierze. Masz rację, to wesołe, kolorowe muzyczne widowisko, przyjemny film na gorsze dni, taki przy którym nie trzeba myśleć, a można sobie podśpiewywać znane piosenki. No i gra tam Colin Firth ;)
OdpowiedzUsuńNa pewno będę pamiętać o tym filmie, gdy pojawią się gorsze dni. ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam. ;**
P.
www.zycie-wsrod-ksiazekk.blogspot.com
Też nigdy nie byłam fanką Abby, ich styl do mnie przemawia, ale pierwsza częśc filmu bardzo przyjemna. Za drugą jeszcze nie miałam okazji się zabrać :)
OdpowiedzUsuńDla mnie to dzieło - dzieło dobrej rozrywki :D
OdpowiedzUsuńFilm "Mamma mia" kojarzę (kto nie kojarzy? :P), ale, jak z większością znanych dzieł, nie jestem przekonana czy kiedykolwiek widziałam go do końca. Może kiedyś wezmę się za znane filmy i przy okazji zdecyduję się też na drugą część. :)
OdpowiedzUsuń