Nikt, nie przypominam sobie, bym o tym pisała w powyższym tekście. :P To po prostu stosunkowo długa, jak na VanderMeera, książka, a mu chyba jednak najlepiej wychodzi krótsza forma. Co przecież nie oznacza epickiej nawalanki, bo tego w jego twórczości raczej nie ma.
Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy. Usuwam spam.
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.
Nie czytałam tej serii ale myślę, że w wolnej chwili mogłabym po nią sięgnąć :)
OdpowiedzUsuńA kto powiedział, że fantastyka to ma być wyłącznie epicka nawalanka?
OdpowiedzUsuńNikt, nie przypominam sobie, bym o tym pisała w powyższym tekście. :P To po prostu stosunkowo długa, jak na VanderMeera, książka, a mu chyba jednak najlepiej wychodzi krótsza forma. Co przecież nie oznacza epickiej nawalanki, bo tego w jego twórczości raczej nie ma.
Usuń