Kurde. Chciałam to przeczytać, jak się dowiedziałam, że anihilacja jest na podstawie książki (mimo, iż nie widziałam filmu), ale ja tolerancję na dziwną dziwność mam dosyć niską... Teraz mam zagwostkę, czy w ogóle chcę po tę serię sięgać...
Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy. Usuwam spam.
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.
Kurde. Chciałam to przeczytać, jak się dowiedziałam, że anihilacja jest na podstawie książki (mimo, iż nie widziałam filmu), ale ja tolerancję na dziwną dziwność mam dosyć niską... Teraz mam zagwostkę, czy w ogóle chcę po tę serię sięgać...
OdpowiedzUsuńNie czytałam, nie słyszałam i raczej się nie skuszę.
OdpowiedzUsuńBuziaki. ;***
P.
https://zycie-wsrod-ksiazekk.blogspot.com/
Ale proza VanderMeera wcale nie jest dziwna, a już na pewno nie w porównaniu z Miéville czy Oldim (Otchłań głodnych oczu).
OdpowiedzUsuń