poniedziałek, 13 kwietnia 2020

Lodowy Smok: Literatura dziecięca czy kolekcjonerska książka?



6 komentarzy:

  1. Zastanawiałam się nad nią. Pieśni Lodu i Ognia nigdy nie skończyłam, a pewnie gdyby serial nie wyszedł to bym dokończyła, utknęłam na chyba czwartym tomie. A to mogłoby być fajnym przypomnieniem. Chyba. Ale nie dodałaś najważniejszego: smok gada?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, smoki Martina raczej nie mają do tego tendencji. Niemniej, to nie jest opowieść ze świata "Pieśni lodu i ognia", więc przypomnienie to też raczej marne. ;)

      Usuń
  2. Właśnie słyszałam, że to są śliczności :) Szkoda, bo ostatnimi czasy odżegnuję się od papieru, a w e-booku sporo by straciło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno. Takie książki są raczej do trzymania na półce i przeglądania. Ale może jako ozdobnik kiedyś sobie sprawisz? :)

      Usuń
  3. A ja ją kupiłam właśnie dla tej oprawy, bardzo mi się podoba <3 Ale historia też jest na swój sposób urocza, choć... zależy też od wrażliwości dziecka moim zdaniem czy powinniśmy mu ją czytać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak ogółem to ona jest bardzo ładna. ;) Może dlatego aż tak bardzo mam ochotę dopracować te detale, by było zupełnie perfekcyjnie.
      No to już leży w kwestii rodziców... Martin, mimo wszystko, nie jest pisarzem literatury dziecięcej i to czuć. XD

      Usuń

Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy.
Usuwam spam.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.