czwartek, 26 kwietnia 2018

Valerian i Miasto Tysiąca Planet (2017): Najdroższy europejski film

10 komentarzy:

  1. No popatrz, a miałem iść jak się premiera w tamtym roku pojawiła. To nawet dobrze, że nie poszedłem, bo "wizualnie" to jest mnóstwo dobrych produkcji i właśnie trochę ikry im czasem brakuje. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie obejrzałam całego, bo ten chłopak mnie irytował, nie wiem czy to kwestia wyglądu czy zachowania, czy może jeszcze czegoś innego. Cóż jak widać niewiele straciłam.

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja wyłączyłem mózg, dostroiłem wzrok i się całkiem nieźle bawiłem :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Film wygląda na typowy przykład dzieła, które będzie mnie denerwować swoją sztampowością :) Pozdrawiam, Paweł z http://melancholiacodziennosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam Valeriana za młodości i choć pamiętam niewiele, to mam wrażenie, że komiks bardzo mi się podobał. Na film do kina jednak wybrać się nie miałam ochoty, bo z góry postanowiłam zobaczyć go na komputerze. Jakoś tak nie spodziewałam się wiele i chyba się nie pomyliłam. A chociaż DeHaana lubię, to pasuje do postaci Valeriana jak pięść do oka.

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba miałam całkiem inne wyobrażenie o tym filmie, kiedy oglądałam reklamy w telewizji, myślałam, że jest on skierowany głównie do młodszej publiczności. :O Nie czuję się zachęcona do oglądania i pewnie nie obejrzę go w najbliższym czasie, może kiedyś spotkamy się jak będę uciekać przed reklamami. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co... to czasami w sumie troche wygląda jak Mali agenci.

      Usuń
  7. Raczej nie ciągnęło mnie jakoś bardzo do tego filmu, a teraz z pewnością po niego nie sięgnę.
    Pozdrawiam,
    Dominika
    TheBookMyFantasy

    OdpowiedzUsuń
  8. W ogóle nawet nie rozważałam obejrzenia i widzę, że dobrze :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja też nie miałam w planach oglądać tego filmu, a już teraz to naprawdę wątpię, że to zrobię. :P

    OdpowiedzUsuń

Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy.
Usuwam spam.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.