No popatrz, a miałem iść jak się premiera w tamtym roku pojawiła. To nawet dobrze, że nie poszedłem, bo "wizualnie" to jest mnóstwo dobrych produkcji i właśnie trochę ikry im czasem brakuje. :D
Nie obejrzałam całego, bo ten chłopak mnie irytował, nie wiem czy to kwestia wyglądu czy zachowania, czy może jeszcze czegoś innego. Cóż jak widać niewiele straciłam.
Film wygląda na typowy przykład dzieła, które będzie mnie denerwować swoją sztampowością :) Pozdrawiam, Paweł z http://melancholiacodziennosci.blogspot.com/
Czytałam Valeriana za młodości i choć pamiętam niewiele, to mam wrażenie, że komiks bardzo mi się podobał. Na film do kina jednak wybrać się nie miałam ochoty, bo z góry postanowiłam zobaczyć go na komputerze. Jakoś tak nie spodziewałam się wiele i chyba się nie pomyliłam. A chociaż DeHaana lubię, to pasuje do postaci Valeriana jak pięść do oka.
Chyba miałam całkiem inne wyobrażenie o tym filmie, kiedy oglądałam reklamy w telewizji, myślałam, że jest on skierowany głównie do młodszej publiczności. :O Nie czuję się zachęcona do oglądania i pewnie nie obejrzę go w najbliższym czasie, może kiedyś spotkamy się jak będę uciekać przed reklamami. ;)
Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy. Usuwam spam.
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.
No popatrz, a miałem iść jak się premiera w tamtym roku pojawiła. To nawet dobrze, że nie poszedłem, bo "wizualnie" to jest mnóstwo dobrych produkcji i właśnie trochę ikry im czasem brakuje. :D
OdpowiedzUsuńNie obejrzałam całego, bo ten chłopak mnie irytował, nie wiem czy to kwestia wyglądu czy zachowania, czy może jeszcze czegoś innego. Cóż jak widać niewiele straciłam.
OdpowiedzUsuńA ja wyłączyłem mózg, dostroiłem wzrok i się całkiem nieźle bawiłem :D
OdpowiedzUsuńFilm wygląda na typowy przykład dzieła, które będzie mnie denerwować swoją sztampowością :) Pozdrawiam, Paweł z http://melancholiacodziennosci.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńCzytałam Valeriana za młodości i choć pamiętam niewiele, to mam wrażenie, że komiks bardzo mi się podobał. Na film do kina jednak wybrać się nie miałam ochoty, bo z góry postanowiłam zobaczyć go na komputerze. Jakoś tak nie spodziewałam się wiele i chyba się nie pomyliłam. A chociaż DeHaana lubię, to pasuje do postaci Valeriana jak pięść do oka.
OdpowiedzUsuńChyba miałam całkiem inne wyobrażenie o tym filmie, kiedy oglądałam reklamy w telewizji, myślałam, że jest on skierowany głównie do młodszej publiczności. :O Nie czuję się zachęcona do oglądania i pewnie nie obejrzę go w najbliższym czasie, może kiedyś spotkamy się jak będę uciekać przed reklamami. ;)
OdpowiedzUsuńWiesz co... to czasami w sumie troche wygląda jak Mali agenci.
UsuńRaczej nie ciągnęło mnie jakoś bardzo do tego filmu, a teraz z pewnością po niego nie sięgnę.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
Dominika
TheBookMyFantasy
W ogóle nawet nie rozważałam obejrzenia i widzę, że dobrze :D
OdpowiedzUsuńJa też nie miałam w planach oglądać tego filmu, a już teraz to naprawdę wątpię, że to zrobię. :P
OdpowiedzUsuń