Zabawne jest to, że autorka kieruje książkę do grupy new adult, czyli właściwie studentów, a nie wyobrażam sobie, aby oczytany student uznał ten tytuł za dobry.
Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy. Usuwam spam.
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.
Chyba nie jest to książka dla mnie.
OdpowiedzUsuńBlogerka wydająca własną książkę... Pewnie jakbym była w gimnazjum to bym po nią sięgnęła, ale teraz? Kompletnie nie moje klimaty
OdpowiedzUsuńZabawne jest to, że autorka kieruje książkę do grupy new adult, czyli właściwie studentów, a nie wyobrażam sobie, aby oczytany student uznał ten tytuł za dobry.
UsuńTeż czytam teraz taką książkę z redakcją pożal się Boże. Tytuł wpisu jest chyba lepszy od recenzowanej książki ;)
OdpowiedzUsuń