poniedziałek, 31 grudnia 2018
sobota, 29 grudnia 2018
czwartek, 27 grudnia 2018
wtorek, 25 grudnia 2018
Literacka wycieczka do Warszawy
Znajdziesz mnie teraz tutaj: http://fantastykacodzienna.pl/
Co
powiecie na podróż do stolicy naszego kraju, która nie będzie wymagała
wychodzenia z domu? Polscy autorzy często zabierają nas do Warszawy i naprawdę
nie trzeba długo szukać, aby wybrać się tam razem z nimi. Przygotowałam dla Was
dziś kilka przeróżnych tytułów, dzięki której właśnie to miasto będziecie mogli
odwiedzić. No to zaczynamy!
„Dżozef” Jakuba Małeckiego
Akcja
rozpoczyna się na warszawskiej Pradze. Główny bohater zostaje napadnięty i
trafia do szpitala, gdzie wysłuchuje dziwnej opowieści. Choć nie cała akcja tej
historii dzieje się w Warszawie to jednak to miasto jak najbardziej w niej
występuje. „Dżozef” to realizm magiczny, łączący elementy fantastyczne z tymi
bardzo prawdziwymi i namacalnymi. Tą niezwykle ciekawą książkę po prostu warto
sprawdzić, nawet nie przez wzgląd na obecność w niej Warszawy.
„Nocarz” Magdaleny Kozak
Vesper
trafia do tajnego oddziału służb specjalnych, stosujących nietypowe metody:
wszyscy jego członkowie to wampiry. Akcja powieści dzieje się cały czas w
okolicach stolicy naszego kraju, oczywiście o samą Warszawę również zahaczając.
To bardzo lekka powieść pełna akcji. Choć osobiście niekoniecznie za nią przepadam
to dobrze wiem, że ma spore grono czytelników, więc jeśli szukacie niezobowiązującej
rozrywki możecie sprawdzić ten właśnie tytuł.
„Różaniec” Rafała Kosika
To
nie jest zwykła książka – zgarnęła Nagrodę im. Janusza A. Zajdla za rok 2017. To
powieść science-fiction łącząca fantastykę socjologiczną z powieścią polityczną
i thrillerem. Jej akcja rozgrywa się w Warszawie przyszłości: mieście, które
właściwie jest tylko kopią naszej stolicy. Jeśli szukacie ciekawego pomysłu na
dystopię na pewno musicie zapoznać się z tym dziełem.
„Exodus” Łukasza Orbitowskiego
Ta
powieść Orbitowskiego to książka nie tylko o Warszawie. Jej główny bohater
podróżuje, zabierając nas w różne lokacje, choć jednocześnie dowiadujemy się,
jak wyglądało jego życie przed tymi częstymi zmianami miejsc zamieszkania. A wtedy
zdecydowanie był Warszawiakiem. To książka o bardzo smutnym i męczącym klimacie,
poruszająca między innymi temat nielegalnej imigracji. I choć osobiście właśnie
przez to sama nie pałam do niej bardzo pozytywnymi emocjami to niewątpliwie
Orbitowski potrafi pisać i warto zapoznać się z jego prozą. Zwłaszcza, że mimo
wszystko w tej książce Warszawy też nie brakuje.
„Banda niematerialnych szaleńców” Marii Krasowskiej
Danny
do tej pory wiele podróżował. Teraz zostaje wysłany do ciotki mieszkającej w
Warszawie, gdzie dowiaduje się, że potrafi widzieć duchy. Ta książka
Krasowskiej to młodzieżowe urban fantasy: sympatyczne i lekkie, choć
zdecydowanie nie wybitne. Akcja tej powieści definitywnie toczy się w
Warszawie, w której główni bohaterowie przeżywają przygody w towarzystwie niekoniecznie
poważnych duchów.
„Dziewczyna z Dzielnicy Cudów” Anety Jadowskiej
W
alternatywnym świecie Warszawa podzielona jest na Wars i nieprzyjazną Sawę. To
w tym świecie żyje Nikita, płatna zabójczyni, która musi rozwikłać zagadkę
zniknięcia swojej znajomej. Choć w kolejnych częściach serii bohaterka często
zmienia lokacje to w tomie pierwszym bezustannie przebywa w stolicy, dzięki
czemu możemy poznać ją z tej drugiej, alternatywnej strony. Moja opinia o całej
serii jest raczej mieszana, ale jeśli chcecie sprawdzić jak wypada wizja
Warszawy w wykonaniu Jadowskiej po prostu musicie sami się przekonać, czy
spodoba się Wam ta książka.
Sięgniecie po któryś z tych tytułów? A może jakieś już znacie? Zapraszam też do polecania innych książek, których akcja choć na chwilę przenosi nas do Warszawy!
niedziela, 23 grudnia 2018
piątek, 21 grudnia 2018
środa, 19 grudnia 2018
poniedziałek, 17 grudnia 2018
Steampunk w mojej biblioteczce
Znajdziesz mnie teraz tu: https://fantastykacodzienna.pl/
Steampunk
od dawna ma w moim serduszku specjalne miejsce. Choć przyznaję, nie znam
wyjątkowo dużo książek napisanych w tym nurcie to osobiście uwielbiam wizualną
część tego zakątka fantastyki: gorsety, cylindry, spódnice i gogle to zdecydowanie
coś, co po prostu cieszy moje oko. Uznałam więc dziś, że zbiorę do kupy
wszystkie moje książki napisane właśnie w tym nurce, lub w nurtach pokrewnych (tzn.
clockpunk, silkpunk, etherpunk i tym podobne) i po prostu Wam je pokaże.
Najpierw
jednak może kilka słów o samym steampunku. Co to w ogóle jest? To nurt
fantastyki (który może być w moim odczuciu zarówno fantasy, science-fiction jak
i science-fantasy), który nawiązuje do rewolucji przemysłowej. Główną rolę w
rozwoju światów przedstawionych w takich historiach odgrywa właśnie energia
tworzona przez parę. „Odmiany” steampunku właściwie robią to samo, tylko na
warsztat biorą inną „energię” – na przykład w clockpunku będą to mechanizmy zegarowe.
Skoro mamy tę podstawę wyjaśnioną… już pokazuje Wam moje książki nawiązujące do
tej stylistyki! Nie wszystkie lubię, ale wszystkie chce Wam pokazać.
„Dziewczyna płaszczka i inne nienaturalne atrakcje” Roberta Rankina
Muszę
przyznać, że to dość specyficzny tytuł. Ta historia to mocno osadzona w
steampunkowych realiach, przygodowa komedia, która nawiązuje do wielu dzieł kultury.
Jednak jednocześnie ja po prostu nie do końca „kupuję” jej przerysowania i
żartu, w związku z czym w gruncie rzeczy po dłuższym czasie od lektury niewiele
z niej pamiętam. Niemniej, myślę, że to książka, która może sprawdzić się u
czytelnika dość młodego, albo takiego, który nie jest zbyt wybredny pod
względem humoru.
„Wilcza godzina” Andriusa Tapinasa
O
ile książka Rankina po prostu mi „nie siadła”, tak „Wilczej godziny” najzwyczajniej w
świecie nie lubię. Choć to tytuł mocno czerpiący z klasyki steampunku to ten
debiut nie jest książką, za którą przepadam i raczej nie sięgnę po
kontynuacje. Szczerze mówiąc obecnie z samej treści nie pamiętam zbyt wiele:
wiem, że jedna z postaci to była młoda dziewczyna, wiem, że coś wiązało się z
wielkim, mechanicznym wilkiem, ale… generalnie gdy myślę o tej pozycji mam po
prostu pustkę w głowie, jeśli chodzi o jej treść i niemiłe wspomnienia, jeśli
chodzi o samo czytanie jej. Niestety.
„Wojny Alchemiczne” Iana Tregillisa
W
przypadku tej trylogii mamy do czynienia właśnie z clockpunkiem. To historia,
której autor wymyślił sobie, że w jego świecie ludzie nauczyli się w jakiś
sposób tworzyć dusze, co doprowadziło do stworzenia swoistych myślących robotów,
których ciała zostały wytworzone z mechanizmów zegarowych. Tę serię naprawdę
bardzo lubię: to przygodowa, dość lekka historia, której czytanie może sprawiać
sporo radości. Żałuję jedynie, że autor tylko w pierwszym tomie skupił się na
wątkach filozoficznych, w kolejnych zupełnie o nich zapominając.
„Zadra” oraz „Czterdzieści i cztery” Krzysztofa Piskorskiego
Kolejny
tytuł, który stoi co najwyżej obok steampunku. Te dwie książki Piskorskiego to
zupełnie odrębne historie, ale osadzone w tym samym świecie: w alternatywnej
rzeczywistości, w której ludzkość wynalazła energię próżni, czyli ether, który
pozwala im nie tylko na rozwój technologii, ale także na podróże między
wymiarami. „Zadra” jest w tym przypadku tytułem nieco lżejszym i bardziej
przygodowym. „Czterdzieści i cztery” zaś bawi się podróżami między wymiarami
oraz polską kulturą nawiązując do Adama Mickiewicza, czy Juliusza Słowackiego. Gdybym
miała wybierać jedną książkę z tych dwóch zdecydowanie wolę ten drugi tytuł, ale
obydwa to pozycje warte polecenia i przeczytania.
Druga era „Ostatniego Imperium” Brandona Sandersona
Oto
mój największy zawód, jeśli chodzi o Sandersona: autor uznał, że po pierwszej
trylogii przedstawi nam świat kilkaset lat w przód, który właśnie przechodzi rewolucje
przemysłową. Problem w tym, że choć jej przedstawienie jest bardzo klasyczne to
nijak ma się do magii istniejącej w tym świecie, a za samymi historiami po
prostu nie przepadam. Niemniej, jestem człowiekiem wybrednym i dobrze wiem, że
te niedługie książki mają sporą rzeszę czytelników. Jeśli więc szukacie
steampunku pamiętajcie, że znajdziecie go także w twórczości Sandersona.
„Para w ruch” Terry’ego Pratchetta
Z
tą książką wiąże się moje początkowe „ale” do Pratchetta. Kupiłam tytuł na
wyprzedaży, chcąc po prostu poznać coś od tego autora. Niestety, z tego co wiem
„Para w ruch” była pisania przez niego już w trakcie choroby, co odbiło się
mocno na jakości tekstu. Zapewne fani autora poznają ten tytuł tak czy siak, jednak
po mojej przygodzie z nią nie sądzę, aby to był dobry początek przygody ani z
Pratchettem, ani strampunkiem.
„Pod sztandarem dzikiego kwiatu” Kena Liu
Choć
pierwszy tom tej serii niezwykle mnie wymęczył, tak już drugi sprawił mi
naprawdę wiele radości i wciągnął w ten świat. Te książki Kena Liu są przez
samego autora określane mianem „silkpunku” – magia obecna z nich to właściwie
technologia oparta na technologii rodem z Dalekiego Wschodu. Naprawdę nie
potrafię przejść obojętne wobec tak ciekawego konceptu i choć mam wrażenie, że ze
wszystkich moich książek ta seria najbardziej odbiega pod względem wizualnym od
steampunku to po prostu przez same pomysły Kena Liu warto przebić się przez
pierwszy tom, aby dotrzeć do o wiele lepszej kontynuacji.
Macie w swojej biblioteczce książki związane ze steampunkiem? Lubicie ten nurt?
sobota, 15 grudnia 2018
czwartek, 13 grudnia 2018
wtorek, 11 grudnia 2018
niedziela, 9 grudnia 2018
piątek, 7 grudnia 2018
8 jednotomowych powieści fantastycznych
Spotkasz mnie teraz tu: https://fantastykacodzienna.pl/
Jakiś
czas temu stworzyłam wpisy o jednotomowych powieściach fantasy oraz sceince-fiction.
Sytuacja na rynku przez te kilka miesięcy absolutnie nie uległa zmianie: wciąż
wśród fantastyki królują serie. I dobrze, bo chyba jednak to po nie sięgamy
najczęściej i najchętniej. Niemniej, czasem ma się po prostu ochotę na krótką
jednotomówkę, a że ostatnio kilka takich mi się uzbierało uznałam, że się nimi
z Wami ponownie podzielę.
„Limes Inferior” Janusza A. Zajdla
Uważana
za jedną z najlepszych, jeśli nie najlepszą powieść autora. Ta niedługa
fantastyka socjologiczna to nie tylko świetna analiza PRLu, ale także dobra przygoda
w roli głównej z bohaterem-oszustem. Historię Sneera naprawdę warto poznać,
nawet jeśli nie przepadacie za science-fiction samym w sobie. Ponadto choć książka
powstała w latach 80. dalej jest naprawdę przyjemna w odbiorze i mimo trudnych
tematów czytanie jej jest po prostu niezwykle przyjemne.
„Tryjon” Melissy Darwood
Jeśli
szukacie powieści dla młodzieży, która porusza tematy związane z psychologią,
czy chorobą psychiczną to na tę powieść polskiej autorki warto zerknąć. Nie
jest to wprawdzie wybitna fantastyka – ekspozycja świata przedstawionego nie
należy do najlepszych – ale w swojej kategorii sprawdza się naprawdę nieźle. A
dzięki wątkowi miłosnemu ma też szansę trafić do fanek paranormalnych romansów.
„Narzeczona księcia” William Goldman
Najpierw
był film. Potem na jego bazie powstała dość nietypowa książka. To fantastyczny
pastisz, który na warsztat bierze sporo elementów powieści fantasy: przygoda,
magia i miłość to motywy, które zdecydowanie w tej książce się pojawiają. Z
tym, że… jeśli nie kupicie humoru autora prawdopodobnie nie spodoba Wam się
całokształt, bo to właśnie na nim ta historia bazuje. Dlatego nim po nią
sięgniecie polecam pójść do księgarni, wziąć ją do ręki i przeczytać kilka pierwszych
stron.
„Basza smaku” Saygina Erisina
Oto
niezwykła baśń o jedzeniu w orientalnych klimatach. Choć to teoretycznie
książka fantasy to w praktyce nie ma w niej zbyt wielu fantastycznych elementów.
Mimo tego to naprawdę warta uwagi lektura, która po prostu sprawi, że zaburczy
Wam w brzuchu. Warto jednak pamiętać, że to raczej spokojna książka, która
wprawdzie porusza tematykę zemsty, czy naprawdę ładnej miłości, ale jej akcja
jednak zazwyczaj ma miejsce w kuchni.
„Grillbar Galaktyka” Mai Lidii Kossakowskiej
Znów
o jedzeniu – tylko tym razem w trakcie galaktycznych podróży. Książka Kossakowskiej
czerpie trochę ze space opery, w której główny bohater podróżuje po
wszechświecie i zdobywa wiedzę na temat różnych typów kuchni. To ciekawa i
przyjemna powieść, która nawiązuje do wielu znanych filmów, czy motywów popkulturalnych.
Nie jest wprawdzie książką absolutnie genialną, ale na pewno wartą uwagi, jeśli
szukacie fantastyki powiązanej z jedzeniem właśnie.
„Woda na sicie. Apokryf czarownicy” Anny Brzezińskiej
Doskonała,
delikatnie stylizowana polszczyzna to bez wątpienia ogromny atut książki Brzezińskiej.
Tytuł ten to zapis spowiedzi kobiety oskarżonej o morderstwo oraz o bycie czarownicą.
Nietypowa forma sprawia, że powieść pozbawiona jest dialogów, czy nadzwyczaj
wartkiej akcji, ale to nie zmienia faktu, że „Woda na sicie” to po prostu naprawdę
dobra książka poruszająca wciąż aktualne tematy. Jeśli szukacie ciekawego
historycznego fantasy, albo książki związanej z problemami kobiet to po ten
tytuł naprawdę warto sięgnąć.
„Dżozef” Jakuba Małeckiego
Relizm
magiczny jest gatunkiem mocno nietypowym, znajdującym się gdzieś pomiędzy
powieścią realistyczną, a fantastyczną. „Dżozef” Małeckiego właściwie właśnie
taki jest: wydarzenia z książki możemy traktować dwojako. Zarówno jak
szaleństwo bohaterów, jak i coś, co naprawdę miało miejsce. Jednocześnie to
książka, którą niezwykle dobrze i szybko się czyta i która łączy ze sobą literaturę
wysoką z „ulicznymi” tematami.
„Banda niematerialnych szaleńców” Marii Krasowskiej
Książka
Krasowskiej to historia przygodowa dla młodzieży o duchach i przyjaźni. Choć
nie jest wybitną literaturą to jest po prostu bardzo sympatyczną książką, która
świetnie sprawdzi się jako lektura dla młodszego czytelnika. I właśnie dla
takiego mogę ja spokojnie polecić. Poza tym ona w końcu świeci w ciemności! Muszę
tu jednak nadmienić, że choć z tego co się orientuje nie jest to część serii
(kolejne tomy nie zostały zapowiedziane) to informacji na temat ewentualnej
braku kontynuacji również nie znalazłam.
Którąś z tych książek znacie? Jakie polecacie jednotomowe powieści fantastyczne?
środa, 5 grudnia 2018
poniedziałek, 3 grudnia 2018
niedziela, 2 grudnia 2018
ROZDANIE! Wygraj "Dynię i jemiołę" Anety Jadowskiej w konkursie na Instagramie!
Znajdziesz mnie teraz tu: https://fantastykacodzienna.pl/
Część z Was nie zdaje sobie z tego sprawy,
ale już od dłuższego czasu prowadzę bookstagrama. I to właśnie na nim
organizuje dla was ROZDANIE z najnowszą książką Anety Jadowskiej, czyli „Dynią
i Jemiołą”. Egzemplarz jest nowy i zawiera autografy zarówno autorki, jak i ilustratorki.
Jak
o książce mówi wydawca?
Świąteczny koniec roku, okres od Halloween
do sylwestra . Oto magiczny czas między dynią a jemiołą.
Dora Wilk, Nikita, Witkacy, Karma, Malina,
Roman, Baal i inni przybywają z nowymi historiami. Burzliwe przygody i ciepłe
opowieści – wszystko, czego trzeba, by przegonić zimową chandrę.
Słodkie i ostre, romantyczne i całkowicie
nieprzewidywalne. Opowiadania ze świata Thornu są jak czekoladki w doskonałej
bombonierce. Nie poprzestaniesz na jednym.
Najpyszniejsze opowiadania tej zimy!
Co
ja o niej sądzę? Przeczytajcie TUTAJ!
Jak wygrać?
Dowiecie się wszystkiego w moim poście na Instagramie!
Sponsorem nagrody jest portal CzytamPierwszy!
sobota, 1 grudnia 2018
Anihilacja (2018): Baśniowa metafora science-fiction
Recenzja: https://fantastykacodzienna.pl/2018/12/01/anihilacja-2018-recenzja/
Subskrybuj:
Posty (Atom)































