sobota, 3 listopada 2018

Dom wschodzącego słońca: Przyjemna przygoda i naprawdę przyzwoity debiut

7 komentarzy:

  1. Brzmi całkiem ciekawie - choć mam tyle innych rzeczy do przeczytania, że nie wiem, kiedy miałbym się za nią zabrać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Brzmi ciekawie chociaż wolę jednak bardziej kryminały:D :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat urban fantasy często ma w sobie kryminalny pierwiastek. :) W przypadku tej książki nie jest tak mocno widoczny, ale no... jakieś zagadki, tajemnice itd. to rzecz typowa dla tego podgatunku.

      Usuń
  3. Fascynuje mnie zarówno fabuła jak i okładka. Twoja recenzja także jest raczej zachęcająca. Jeśli starczy mi na nią życia to chętnie przeczytam :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wolę kryminały, ale czasem lubię też przeczytać coś lżejszego i myślę, że ta książka przypadła by mi do gustu :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. A czy w wulgarności Jadowskiej jest coś złego? Osobiście uważam, że nie. Lubię obydwie książki ale według mnie "Złodziej" był właściwie lepszy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W wulgarności samej w sobie nie, ale jeśli wspominając książkę pamiętam przede wszystkim marzenia erotyczne głównej bohaterki (gdy sięgałam po kryminał urban fantasy) to... chyba coś jest nie tak. XD "Złodziej..." na pewno jest inny, od "Domu...", choćby dlatego, że jednak target tych książek jest różny, w związku z tym jasne jest dla mnie, że przy tak jednak porównywalnych książkach czytelnicy będą na różne tytuły "stawiać".

      Usuń

Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy.
Usuwam spam.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

Nomida zaczarowane-szablony