Ja tam podziękuję. Ten cytat mnie zniechęca szczególnie wybitnie: "Olszańska-Rozbiska postawiła na mocno współczesną i pełną anglikanizmów, potoczną narrację pierwszoosobą. To kolejny zabieg, który rozumiem, ale który nie do końca mi się podoba. To słownictwo jest po prostu zbyt młodzieżowe, zbyt… brzydkie. Szczególnie w tej pierwszej części powieści, gdy autorka raczy nas ekspozycją i porównuje obydwa światy do siebie. " Dostatecznie mnie wkurza, że mam z tym podobnym, językowym ściekiem nieraz do czynienia w mediach społecznościowych. Nie mam ochoty katować się jeszcze tak pisaną literaturą.
Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy. Usuwam spam.
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.
Sądzę, że ten długi tytuł to de facto tytuł + podtytuł, czyli ma to (niestety) rozwinąć się w cykl.
OdpowiedzUsuńAle to ma takie zakończenie, że kontynuacja wydaje się niemal niemożliwa. A jeśli nawet to byłaby bardzo naciągana.
UsuńJa tam podziękuję. Ten cytat mnie zniechęca szczególnie wybitnie:
OdpowiedzUsuń"Olszańska-Rozbiska postawiła na mocno współczesną i pełną anglikanizmów, potoczną narrację pierwszoosobą. To kolejny zabieg, który rozumiem, ale który nie do końca mi się podoba. To słownictwo jest po prostu zbyt młodzieżowe, zbyt… brzydkie. Szczególnie w tej pierwszej części powieści, gdy autorka raczy nas ekspozycją i porównuje obydwa światy do siebie. "
Dostatecznie mnie wkurza, że mam z tym podobnym, językowym ściekiem nieraz do czynienia w mediach społecznościowych. Nie mam ochoty katować się jeszcze tak pisaną literaturą.
Niestety, to typ książki z bardzo klarownym targetem i jeśli nim nie jesteś - to ten język będzie bardzo irytujący.
Usuń