>Po 1989 roku na rynku pojawiły się jednak również inne pisma. Jednym z pierwszych, jeśli nie pierwszym był „Fenix”<.
Fenix ma dłuższą historię. Wychodził od 1984 roku na zasadach fanzinu (wtedy jeszcze tytuł pisano: Feniks, wydawały to: Polskie Stowarzyszenie Miłośników Fantastyki,a potem wydawnictwo Alma-Press). W latach 1984-1986 ukazało się osiem numerów tego pisma (jeden podwójny, więc w numeracji dociągnięto do nr 9) + Feniks Antologia (tak, tak, takie coś też wyszło w 1989 roku).
Taka ciekawostka, przez długi czas (1991-2000) był wydawany przez tę samą firmę, która wydaje Nową Fantastykę, czyli przez Prószyńskiego. W 2000 roku Feniksa odkupił Mag, a po roku zamknął (przez obsuwy w wydawaniu, Mag figuruje jako wydawca od nr 12 za 1999 do nr 12 za 2000).
Mam większość numerów Feniksa i moim zdaniem nieco to pismo położył format, bo Prószyński wydawał na bardzo małym, takim najmniejszym mangowym. Większy format był za czasów wydawnictw Radwan (1990-1991) i Mag - taki mniej więcej zbliżony do obecnie standardowego formatu książek Maga. I inna rzecz, że dla Prószyńskiego Fenix był dziwną inwestycją, bo wydawać dwa pisma dla tego samego czytelnika - konkurować z samym sobą? Wiadomo, że któreś (czyt. słabsze, czyt. Fenix) będzie traktowane nieco po macoszemu.
Swoją drogą, to ciekawe, że Fenix - wiecznie wojujący z Parowskim (czyli tzw. Parówkarzem) - bardziej go upamiętnił, niż Nowa Fantastyka, z którą był związany przez cały czas jej istnienia (najpierw jako kierownik działu literatury polskiej, potem redaktor naczelny, później jako naczelny "spin offa" czyli Czasu Fantastyki).
O, to o tym nawet nie wiedziałam. Pewnie gdzieś o tym czytałam (mam książkę naukową o fanzinach), ale to do mnie po prostu nie dotarło.
W ogóle w takiej sytuacji dziwne są historie dotyczące kłótni redakcji, skoro to nomen omen była ta sama firma, więc powinni współpracować. XD Jak napisałam, nie miałam nigdy "Fenixa" w rękach i to się raczej prędko nie zmieni, więc samej treści nie porównam.
No właśnie, to jest cholernie ciekawe. NF wydała tylko jeden numer z pożegnaniem, ale on był jakiś taki... niepełny? Myślałam, że w jego książce wydanej pośmiertnie będzie coś więcej od redakcji, ale chyba i tam nic takiego nie ma. Parowski był przecież do końca związany z NF jako ojciec redaktor bodajże. I tak naprawdę dopiero w tej antologii są takie dłuższe teksty.
Wręcz bym rzekł, że Nowa Fantastyka bardzo nieładnie - olewająco pożegnała jedną z ważniejszych postaci. Ale w wykonaniu Rzymowskiego nic już mnie nie zaskoczy. Ot taki kmiotek.
Tak jeszcze mi się przypomniało odnośnie tego:
>W PRLu w Polsce dostępny był jeden fantastyczny periodyk<
Był drugi- Alfa, ale wychodził bardzo nieregularnie, w latach 1977-1985 ukazało się zaledwie siedem numerów. Ale Alfa miała silną i lepszą konkurencję: w literaturze Fantastykę, w komiksie Relax. Więc poległa :)
Muszę przyznać, że nie słyszałam o tym piśmie albo słyszałam i po prostu nie wgłębiałam się dalej w temat. Szkoda, że kolejne numery nie będą wydawane, bo na pewno znajdą się osoby, które chętnie czytały te antologie. Z ciekawości ja sama też bym przeczytała.
Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy. Usuwam spam.
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.
>Po 1989 roku na rynku pojawiły się jednak również inne pisma. Jednym z pierwszych, jeśli nie pierwszym był „Fenix”<.
OdpowiedzUsuńFenix ma dłuższą historię. Wychodził od 1984 roku na zasadach fanzinu (wtedy jeszcze tytuł pisano: Feniks, wydawały to: Polskie Stowarzyszenie Miłośników Fantastyki,a potem wydawnictwo Alma-Press). W latach 1984-1986 ukazało się osiem numerów tego pisma (jeden podwójny, więc w numeracji dociągnięto do nr 9) + Feniks Antologia (tak, tak, takie coś też wyszło w 1989 roku).
Taka ciekawostka, przez długi czas (1991-2000) był wydawany przez tę samą firmę, która wydaje Nową Fantastykę, czyli przez Prószyńskiego. W 2000 roku Feniksa odkupił Mag, a po roku zamknął (przez obsuwy w wydawaniu, Mag figuruje jako wydawca od nr 12 za 1999 do nr 12 za 2000).
Mam większość numerów Feniksa i moim zdaniem nieco to pismo położył format, bo Prószyński wydawał na bardzo małym, takim najmniejszym mangowym. Większy format był za czasów wydawnictw Radwan (1990-1991) i Mag - taki mniej więcej zbliżony do obecnie standardowego formatu książek Maga. I inna rzecz, że dla Prószyńskiego Fenix był dziwną inwestycją, bo wydawać dwa pisma dla tego samego czytelnika - konkurować z samym sobą? Wiadomo, że któreś (czyt. słabsze, czyt. Fenix) będzie traktowane nieco po macoszemu.
Swoją drogą, to ciekawe, że Fenix - wiecznie wojujący z Parowskim (czyli tzw. Parówkarzem) - bardziej go upamiętnił, niż Nowa Fantastyka, z którą był związany przez cały czas jej istnienia (najpierw jako kierownik działu literatury polskiej, potem redaktor naczelny, później jako naczelny "spin offa" czyli Czasu Fantastyki).
O, to o tym nawet nie wiedziałam. Pewnie gdzieś o tym czytałam (mam książkę naukową o fanzinach), ale to do mnie po prostu nie dotarło.
UsuńW ogóle w takiej sytuacji dziwne są historie dotyczące kłótni redakcji, skoro to nomen omen była ta sama firma, więc powinni współpracować. XD Jak napisałam, nie miałam nigdy "Fenixa" w rękach i to się raczej prędko nie zmieni, więc samej treści nie porównam.
No właśnie, to jest cholernie ciekawe. NF wydała tylko jeden numer z pożegnaniem, ale on był jakiś taki... niepełny? Myślałam, że w jego książce wydanej pośmiertnie będzie coś więcej od redakcji, ale chyba i tam nic takiego nie ma. Parowski był przecież do końca związany z NF jako ojciec redaktor bodajże. I tak naprawdę dopiero w tej antologii są takie dłuższe teksty.
Wręcz bym rzekł, że Nowa Fantastyka bardzo nieładnie - olewająco pożegnała jedną z ważniejszych postaci. Ale w wykonaniu Rzymowskiego nic już mnie nie zaskoczy. Ot taki kmiotek.
UsuńTak jeszcze mi się przypomniało odnośnie tego:
>W PRLu w Polsce dostępny był jeden fantastyczny periodyk<
Był drugi- Alfa, ale wychodził bardzo nieregularnie, w latach 1977-1985 ukazało się zaledwie siedem numerów. Ale Alfa miała silną i lepszą konkurencję: w literaturze Fantastykę, w komiksie Relax. Więc poległa :)
Aż musiałabym do niej wrócić i przejrzeć jeszcze raz, ale już ją wywiozłam do domu rodzinnego.
UsuńO, to też dzięki za informację, przyda mi się na pewno.
Muszę przyznać, że nie słyszałam o tym piśmie albo słyszałam i po prostu nie wgłębiałam się dalej w temat. Szkoda, że kolejne numery nie będą wydawane, bo na pewno znajdą się osoby, które chętnie czytały te antologie. Z ciekawości ja sama też bym przeczytała.
OdpowiedzUsuńJak by co to na Esefie kupisz e-booki, a teraz są w promocji za 7zł.
Usuń