No nie, nie zachęciłaś do czytania tej książki. Samo poprawne posługiwanie się słowem to za mało, a jak nie można się wgryźć w fabułę i bohaterów, to kiepsko :/
A ja się nie zgadzam z Twoją oceną - lubię być wrzucana na nomen omen głęboką wodę i bardzo mi się podoba konsekwentnie morski klimat tej powieści i wynikający z tego świat przedstawiony. Wielkim plusem jest dla mnie brak wątku romantycznego (wreszcie!), a do tego pewna sadzawka na pewnej wyspie daje jednak tej historii odrobinę głębi i powód do refleksji nad wyborami życiowymi. Mnie ta przygoda kupiła klimatem i pewną nietypowością w rozwiązaniach fabularnych i doborze bohaterów.
Właśnie... dla mnie tu nie ma ani szczególnej głębi, ani klimatu, ani no... niczego. xD Po napisaniu recenzji przejrzałam inne na LC i jedna z osób, która oceniła ją nisko, napisała coś, co mi umknęło. Kubasiewicz OPISUJE, ale nie POKAZUJE relacji/świata/wydarzeń. I wydaje mi się, że to faktycznie jest największy problem tej historii dla mnie.
Napisałem komentarz z telefonu i chyba wylądował w spamie... W każdym razie, bardzo mi się podoba ta recenzja i nie dlatego, że taki wredny ze mnie kutafon, że jak coś zjechane, to się podoba :D
Może po prostu nie wszedł, bo w spamie nic nie mam, a w sumie podobny problem nigdy mi się nie zdarzył. Dziękuję. ;) W sumie wcale nie uważam, bym tą książkę "zjechała" - no bo to dalej jest coś porządnie napisanego pod kątem rozplanowania historii, warsztatu itd. Ale jak napisałam w komentarzu wyżej - jak się opisuje, a nie pokazuje to potem wychodzi nijak.
Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy. Usuwam spam.
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.
No nie, nie zachęciłaś do czytania tej książki. Samo poprawne posługiwanie się słowem to za mało, a jak nie można się wgryźć w fabułę i bohaterów, to kiepsko :/
OdpowiedzUsuńNiestety, to spory problem. :(
UsuńTrochę szkoda, że brakuje głębi! mam w planach tak czy siak ją przeczytać, bo lubię opowieści o syrenkach i zobaczymy, jak wyjdzie :D
OdpowiedzUsuńJa jednocześnie bardzo bym chciała książki o syrenkach czytać, ale przy tym nie znam ani jednej dobrej. Liczyłam, że ta powieść to zmieni, ale nie. :(
UsuńA ja się nie zgadzam z Twoją oceną - lubię być wrzucana na nomen omen głęboką wodę i bardzo mi się podoba konsekwentnie morski klimat tej powieści i wynikający z tego świat przedstawiony. Wielkim plusem jest dla mnie brak wątku romantycznego (wreszcie!), a do tego pewna sadzawka na pewnej wyspie daje jednak tej historii odrobinę głębi i powód do refleksji nad wyborami życiowymi. Mnie ta przygoda kupiła klimatem i pewną nietypowością w rozwiązaniach fabularnych i doborze bohaterów.
OdpowiedzUsuńWłaśnie... dla mnie tu nie ma ani szczególnej głębi, ani klimatu, ani no... niczego. xD Po napisaniu recenzji przejrzałam inne na LC i jedna z osób, która oceniła ją nisko, napisała coś, co mi umknęło. Kubasiewicz OPISUJE, ale nie POKAZUJE relacji/świata/wydarzeń. I wydaje mi się, że to faktycznie jest największy problem tej historii dla mnie.
UsuńNapisałem komentarz z telefonu i chyba wylądował w spamie... W każdym razie, bardzo mi się podoba ta recenzja i nie dlatego, że taki wredny ze mnie kutafon, że jak coś zjechane, to się podoba :D
OdpowiedzUsuńMoże po prostu nie wszedł, bo w spamie nic nie mam, a w sumie podobny problem nigdy mi się nie zdarzył. Dziękuję. ;) W sumie wcale nie uważam, bym tą książkę "zjechała" - no bo to dalej jest coś porządnie napisanego pod kątem rozplanowania historii, warsztatu itd. Ale jak napisałam w komentarzu wyżej - jak się opisuje, a nie pokazuje to potem wychodzi nijak.
Usuń