Poza nieznaną mi Raduchowską (nazwisko kojarzę, ale nic nie czytałem), zestaw autorów krzyczy wręcz do mnie: omijaj, to wybitna kupa. Najlepiej z tych twórców i twórczyń kojarzy mi się Krajewska - dla mnie jej twórczość to takie 6/10, czyli z braku laku można przeczytać.
Rolska, Szumacher - w najlepszych momentach są w stanie osiągnąć pułap 3/10 (czyli wg mojego systemu oceniania: "nie dość, że źle napisane, to jeszcze głupiutkie"), a Miszczuk, Dębski i Mortka w porywach mogą dojść nawet do 4/10 ("szkoda czasu na czytanie czegoś takiego")*.
Odrębnym przypadkiem jest Podlewski, który w "Głębi" wynudził mnie poseudonaukowym bełkotem, ale w fantasty chyba go nie używa, więc tu widzę jedyną nadzieję. Ale dla jednego "być może" na pewno po tę antologię nie sięgnę.
* Pomijając Miszczuk, która jednak ma swoich fanów, zastanawiam się, jak pozostała czwórka znajduje wydawców. Bo to ani dobre, ani popularne. Nota bene, dwójka z nich - Szumacher i Dębski - są u mnie w "antyTOP 10 polskiej fantasy" (czyli w wykazie największych kup wszech czasów :D), a Rolska dostała zaszyte drugie miejsce (za Szumacher) na mojej liście najgorszych książek 2019 roku.
Ja mam do Raduchowskiej słabość, ale nie wiem, czy Ci polecam. Cyperpunku nie lubisz, więc "Czarne światła" odpadają, a "Szamanka od umarlaków" jest jednak rozrywkowym fantasy. Lubię cykl za to, jak buduje relacje między postaciami, język ma moim zdaniem ładny, ale to trzeba KONIECZNIE zaczynać od tomu drugiego. Pierwszy jest dużo słabszy, a drugi rozpoczyna się od streszczenia całości dotychczasowej fabuły.
Ta Krajewska kusi, by się nią trochę zainteresować bliżej po tym opowiadaniu, ale niekoniecznie odpowiada mi to, jak działa w sieci. W międzyczasie przeczytałam też jeszcze książkę Mortki (pojawi się wpis na blogu) i go też chce jeszcze sprawdzić, a przynajmniej te jego nowsze teksty za jakiś czas, bo mi brakuje lekko-rozrywkowych rzeczy mocno. Pozstałych na ten moment raczej odpuszczę po prostu, bo nie kojarzę, aby Dębski miał coś, co mnie w ogóle interesuje. Ja chyba przynajmniej Szumacher znam jeszcze z "Hardej Hordy", ale za nic nie pamiętam w tej chwili, co dokładnie napisała.
>niekoniecznie odpowiada mi to, jak działa w sieci<
Aż zapuściłem żurawia - bo dotąd niespecjalnie mnie interesowała - na jej bloga, fanpage i prywatny profil. Jest taka... niejaka. Stara się pod każdym względem być na max poprawna, nikogo nie urazić, i dobrze spienięża swoje pomysły (nie tylko książkowo, ale też jakieś kubki, nie kubki).
Widzę, że nawet powstają i za jej błogosławieństwem wydawane są na papierze fanfiki o Wilczej Dolinie - "Baśń o Wilczej Dolinie", autor: Agata Kasiak. Zdaje się, że to siostra Krajewskiej; tak się same określają na facebooku, a widoczne podobieństwo fizjonomii zdradza, że to biologiczne siostrzeństwo, a nie feministyczne czy neopogańskie (zresztą, Krajewska swoje poglądy religijne ukrywa - po co się komuś narażać - za to Kasiak zdaje się być związana z katolicyzmem.
Ale, oczywiście, nie prześledziłem całej działalności sieciowej Krajewskiej.
No, Raduchowska mnie nie zainteresowała dotąd, bo 1) cyberpunk, którego nie lubię, 2) takie trochę heheszkowate rzeczy, za którymi też nie przepadam, 3) a teraz slavic fantasy, które niby lubię, ale podchodzę baaardzo podejrzliwie, bo ilość kupy w tym podgatunku jest porażająca (więcej kupy jest chyba tylko w paranormal romance). Jakoś Raduchowska nie chce napisać nic dla mnie :D
Jak by co to wysłałam maila. Na razie chyba nie napisze, bo na razie pisze kolejny tom o Idzie. Ale powiem Ci, że tom drugi właśnie jest dużo mniej heheszkowy. Jakieś elementy są pociagnięte dalej, ale ona sama się przyznała, że w pierwszej części maskowała braki warsztatowe żartem.
Dokładnie tego się spodziewałam po tej antologii, ależ się cieszę, że nie zmarnowałam na nią czasu! I zdecydowanie odradzam książki Marty Krajewskiej - koło dobrej fabuły to one nawet przez chwilę nie leżały...
Cóż, przynajmniej komuś komuś pomogłam. XD Na ten moment nie planuje się z nią bliżej zapoznawać, bo mam ci czytać, ale też czasem po prostu chce sprawdzić kogoś nowego. Także to się zobaczy.
Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy. Usuwam spam.
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.
Poza nieznaną mi Raduchowską (nazwisko kojarzę, ale nic nie czytałem), zestaw autorów krzyczy wręcz do mnie: omijaj, to wybitna kupa. Najlepiej z tych twórców i twórczyń kojarzy mi się Krajewska - dla mnie jej twórczość to takie 6/10, czyli z braku laku można przeczytać.
OdpowiedzUsuńRolska, Szumacher - w najlepszych momentach są w stanie osiągnąć pułap 3/10 (czyli wg mojego systemu oceniania: "nie dość, że źle napisane, to jeszcze głupiutkie"), a Miszczuk, Dębski i Mortka w porywach mogą dojść nawet do 4/10 ("szkoda czasu na czytanie czegoś takiego")*.
Odrębnym przypadkiem jest Podlewski, który w "Głębi" wynudził mnie poseudonaukowym bełkotem, ale w fantasty chyba go nie używa, więc tu widzę jedyną nadzieję. Ale dla jednego "być może" na pewno po tę antologię nie sięgnę.
* Pomijając Miszczuk, która jednak ma swoich fanów, zastanawiam się, jak pozostała czwórka znajduje wydawców. Bo to ani dobre, ani popularne. Nota bene, dwójka z nich - Szumacher i Dębski - są u mnie w "antyTOP 10 polskiej fantasy" (czyli w wykazie największych kup wszech czasów :D), a Rolska dostała zaszyte drugie miejsce (za Szumacher) na mojej liście najgorszych książek 2019 roku.
Ja mam do Raduchowskiej słabość, ale nie wiem, czy Ci polecam. Cyperpunku nie lubisz, więc "Czarne światła" odpadają, a "Szamanka od umarlaków" jest jednak rozrywkowym fantasy. Lubię cykl za to, jak buduje relacje między postaciami, język ma moim zdaniem ładny, ale to trzeba KONIECZNIE zaczynać od tomu drugiego. Pierwszy jest dużo słabszy, a drugi rozpoczyna się od streszczenia całości dotychczasowej fabuły.
UsuńTa Krajewska kusi, by się nią trochę zainteresować bliżej po tym opowiadaniu, ale niekoniecznie odpowiada mi to, jak działa w sieci. W międzyczasie przeczytałam też jeszcze książkę Mortki (pojawi się wpis na blogu) i go też chce jeszcze sprawdzić, a przynajmniej te jego nowsze teksty za jakiś czas, bo mi brakuje lekko-rozrywkowych rzeczy mocno. Pozstałych na ten moment raczej odpuszczę po prostu, bo nie kojarzę, aby Dębski miał coś, co mnie w ogóle interesuje. Ja chyba przynajmniej Szumacher znam jeszcze z "Hardej Hordy", ale za nic nie pamiętam w tej chwili, co dokładnie napisała.
>niekoniecznie odpowiada mi to, jak działa w sieci<
UsuńAż zapuściłem żurawia - bo dotąd niespecjalnie mnie interesowała - na jej bloga, fanpage i prywatny profil. Jest taka... niejaka. Stara się pod każdym względem być na max poprawna, nikogo nie urazić, i dobrze spienięża swoje pomysły (nie tylko książkowo, ale też jakieś kubki, nie kubki).
Widzę, że nawet powstają i za jej błogosławieństwem wydawane są na papierze fanfiki o Wilczej Dolinie - "Baśń o Wilczej Dolinie", autor: Agata Kasiak. Zdaje się, że to siostra Krajewskiej; tak się same określają na facebooku, a widoczne podobieństwo fizjonomii zdradza, że to biologiczne siostrzeństwo, a nie feministyczne czy neopogańskie (zresztą, Krajewska swoje poglądy religijne ukrywa - po co się komuś narażać - za to Kasiak zdaje się być związana z katolicyzmem.
Ale, oczywiście, nie prześledziłem całej działalności sieciowej Krajewskiej.
No, Raduchowska mnie nie zainteresowała dotąd, bo 1) cyberpunk, którego nie lubię, 2) takie trochę heheszkowate rzeczy, za którymi też nie przepadam, 3) a teraz slavic fantasy, które niby lubię, ale podchodzę baaardzo podejrzliwie, bo ilość kupy w tym podgatunku jest porażająca (więcej kupy jest chyba tylko w paranormal romance). Jakoś Raduchowska nie chce napisać nic dla mnie :D
Jak by co to wysłałam maila.
UsuńNa razie chyba nie napisze, bo na razie pisze kolejny tom o Idzie. Ale powiem Ci, że tom drugi właśnie jest dużo mniej heheszkowy. Jakieś elementy są pociagnięte dalej, ale ona sama się przyznała, że w pierwszej części maskowała braki warsztatowe żartem.
Dokładnie tego się spodziewałam po tej antologii, ależ się cieszę, że nie zmarnowałam na nią czasu! I zdecydowanie odradzam książki Marty Krajewskiej - koło dobrej fabuły to one nawet przez chwilę nie leżały...
OdpowiedzUsuńCóż, przynajmniej komuś komuś pomogłam. XD Na ten moment nie planuje się z nią bliżej zapoznawać, bo mam ci czytać, ale też czasem po prostu chce sprawdzić kogoś nowego. Także to się zobaczy.
UsuńSkreślam za sam zbiór opowiadań. Do tego takie, które praktycznie się powtarzają? Nie dzięki...
OdpowiedzUsuńEj, ale antologię naprawdę czasem warto sprawdzić. To klasyczna dla fantastyki forma.
Usuń