niedziela, 6 marca 2016

Księżyc nad Cieszynem: W wojennej rzeczywistości


 Kolejna pozycja, po którą prawdopodobnie nikt z Was nie sięgnie, bo i trudno będzie komukolwiek z Was ją znaleźć. Książka została odratowana z makulatury. Czekała dość długo, aż w ogóle po nią sięgnę... aż w końcu jej grube, pożółkłe kartki mnie do siebie przyciągnęły, a gdy zobaczyłam datę wydania - 1946 rok - zabrałam się za czytanie. 
Generalnie, została wydana ponownie w 1988 roku, ale od tego czasu nie było nowych wydań, o ile się orientuje. Niestety, nie potrafiłam znaleźć jej w wersji elektronicznej... Mimo to, mam nadzieję, że uznacie ten post za choć trochę przydatny. Ale z tego też powodu będzie tu dwa, a nie trzy dni :)

Tytuł: Księżyc nad Cieszynem
Autor: Paweł Hulka-Laskowski
Liczba stron: 278
Gatunek: literatura wojny i okupacji, dziennik

Paweł Hulka-Laskowski to urodzony w Żyrardowie dziennikarz i tłumacz. Mimo robotniczego pochodzenia, zdobył solidne wykształcenie. Znał kilka języków, był też działaczem ewangelickim. Księżyc nad Cieszynem to nic innego, jak jego zapiski z II Wojny Światowej.
Ponieważ mamy do czynienia z dziennikiem, na dodatek, człowieka intelektu, ale niezbyt ważnego, nie stojącego na czele żadnej większej organizacji, trudno mówić o niezwykle wybujałej fabule. Księżyc Nad Cieszynem to historia o życiu w realiach wojny, ale spisana z boku wszystkich najważniejszych wydarzeń, okiem człowieka, który nie walczył i unikał tego, starał się raczej sam przetrwać, niż wyzwolić ojczyznę, mimo, że na prawdę tego pragnął i całym sercem nienawidził Hitlera oraz całego jego narodu.
To, co zachwyciło mnie od pierwszych stron, to sam język autora. Hulka-Laskowski to człowiek, który wie jak dobrze pisać. Biegle porozumiewa się językiem ojczystym, wie, jak wszystko ubrać w słowa, aby dobrze brzmiało. Jego porównania, czy uwagi często są trafne, albo zmuszają po prostu do zastanowienia się.
Mimo tego, ta historia jest jedną z tych, do których czytania musiałam się zmuszać. Zamiast czytać, sięgałam po seriale, grę, cokolwiek,byle nie otwierać tej książki. Czemu? Bo choć na początku wydała mi się czymś na prawdę dobrym, wymagającym poznania i proszącym się o to, to im dalej zachodziłam, tym mniejszą czułam potrzebę, aby wiedzieć więcej. To, co początkowo mnie zachwycało - niezły styl, ciekawe uwagi, zapiski bezpośrednio z ludzkich myśli i wspomnień - powoli zaczynało mnie męczyć. Styl, bo mimo wszystko, jest stosunkowo ciężki. Uwagi, bo w gruncie rzeczy ciągle się powtarzały. Zaś przeżycia, na tle wielu innych książek, jakie dane mi było czytać wydają się zwykłe... codzienne. Tak, wiem, strasznie mówić tak o przeżyciach człowieka, który ma za sobą Wojnę, jednak najzwyczajniej w świecie przeczytałam nie jedną pozycje, w której takie odczucia również znajdowałam... nawet, jeśli była to fikcja.  Najzwyczajniej w świecie, nie było to dla mnie niczym nowym.
Nie jestem osobą zaczytującą się w wojennej literaturze, nic więc dziwnego, że Księżyc nad Cieszynem chwilami stał się dla mnie nie małą męczarnią. Jeśli jednak, interesuje Was taka tematyka, jak najbardziej, polecam zapoznać się z tą pozycją. Trochę mi szkoda tego, że nie zapoznajemy się z tym autorem w szkołach... bo sprawia wrażenie na prawdę dobrego, praworządnego człowieka, o którym warto coś wiedzieć. Mimo to, ciesze się, że ta pozycja jest już za mną. Poznałam, gdzieś w pamięci zostanie, a ja znów mogę wrócić do moich zwykłych lektur i nie zmuszać się do czytania.

źródło: histclo.com


19 komentarzy:

  1. Często takie lektury zdają się męczące w swoim odbiorze, szkoda jednak, że powieść okazała się jedną z wielu. Wydanie jest przepiękne i gdybym miała z nim do czynienia, zapewne także bym przeczytała. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy post! <3 xxx

    http://veronicas-veronicass.blogspot.no/

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie słyszałam nigdy o tej książce, ale polecę ją mojemu wujowi. Na pewno mu się spodoba, o ile ją w ogóle znajdzie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę przyznać, że mam gdzieś tę książkę, w zbiorach mojego taty. Jeszcze nie czytałam, co jest dziwne, bo uwielbiam historię. Super, że piszesz tutaj też o pozycjach nieco zapomnianych. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. nie lubię literatury wojennej, zwłaszcza, jeśli jest to dziennik. Ale jakby ktoś chciał, książka jest na Allegro :) Co prawda aby jeden egzemplarz, ale jest :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Szczerze mówiąc to sama nigdy nie sięgnęłabym po tę książkę :)
    Obserwuję :)
    Pozdrawiam i zapraszam
    http://fanofbooks7.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajnie, że "ratujesz" stare książki. Ja mam do takich sentyment i dla Ciebie duży szacunek, za to, że przeczytałaś pomimo trudności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli człowiek cały czas czytałby łatwe rzeczy, to w życiu by się nie rozwijał ;)

      Usuń
  8. Po rozszerzonym profilu historycznym w liceum i ciągłej obowiązkowej literaturze historycznej mam na razie wstręt do takich pozycji. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajnie, że ktoś powraca takie książki do życia:) Mam na strychu mnóstwo staryyyych pozycji, z a które planuję sie zabrać w najbliższym czasie. Zawsze mnie to ogromnie fascynowało:D Buziaki:*


    paulacierpiak, klik

    OdpowiedzUsuń
  10. Kurczę nie wiem czy dałabym radę przeczytać tą książkę, ale może kiedyś się do niej przekonam.
    Serdecznie pozdrawiam.
    http://nacpana-ksiazkami.blogspot.de/

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo lubię literaturę wojenną, więc myślę, że Księżyc nad Cieszynem przypadłby mi do gustu. W ogóle piękne wydanie! Takie stare książki mają w sobie magię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taak, jest klimatyczne :) To chyba ładniejsza z moich starych wydań :)

      Usuń
  12. Bardzo ładne wydanie, nie przepadam za książkami wojennymi, ale wydaje mi się że ta mogła by przypaść mi do gustu.
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  13. To wydanie bardzo ładnie się prezentuje :)
    Zapraszam do mnie, może wspólna obserwacja? :)

    veronicalucy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo chetnie bym przeczytała te relacje z wojennej codzienności. Obawiam sie jednak ze masz racje mowiąc, ze ciezko bedzie ją znaleźć.

    OdpowiedzUsuń
  15. już wiem co będę czytać na siłowni:)


    -> www.karyn.pl

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam książki stare i mówiące o czymś wartym zapamiętania. A po Twojej recenzji wydaje mi się, ze ta książka właśnie taka jest. ;)
    Buziaki. :**

    OdpowiedzUsuń

Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy.
Usuwam spam.

Nomida zaczarowane-szablony