środa, 9 listopada 2016

Błękit Szafiru: 3... 2...1... MIŁOSTKI START!


Skoro pierwszy tom Trylogii Czasu uznałam za całkiem fajny, to czemu nie miałabym zobaczyć jego kontynuacji? Zwłaszcza, że wcześniej katowałam się nieco trudniejszymi, albo niezbyt przyjemnymi pozycjami... A czasem każdemu potrzeba chwili odpoczynku :D

Tytuł: Błękit Szafiru
Tytuł serii:  Trylogia Czasu
Numer tomu: 2
Autor: Kerstin Gier
Liczba stron: 346
Gatunek: powieść młodzieżowa, fantasy

Gwen od niedawna potrafi podróżować w czasie. Już wkrótce ma wybrać się na przyjęcia w XVIII wieku, dlatego pilnie uczy się zachowań i zwyczajów istniejących w tamtych czasach. No, nie do końca pilnie... Towarzystwo Charlotty, otaczające ją zewsząd tajemnice i Gideon, który wysyła jej sprzeczne sygnały odnośnie swoich uczuć wcale jej nie pomagają.

Pierwszy tom trylogii okazał się być dla mnie całkiem porządną młodzieżówką, dlatego z czystej ciekawości sięgnęłam po drugi. Cóż odkryłam? Nic nowego, no, może poza nieco zmienioną koncepcją autorki. Ale po kolei! 
Styl Gier cały czas jest lekki, przyjemny i choć nie oczarowuje - nie mogę się go czepiać. Dla młodzieżówki jest wręcz doskonały i o więcej w tym przypadku nie mam prawa prosić. Podobnie ma się sprawa z przerysowanymi bohaterami, którzy cały czas są widoczny, choć chyba mniej rzucają się w oczy. Nie bez przyczyny jednak, ale o tym za chwilę.
Podróże w czasie robią się coraz niebezpieczniejsze, intryga jest coraz lepiej widoczna... i to wszystko budowałoby cudownie klimat dalszej części historii, gdyby nie jeden mankament. Mianowicie, w tomie pierwszym skupiamy się bardziej na podróżach w czasie, na nowościach, które otaczają Gwen. A tu? Tu bohaterka przez większą część historii po prostu zastanawia się nad tym, co czuje do niej Gideon. Mimo, że ma tyle na głowie to on jest jej oczkiem w głowie, przez co wszystkie plany i intrygi idą w las. Ba! Autorka oddała nawet rozwiązywanie jednej z tajemnic jej przyjaciółce, w chwili, gdy Gwen przeżywała katusze dotyczące swojego kochasia. Niestety, to sprawia, że historia - choć dalej całkiem niezła - zbliżyła się swoim poziomem do paranormalnych romansów. Trochę boli mnie to, że z jednej strony autorka skupia się na relacji tych dwóch, młodych ludzi, a z drugiej jej opisy są na tyle lekkie i naiwne, że wcale do mnie nie trafiają. Ale czy to sprawka wieku i obycia...? Cóż, prawdopodobnie. Najzwyczajniej w świecie nie uważam, by w tydzień dało się zbudować taką relacje. 
Nie mogę powiedzieć, by ta część mnie zaskoczyła. Fabuła po prostu płynie, wciąga, ale nie ma w niej niczego, czego w jakiś sposób nie dałoby się przewidzieć. Zadawałam jej raczej pytania kto i kiedy, a nie: co i jak, a to zdecydowanie świadczy o jej wysokim kunszcie. Nie ma tu też wyraźnego odcięcia pomiędzy tą, a poprzednią częścią, ale to odbieram jako zdecydowaną zaletę. Bardzo nie lubię, gdy z książek robi się serial, z których każdy ma swój motyw przewodni, nawet, jeśli ogólnie trzymają się kupy.
Mimo, że kontynuacja nie przebiła swojej poprzedniczki, dalej uważam, że to fajna literatura młodzieżowa skierowana ku paniom. Szkoda tylko, że autorki niemal na siłę niemal cały czas chcą wciskać im romanse... choć bądź co bądź, większość dziewczyn to lubi więc może nie powinnam na to narzekać? Jeśli podobała Wam się część poprzednia - jasne, sięgajcie, nie widzę przeciwwskazań. Miejsce jednak na uwadze, że ta część naprawdę bardziej skupia się na romansie i relacji między dwójką bohaterów (która przy tym pozostaje stosunkowo płytka), niż samych epickich podróżach w czasie i intrygach. Bo te są, ale nawet, gdy autorka próbuje je rozwinąć to koniec końców i tak zawsze wraca do Gwen i Gideona...

* * *

 Z wachlowaniem i menuetem dam sobie jakoś radę – oznajmiłam bez wahania.  To nie jest wielkie ryzyko, mamo. Jedyne niebezpieczeństwo polega na tym, że roztrzaskam wachlarz na głowie Charlotty. 
– Sama widzisz, Grace.  Falk mrugnął do mnie. 
– Kogo chcesz nabrać, Falk!  Mama rzuciła mu ostatnie mroczne spojrzenie, po czym wzięła mnie za rękę i pociągnęła za sobą.  Chodź. Czekają na nas z posiłkiem. 
 Do jutra, Gwendolyn  zawołał za nami Falk. –  I... och... do kiedyś tam, Grace. 
 Do widzenia – mruknęłam. Mama też coś mruknęła, ale niezrozumiale. 
– A więc jeśli chcesz znać moje zdanie: stóg siana  powiedział Xemerius.  Nie zmylą mnie tą swoją sprzeczką. Doskonale umiem rozpoznawać znajomości ze stogu siana.

Fragment z książki Kerstin Gier Błękit Szafiru


11 komentarzy:

  1. Ja już napisałam, że bardzo lubię całą trylogię. I chociaż nie wszystkie tomy poziomem są do siebie podobne, to ja polecam wszystkim, którzy potrzebują czegoś lekkiego i nie boją się takich młodzieżówek :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nienawidzę tej książki. Ty dostrzegłaś tam płynną akcję? Gratuluję ci, też bym chciała, ale tak niesamowicie wkurzały mnie te pseudo miłosne perypetie.... Grrrrrr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam to aż jeden dzień XD poszlo mi tak szybko że ewentualne zgrzyty mogły mi umknąć...

      Usuń
  3. Słyszałam i bardzo chcę przeczytać. Widziała pierwszą część i mnie zachwyciła :)

    Buziaczki! ♥
    Zapraszam do nas 😍
    Świat oczami dwóch pokoleń

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten wątek miłosny to była jakaś masakra. W ciągu kilku dni zdążyli się i pokochać i nienawidzić, lubić, całować i kto tam wie co jeszcze, a do tego podróżować w czasie. No jakoś nie wierzę. Mimo to ksiązka mi się bardzo podobała :D W sumie sama nie wiem dlaczego!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam jeszcze Trylogii Czasu, ale bardzo bym chciała. Z tego co się orientuję po różnych grupach książkowych, to niesamowicie trudno o te książki - nie ma ich w sprzedaży bodajże i jak ktoś prywatny odsprzedaje swoje, to czasem takie stawki lecą... A u mnie w bibliotece tego nie ma, więc cóż, albo od kogoś pożyczę, albo będę miała nadzieję na dodruk :D
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze można przeczytać online ;P Jeśli Ci na tym zależy polecam tak to zrobić: to bardzo lekka historia, także głowa od ekranu Cię nie rozboli, a przynajmniej się z nią zapoznasz ;)

      Usuń
  6. Bardzo podobają mi się okładki tej serii, przyciągają uwagę czytelnika, skłaniają do odbycia tej przygody. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, okładki mają fajny projekt :D

      Usuń
  7. Uwielbiam Trylogię czasu <3 A okładki są cudowne! *.*

    OdpowiedzUsuń
  8. nie słyszałam o tej trylogii, zaciekawiłaś mnie :)

    OdpowiedzUsuń

Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy.
Usuwam spam.

Nomida zaczarowane-szablony