Chyba nie sięgnę po tą trylogię. Myślę, że męczyłabym się czytając ją, ponieważ nie za bardzo przepadam za tego typu książkami. Ale Twoja recenzja bardzo mi się podoba :)
A mi "Zieleń Szmaragdu" spodobała się chyba najbardziej z całej trylogii :) Zgadzam się z tym, że Gwen została wplątana w te wszystkie zdarzenia bardzo nagle i nie za bardzo zdążyła się zaznajomić ze wszystkim co ją czeka, ale jednak ogólnie książkę odebrałam bardzo pozytywnie. W dużej mierze jest to spowodowane podróżami w czasie, bo kiedy akcja rozgrywa się w wiktoriańskiej Anglii, to jestem w stanie przymknąć oko na inne niedociągnięcia ;)
Nie czytałam tek książki ani tej trylogii. Fajna recenzja mimom iż nie jest to do końca moja tematyka. Ps. Bardzo podoba mi się wygląd bloga. http://take-a-pencil-and-draw-world-of-races.blogspot.com/
Xemi pojawia się w Błękicie i tylko on ratował w moich oczach błękit i wątek tej kuzynki. To jak tobie się nie spodobało, to mnie szlag trafi :D Ale ukończę tę trylogię, żeby móc ją jechać po całości, jeśli już :D Dla mnie pierwszy tom był fajny, ciekawy i jedyny minus to Gideoś. Za to w drugim autorka olała akcję i skupiła się właśnie na miłości... To ja się boję, co będzie w trzecim :D Tak, ale tego dojrzewania brakuje w wielu krótszych seriach. Np. w Jestem Numerem Cztery główny bohater tak jakby zaczyna od punktu, gdzie już prawie czeka go główne starcie, a całe jego szkolenie odbyło się w czasie przeszłym.... ;/
No tak, tom pierwszy był uroczy XD A potem jest coraz gorzej. Ten pan demon mi się miesza, bo naj czytam coś online to leci jedna książka po drugiej, a jedna książka tego typu to u mnie aż jeden dzień czytania... XD Jeszcze takie wyjście jak w tym "Jestem numerem cztery" jest do przeżycia, bo w to "mogę uwierzyć" ;P I cóż, wiem, że brakuje, ale to często wynika z braku umiejętności autora niestety ;/
Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy. Usuwam spam.
Chyba nie sięgnę po tą trylogię. Myślę, że męczyłabym się czytając ją, ponieważ nie za bardzo przepadam za tego typu książkami. Ale Twoja recenzja bardzo mi się podoba :)
OdpowiedzUsuńJa póki co nie mam tej trylogii w planach. Na półce czeka tyle książek.
OdpowiedzUsuńA mi "Zieleń Szmaragdu" spodobała się chyba najbardziej z całej trylogii :) Zgadzam się z tym, że Gwen została wplątana w te wszystkie zdarzenia bardzo nagle i nie za bardzo zdążyła się zaznajomić ze wszystkim co ją czeka, ale jednak ogólnie książkę odebrałam bardzo pozytywnie. W dużej mierze jest to spowodowane podróżami w czasie, bo kiedy akcja rozgrywa się w wiktoriańskiej Anglii, to jestem w stanie przymknąć oko na inne niedociągnięcia ;)
OdpowiedzUsuńNie mój gust, ale i tak uwielbia kazda Twoją recenzję. Piękna okładka ksiązki.
OdpowiedzUsuńJa miałam natomiast odwrotnie, po moim zdaniem trzeci tom jest najlepszy ze wszystkich :D Ale to już chyba wiesz po mojej recenzji :)
OdpowiedzUsuńJa nie czytałam nawet nie słyszałam o tej książce a tu proszę. Mam ochotę przeczytać coś o podróży w czasie więc może sięgnę :)
OdpowiedzUsuńNie czytałam tek książki ani tej trylogii. Fajna recenzja mimom iż nie jest to do końca moja tematyka.
OdpowiedzUsuńPs. Bardzo podoba mi się wygląd bloga.
http://take-a-pencil-and-draw-world-of-races.blogspot.com/
Xemi pojawia się w Błękicie i tylko on ratował w moich oczach błękit i wątek tej kuzynki.
OdpowiedzUsuńTo jak tobie się nie spodobało, to mnie szlag trafi :D Ale ukończę tę trylogię, żeby móc ją jechać po całości, jeśli już :D
Dla mnie pierwszy tom był fajny, ciekawy i jedyny minus to Gideoś. Za to w drugim autorka olała akcję i skupiła się właśnie na miłości... To ja się boję, co będzie w trzecim :D
Tak, ale tego dojrzewania brakuje w wielu krótszych seriach. Np. w Jestem Numerem Cztery główny bohater tak jakby zaczyna od punktu, gdzie już prawie czeka go główne starcie, a całe jego szkolenie odbyło się w czasie przeszłym.... ;/
No tak, tom pierwszy był uroczy XD A potem jest coraz gorzej. Ten pan demon mi się miesza, bo naj czytam coś online to leci jedna książka po drugiej, a jedna książka tego typu to u mnie aż jeden dzień czytania... XD
UsuńJeszcze takie wyjście jak w tym "Jestem numerem cztery" jest do przeżycia, bo w to "mogę uwierzyć" ;P I cóż, wiem, że brakuje, ale to często wynika z braku umiejętności autora niestety ;/