wtorek, 15 listopada 2016

Zieleń szmaragdu: I wyszło jak zawsze

Recenzja przeniesiona na portal Fantastyka Codzienna: https://fantastykacodzienna.pl/2016/11/16/zielen-szmaragdu-recenzja/

9 komentarzy:

  1. Chyba nie sięgnę po tą trylogię. Myślę, że męczyłabym się czytając ją, ponieważ nie za bardzo przepadam za tego typu książkami. Ale Twoja recenzja bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja póki co nie mam tej trylogii w planach. Na półce czeka tyle książek.

    OdpowiedzUsuń
  3. A mi "Zieleń Szmaragdu" spodobała się chyba najbardziej z całej trylogii :) Zgadzam się z tym, że Gwen została wplątana w te wszystkie zdarzenia bardzo nagle i nie za bardzo zdążyła się zaznajomić ze wszystkim co ją czeka, ale jednak ogólnie książkę odebrałam bardzo pozytywnie. W dużej mierze jest to spowodowane podróżami w czasie, bo kiedy akcja rozgrywa się w wiktoriańskiej Anglii, to jestem w stanie przymknąć oko na inne niedociągnięcia ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie mój gust, ale i tak uwielbia kazda Twoją recenzję. Piękna okładka ksiązki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja miałam natomiast odwrotnie, po moim zdaniem trzeci tom jest najlepszy ze wszystkich :D Ale to już chyba wiesz po mojej recenzji :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nie czytałam nawet nie słyszałam o tej książce a tu proszę. Mam ochotę przeczytać coś o podróży w czasie więc może sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie czytałam tek książki ani tej trylogii. Fajna recenzja mimom iż nie jest to do końca moja tematyka.
    Ps. Bardzo podoba mi się wygląd bloga.
    http://take-a-pencil-and-draw-world-of-races.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Xemi pojawia się w Błękicie i tylko on ratował w moich oczach błękit i wątek tej kuzynki.
    To jak tobie się nie spodobało, to mnie szlag trafi :D Ale ukończę tę trylogię, żeby móc ją jechać po całości, jeśli już :D
    Dla mnie pierwszy tom był fajny, ciekawy i jedyny minus to Gideoś. Za to w drugim autorka olała akcję i skupiła się właśnie na miłości... To ja się boję, co będzie w trzecim :D
    Tak, ale tego dojrzewania brakuje w wielu krótszych seriach. Np. w Jestem Numerem Cztery główny bohater tak jakby zaczyna od punktu, gdzie już prawie czeka go główne starcie, a całe jego szkolenie odbyło się w czasie przeszłym.... ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, tom pierwszy był uroczy XD A potem jest coraz gorzej. Ten pan demon mi się miesza, bo naj czytam coś online to leci jedna książka po drugiej, a jedna książka tego typu to u mnie aż jeden dzień czytania... XD
      Jeszcze takie wyjście jak w tym "Jestem numerem cztery" jest do przeżycia, bo w to "mogę uwierzyć" ;P I cóż, wiem, że brakuje, ale to często wynika z braku umiejętności autora niestety ;/

      Usuń

Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy.
Usuwam spam.

Nomida zaczarowane-szablony