niedziela, 20 listopada 2016

Lśnienie: Podobno najlepszy horror Kinga. Ale czy na pewno?


Nie lubię horrorów Kinga o czym już Wam tu pisałam. Mimo to jak mogłam nie kupić Lśnienia, skoro było po 9zł w Biedronce...? No jak? Przecież skoro mogę to wypadałoby to chociaż poznać, nie...? A skoro już poznałam to chce Wam zdać z tego relacje. Mam nadzieję, że nie macie nic przeciwko :D

Tytuł: Lśnienie
Tytuł serii:  Lśnienie
Numer tomu: 1
Autor: Stephen King
Liczba stron: 543
Gatunek: horror

Jack Torrance to ojciec, były alkoholik i niegdyś nauczyciel, a obecnie ktoś, komu marzy się pisarska kariera. Szukając spokoju znajduje pracę w Panoramie - odciętym od świata hotelu w samym środku gór, gdzie w czasie zimy ma wszystkiego dopilnować. Przybywa na miejsce wraz z rodziną: swoją żoną oraz pięcioletnim synkiem Dannym licząc, że skończy swoje dzieło, przy okazji zapewniając im bezpieczny i spokojny czas, który spędzą razem. Niestety, nawet nie wie jak bardzo się mylił...


Lśnienie to moje czwarte już podejście do powieści Kinga. Do tej pory przeczytałam dwa jego horrory - Christine oraz Czarny Dom - które raczej mi się nie spodobały oraz Oczy Smoka, które uznałam za całkiem fajną, lekką pozycje. Liczyłam, że i tę uznam za przynajmniej przyjemną, ale niestety... okazało się, że ja i Lśnienie zdecydowanie się nie polubiliśmy.
Ale dobra, zacznijmy może od pozytywów. A właściwie jednego. Mianowicie, King chcąc nie chcąc potrafi budować napięcie. Sceny, w których coś naprawdę się działo były całkiem niezłe i potrafiły mnie w jakimś stopniu zainteresować. Problem polega na tym, ze tych scen w Lśnieniu wcale tak dużo niema. Czemu? 
Jak część z Was pewnie wie horror to gatunek łączący fantastykę z obyczajowością. Historię możemy nazwać więc horrorem w chwili, w której coś niezwykłego dzieje się na zwykłym, codziennym tle; w naszej szarej rzeczywistości. I tak, Lśnienie to horror w pełnym tego słowa znaczeniu. Tyle, że obyczajowości jest w nim taka ilość, że po prostu historia przez większą część czasu mnie nudziła.
Jeśli po tę pozycje sięgnie ktoś, kto czyta raczej powieści obyczajowe i szuka odrobiny emocji to nie wątpię, że Lśnienie mu się spodoba. Niestety, ja szarej codzienności w książkach obserwować po prostu nie lubię, a King wciska jej tu od groma. Opisuje swoich bohaterów bardzo dokładnie, całe rozdziały poświęcając na opisy chwil z ich żyć. Dobrze opracowuje ich charaktery, a każde ich zachowanie jest w jakiś sposób uzasadnione. Tak, zdecydowanie - on potrafi dobrze poprowadzić psychoanalizę. Niestety, z tego powodu przez większą część książki obserwujemy Jacka Torrenca który pije, który rozmawia z kumplami i który zastanawia się nad tym, jakim powinien być ojcem. Jego żona też wcale nie jest pod tym względem lepsza, a wszystkie te scenki razem wzięte po prostu cholernie mnie wynudziły. 
Synek Torrenców, Danny, to chyba jedyna ciekawa postać z tej trójki. Bo tamci, choć dobrze zbudowani są po prostu do bólu zwyczajni, a w nim... jest coś więcej. Budzi zainteresowanie i sprawia, że zaczęłam mu chwilami kibicować, zwłaszcza, gdy historia przechodziła z monotonnego życia w akcje. Mimo to nawet on nie zdołał całej historii dla mnie uratować. Czemu? Po poza toną niepotrzebnych i nudnych opisów sama historia jest w tym momencie bardzo, ale to bardzo sztampowa.
Owszem, gdy Lśnienie wychodziło zapewne było czymś nowym. Nowy pomysł, nowa wizja na horror. Teraz jednak te wszystkie motywy są już tak znane i tak popularne, że trudno się nie domyśleć końcówki już na starcie historii. Nie zaskakuje i z dzisiejszej perspektywy jest po prostu zwyczajna.
A co z klimatem? A no jest. Tyle, że to nie jest ten rodzaj klimatu, który lubię i który sprawia, ze powieść jest dla mnie przyjemna. Śmierdzi mi on brudnymi latami '80 i choć niektórym owszem, może to odpowiadać to dla mnie jest zbyt surowy i po prosu nudny.
Bardzo chciałabym polubić horror Kinga, ale niestety - nie potrafię. Lektura nie wywołała u mnie praktycznie żadnych emocji poza irytacją i czytanie jej naprawdę zajęło mi ogrom czasu. Musiałam się porządnie zmusić do lektury, by przez nią przebrnąć. Osobiście więc nie mogę jej polecić... Niemniej, wiem, jak wiele osób tę książkę lubi, dlatego jeśli mieliście ochotę po nią sięgnąć, albo po prostu lubicie Kinga i jeszcze nie macie jej za sobą - czytajcie. Niemniej, jeśli się Wam nie spodoba ja umywam od tego ręce.  

* * *

Świat to trudne miejsce. Jemu nie zależy. Choć nie żywi nienawiści do ciebie i do mnie, nie darzy nas też miłością. Dzieją się na nim rzeczy straszne, których nie można wytłumaczyć. Dobrzy ludzie umierają w zły sposób i pozostawiają tych, co ich kochali całkiem samych. Czasem się wydaje, że tylko złym ludziom dopisuje zdrowie i powodzenie. Świat cię nie kocha (...). Pamiętaj jednak robić swoje. Takie masz zadanie na tym trudnym świecie, musisz podtrzymywać swoją miłość i robić swoje, żeby nie wiedzieć co. Bierz się w garść i po prostu rób swoje.

Fragment z książki Lśnienie Stephena Kinga



10 komentarzy:

  1. Cóż, ja do Kinga podeszłam, przeczytałam coś, co wcale nie było jak horror (Rok wilkołaka), było przewidywalne i na razie nie zamierzam podejść do Kinga ponownie :D A już na pewno nie do Lśnienia, bo ja i obyczajowość.... :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta książka była w Biedronce? I ja to przegapiłam? :O
    Jestem w połowie czytania "Lśnienia" i mi się bardzo podoba :D Jeżeli tylko mogę to słucham również audiobooka, który jest niesamowity :D
    Szkoda, że ta książka swoim klimatem nie przypadła Ci do gustu :/
    Ale polecam Ci "Czarną bezgwiezdną noc", "Zieloną milę" i "Cmętarz zwieżąt". To są moje ulubione książki Kinga ;)
    Pozdrawiam! Dolina Książek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybacz, ale ja po Kinga ponownie prędko nie sięgnę. Czytałam wystarczająco jego horrorów, by uznać, że to zupełnie nie są moje klimaty.

      Usuń
  3. Uwielbiam Kinga! Jeden z najlepszych pisarzy! Jego ksiazki doslownie pochlaniam w mgnieniu oka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepszych dla Ciebie, bo zdecydowanie nie dla mnie XD

      Usuń
  4. Też przegapiłam tą książkę. Szkoda bo w swoich zbiorach mam tylko jedną książkę Kinga.
    Szkoda że Ci się to niezbyt spodobało.
    http://take-a-pencil-and-draw-world-of-race.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja myślałam, że zrobiłam deal życia, bo kupiłam ją za 12 zł w Tesco... :/ Nie przeczytałam jej jeszcze, ale lubię Kinga, więc raczej nie obawiam się, że mi się nie spodoba.
    Tak zupełnie z innej beczki, jestem ciekawa, co byś sądziła np. o "Krucyfiksie" Crisa Catera. To jest taki kryminał, thriller... Mnie styl autora trochę nie przypadł do gustu, ale spodobał mi się sam pomysł, bohaterowie i poprowadzenie akcji.

    OdpowiedzUsuń
  6. Planuję przeczytać tę książkę, bo to King, który jest mistrzem w swojej dziedzinie. Liczę na to, że poczuję przy niej dreszczyk strachu :)
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie liczyłabym na strach szczerze mówiąc

      Usuń
  7. Książek Kinga jeszcze nie czytałam, ale kiedyś zamierzam zobaczyć jak tam nasz "król horrorów" pisze...

    OdpowiedzUsuń

Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy.
Usuwam spam.

Nomida zaczarowane-szablony