Ale jakie to ładne uproszczenie - połączyć umysły bohaterów, dzięki temu olać budowanie relacji i móc skupić się na najważniejszym - erotyce. Myślę, że dla wielu autorów erotyków takie rozwiązanie może być przełomowym odkryciem xD
Z mojego małego riserczu wynika, że te postacie nie łączy nic poza nazwiskiem. Ale więcej nie wiem, pewności nie mam, bo raczej przyglądać się jej innej twórczości nie planuje. :P
Ja po erotyki sięgam naprawdę bardzo rzadko z tego względu, że każdy kolejny wydaje mi się podobny do poprzednika :D no, raz na jakiś czas się przełamię, ale na krótko.
Ja generalnie nie znoszę erotyków, drażnią mnie niesamowicie i bardzo rzadko po nie sięgam. O autorce słyszałam i zapowiada się nawet ciekawie, ale szkoda, że nie wyszło...
Nie mam pojęcia, nie znam Mastertona w ogóle, kojarzę tylko z nazwiska... bo trudno nie kojarzyć. Ale na pewno podobny koncept się gdzieś, komuś w głowie urodził, biorąc pod uwagę, że ja zbliżone pomysły miałam już jakoś w szkole podstawowej. xD
Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy. Usuwam spam.
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.
E, a zapowiadało się nawet interesująco.
OdpowiedzUsuńAle jakie to ładne uproszczenie - połączyć umysły bohaterów, dzięki temu olać budowanie relacji i móc skupić się na najważniejszym - erotyce. Myślę, że dla wielu autorów erotyków takie rozwiązanie może być przełomowym odkryciem xD
OdpowiedzUsuńOj tak, to jest przełomowe. xD
UsuńCross? Przecież autorka napisała osobną historię o Gideonie Crossie 😊
OdpowiedzUsuńZ mojego małego riserczu wynika, że te postacie nie łączy nic poza nazwiskiem. Ale więcej nie wiem, pewności nie mam, bo raczej przyglądać się jej innej twórczości nie planuje. :P
UsuńJa po erotyki sięgam naprawdę bardzo rzadko z tego względu, że każdy kolejny wydaje mi się podobny do poprzednika :D no, raz na jakiś czas się przełamię, ale na krótko.
OdpowiedzUsuńCóż, takie książki omijam szerokim łukiem ;). Ale to ciekawe, że autorka chciała stworzyć coś nietypowego, tylko szkoda, że jej się nie udało...
OdpowiedzUsuńJa generalnie nie znoszę erotyków, drażnią mnie niesamowicie i bardzo rzadko po nie sięgam. O autorce słyszałam i zapowiada się nawet ciekawie, ale szkoda, że nie wyszło...
OdpowiedzUsuń>Day w swoim świecie stworzyła dodatkowy wymiar, w którym wyszkoleni mężczyźni w pewnym sensie bronią snów innych<.
OdpowiedzUsuńCoś w stylu "Wojowników nocy" Mastertona?
Nie mam pojęcia, nie znam Mastertona w ogóle, kojarzę tylko z nazwiska... bo trudno nie kojarzyć. Ale na pewno podobny koncept się gdzieś, komuś w głowie urodził, biorąc pod uwagę, że ja zbliżone pomysły miałam już jakoś w szkole podstawowej. xD
UsuńBardzo ciekawy blog. Czytałam artykuł przyjemnością. Naprawdę super. Nie czytałam jeszcze tej książki ale na pewno wypożyczę i chętnie poczytam.
OdpowiedzUsuń