Tessa straciła wszystko. Teraz chce tylko jednego –
zemsty. Znienawidzona praca oraz nieznajomy, który zdaje się wiedzieć o niej wszystko,
robią jednak wszystko, aby utrudnić jej zaspokojenie rządzy krwi. Wkrótce
okazuje się, że cztery zaginione skarabeusze mogą zesłać na świat olbrzymią
tragedię. Łowczyni demonów musi dopisać więc odnalezienie ich do swojej listy
zadań.
![]() |
Tytuł: Tylko
martwi mogą przetrwać
Tytuł
serii: Tessa Brown
Numer tomu: 2
Autor: D.
B. Foryś
Liczba
stron: 360
Gatunek: urban
fantasy
Wydanie: Niezwykłe,
Oświęcim 2019
|
Debiutanci,
chcąc nie chcąc, dostają ode mnie zwykle taryfę ulgową. Tak jak nowe światy,
czy nowe historie – pierwsze części częściej bronią się samymi pomysłami, czy
pewną unikatowością. Pierwszy tom z serii o Tessie Brown, „Tylko żywi mogą
umrzeć”, nie był dobrą powieścią, ale dzięki pewnej świeżości potrafił mnie
trochę bawić. Nie mogę jednak powiedzieć tego o „Tylko martwi mogą przetrwać”.
Ta książka niestety co najwyżej mnie irytowała.
Naprawdę
miałam nadzieję, że w drugim tomie autorka pokaże swój rozwój. Nie oczekiwałam
niczego wybitnego, ale przynajmniej sympatycznego. Niestety, jest wręcz
przeciwnie. D. B. Foryś sięga po dokładnie ten sam typ fabuły, co część
pierwsza. Znów musimy ratować świat przed największym możliwym zagrożeniem, a
że nic z tego nie wynika (od początku znamy zakończenie) to fabuła prędko
zaczyna nużyć. To tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że ta seria jest jak podróbka
„Supernaturala” z jego ostatnich sezonów.
Tessa,
która w pierwszej części trochę bawiła mnie swoją doprowadzoną do absurdu
kobiecością, również zaczęła mnie poważnie irytować. To bohaterka, której nijak
nie potrafię polubić. Bezustannie krzyczy na wszystkich, rozkazuje, na przemian
kocha i nienawidzi. Autorka wprawdzie zdaje sobie sprawę ze stanu psychicznego
bohaterki, nawet z niego żartując… ale co z tego, skoro panna Brown nie ma ani
jednej cechy za którą mogłabym ją lubić? Ona nawet nie jest kompetentną
łowczynią demonów, bo przez swój charakter nie potrafi niczego wykonać
poprawnie.
Toporność
stylu autorki powróciła również w zmożony sposób. „Tylko martwi mogą przetrwać”
to ta książka, w której ciekawe sceny będą się działy poza naszym wzrokiem.
Ponieważ dostajemy narrację pierwszoosobową, prowadzoną tylko z perspektywy Tessy,
nasza bohaterka o wielu rzeczach dowiaduje się od innych, przez co regularnie
dostajemy dawkę kiepskiej ekspozycji, streszczenia co ciekawszych wątków, czy
wprowadzenia bohaterów.
Szczerze
przyznam, że choć scen akcji tu nie brakuje to absolutnie mnie one nie
interesują. To samo dotyczy romansu, który właściwie wydaje się tu trochę nie
pasować: dostajemy pełne rozdziały o tej tematyce, trochę wyrwane z głównej
linii fabularnej. Wydaje mi się, że to przez brak ciężaru historii. Skoro wiem,
jak to się skończy to po co mam się tym interesować? Ba, wystarczy niewielka
znajomość popkultury, by przewidzieć plot twisty. Sam świat przedstawiony też
nie został w jakiś sposób urozmaicony: w dalszym ciągu dostajemy prostą kopię przemiału
popkultury związanego z demonami i ich łowcami. Co tu kryć, seria o Tessie Brown
doskonale wpasowuje się w definicję kiczu.
Ponadto
do tej książki doskonale pasuje mi określenie „lazy writing”. Choć świat
demonów przedstawia nam się pozornie jako wielki to koniec końców, każdy się w
nim z każdym zna. Dodajmy do tego fabułę identyczną do wielu historii, brak
ciekawych koncepcji… Ta powieść jest napisana naprawdę po najniższej możliwej
linii oporu.
Chociaż
w dalszym ciągu „Tylko martwi mogą przetrwać” było książką z poprawnie złożonymi
zdaniami, którą jakoś dało się czytać to w przeciwieństwie do tomu pierwszego
nie bawiłam się przy niej dobrze. Jeśli nie jesteście wielkimi fanami części
pierwszej, myślę, że nie macie po co sięgać po tom drugi. Jeśli go uwielbiacie…
cóż, pewnie i ta część się Wam spodoba. Wszak to dokładnie ta sama historia, co
część pierwsza.
*
* *
Wyobraźcie
sobie, że kiedy ja opróżniałam flaszkę do sucha, on wykonał kilka pospiesznych
telefonów i wszystko załatwione. Tak o. Co oni mieli? Jakąś gorącą linię?
Dzwonisz sobie na 666, Władca Podziemi zakłada gajer, otwiera bramę i gotowe?
Fragment
„Tylko martwi mogą przetrwać” D. B. Foryś
Ja póki co serie sobie odpuszczam. Za dużo zaległości na półce. ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam. ;**
P.
https://zycie-wsrod-ksiazekk.blogspot.com/