gdy zobaczyłam pierwsze zdjęcie myślałam, że napiszesz o ( wyleciał mi tytuł z głowy. Dziewczyna żyje w swoim bajkowym świecie i ma wziąć ślub ale przez studnie wyrzuca/wypycha ją taka starsza pani. Potem wychodzi przez kanalizację i jest w naszym świecie. Cały film jest bardzo ładny, kolorowy. Jak sobie przypomnę to ci podlinkuje ;) Nie oglądałam tej wersji Kopciuszka, raczej kojarzy mi się z dzieciństwem taka animowana. Szczerze? To wolę obecne bajki disney'a : zaplątani, zwierzogród, następcy. Szkoda, że tak zrobili z tak ze strojami :/ zgadzam się że młodszym może to nie przeszkadzać nawet urozmaicić ale nie koniecznie dla mnie. Chyba zostanę przy animowanej :D
Oglądałam Kopciuszka i mi się bardzo podoba o niej każdy film. Zawsze czuję wtedy taką magię, ale prawda jest taka, że to ta sama fabuła prawie na tej samej podstawie. Nic nadzwyczajnego jak powiedziałaś, jednak kiedy oglądam czuje magię. Pozdrawiam :)
Widziałam już tyle filmowych adaptacji Kopciuszka, że kolejnej nie przeboleję. Na szczęście wyrosłam już z oglądania w telewizji baśni. Ale przeczytać czasem sobie lubię. Pozdrawiam, http://tamczytam.blogspot.com
Wiesz, punkt widzenia zależ zawsze od punktu siedzenia ;) Ja nie oglądam filmów, więc pewnie i tej adaptacji nie zobaczę, ale wiele elementów o których wspominasz albo mnie zainteresowało, albo zaskoczyło. Fakt, ze czasami są na przerost wystawione niektóre sceny, ale na przykład dziewczyna, która jedzie konno bez żadnej uprzęży - to już jest realne, bo nawet w świecie internetu możesz odnaleźć mnóstwo osób trenujących tak ze swoimi końmi ;)
Dobrze wiem, że tak się da ;P Ale tu raczej chodziło mi o to, że nie masz pokazanej żadnej więzi z koniem wcześniej - ona nawet ich nie dotyka - a tu nagle, bach! Siedzi na andaluzie, który jest jej BFF <3 Niby fajne, niby dzieci powinny to uwielbiać... ale ja jakoś się na to nie "nabrałam".
Włączyliśmy go z chłopakiem. Mój luby jest niedoświadczony jeśli o filmy chodzi, więc oglądamy absolutnie wszystko, żeby wyczaić co mu się podoba. Kopciuszek nie podoba się ani jemu, ani mi. Nie TEN kopciuszek. Szlag nas trafił jakoś w momencie, w którym ta laska położyła się koło pieca i zaczęła gadać ze szczurami. Znaczy się ja rozumiem, ze w bajce tak było... ale w bajce mnie to nie denerwowało tak, jak w filmie. Może to kwestia dubbingu, bo nie lubię filmów z dubbingiem, a nie znalazłam wersji z napisami -,- Pozdrawiam, Q.
Lubię Disney'a, ale jakoś nie ciągnie mnie do tej adaptacji, szczególnie, że słyszałam wiele o tym, że nic nowego ona nie wnosi. Polubiłam tylko piosenkę, która jest jej ścieżką dźwiękową Sonna Relle "Strong".
Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy. Usuwam spam.
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.
gdy zobaczyłam pierwsze zdjęcie myślałam, że napiszesz o ( wyleciał mi tytuł z głowy. Dziewczyna żyje w swoim bajkowym świecie i ma wziąć ślub ale przez studnie wyrzuca/wypycha ją taka starsza pani. Potem wychodzi przez kanalizację i jest w naszym świecie. Cały film jest bardzo ładny, kolorowy. Jak sobie przypomnę to ci podlinkuje ;)
OdpowiedzUsuńNie oglądałam tej wersji Kopciuszka, raczej kojarzy mi się z dzieciństwem taka animowana. Szczerze? To wolę obecne bajki disney'a : zaplątani, zwierzogród, następcy.
Szkoda, że tak zrobili z tak ze strojami :/ zgadzam się że młodszym może to nie przeszkadzać nawet urozmaicić ale nie koniecznie dla mnie. Chyba zostanę przy animowanej :D
Buziaki :*
zlodziejka-zapisanych-stron.blogspot.com
Oglądałam Kopciuszka i mi się bardzo podoba o niej każdy film. Zawsze czuję wtedy taką magię, ale prawda jest taka, że to ta sama fabuła prawie na tej samej podstawie. Nic nadzwyczajnego jak powiedziałaś, jednak kiedy oglądam czuje magię. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńWidziałam już tyle filmowych adaptacji Kopciuszka, że kolejnej nie przeboleję. Na szczęście wyrosłam już z oglądania w telewizji baśni. Ale przeczytać czasem sobie lubię.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
http://tamczytam.blogspot.com
Ja nie lubię kopciuszka . Po obejrzeniu "tysiąca" adaptacji już mi się znudził .
OdpowiedzUsuńOglądałam wiele adaptacji, ale o tej nawet nie słyszałam :)
OdpowiedzUsuńNiestety nie oglądałam, jakoś nawet mnie nie ciągnie.
OdpowiedzUsuńNie ciągnie mnie do tego filmu, tym bardziej po Twojej recenzji ;) Uważam, że jeśli już oglądać to jakiś film, którego fabuły się nie zna :)
OdpowiedzUsuńWiesz, punkt widzenia zależ zawsze od punktu siedzenia ;) Ja nie oglądam filmów, więc pewnie i tej adaptacji nie zobaczę, ale wiele elementów o których wspominasz albo mnie zainteresowało, albo zaskoczyło. Fakt, ze czasami są na przerost wystawione niektóre sceny, ale na przykład dziewczyna, która jedzie konno bez żadnej uprzęży - to już jest realne, bo nawet w świecie internetu możesz odnaleźć mnóstwo osób trenujących tak ze swoimi końmi ;)
OdpowiedzUsuńDobrze wiem, że tak się da ;P Ale tu raczej chodziło mi o to, że nie masz pokazanej żadnej więzi z koniem wcześniej - ona nawet ich nie dotyka - a tu nagle, bach! Siedzi na andaluzie, który jest jej BFF <3 Niby fajne, niby dzieci powinny to uwielbiać... ale ja jakoś się na to nie "nabrałam".
UsuńBardzo lubię Kopciuszka, ale widziałam już tak dużo adaptacji, że chyba odpuszczę sobie kolejne. Szczególnie, jeśli ta jest dosyć przeciętna ;)
OdpowiedzUsuńWłączyliśmy go z chłopakiem. Mój luby jest niedoświadczony jeśli o filmy chodzi, więc oglądamy absolutnie wszystko, żeby wyczaić co mu się podoba. Kopciuszek nie podoba się ani jemu, ani mi. Nie TEN kopciuszek. Szlag nas trafił jakoś w momencie, w którym ta laska położyła się koło pieca i zaczęła gadać ze szczurami. Znaczy się ja rozumiem, ze w bajce tak było... ale w bajce mnie to nie denerwowało tak, jak w filmie. Może to kwestia dubbingu, bo nie lubię filmów z dubbingiem, a nie znalazłam wersji z napisami -,-
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
Q.
https://doinnego.blogspot.com/
Oglądałam to po angielsku, aczkolwiek i tak te myszki to było dla mnie ciut za dużo :D
UsuńFilm z pewnością trafi do młodego czytelnika, bajkowo. :)
OdpowiedzUsuńLubię Disney'a, ale jakoś nie ciągnie mnie do tej adaptacji, szczególnie, że słyszałam wiele o tym, że nic nowego ona nie wnosi. Polubiłam tylko piosenkę, która jest jej ścieżką dźwiękową Sonna Relle "Strong".
OdpowiedzUsuń