niedziela, 5 listopada 2017

Nocarz: Bardzo spłaszczone, wampirze uniwersum

Na „Nocarza” miałam ochotę dość długo. To była jedna z tych książek, które chce przeczytać, ale jednocześnie nie aż tak, by ją kupić i zabierać się za nią na już. W końcu jednak uznałam, że trzeba poznać trochę polskich wampirów i zabrałam się za książkę pani Kozak.


Tytuł: Nocarz
Tytuł serii: Wampiry w ABW, Tajne akta Vespera
Numer tomu: 1
Autor: Magdalena Kozak
Liczba stron: 400
Gatunek: fantasy
Wydanie: Fabryka Słów, Warszawa 2015

Były farmaceuta postanawia spróbować swoich sił w ABW. Po szkoleniu zostaje przekazany do tajnej jednostki. Ta okazuje się nie być w pełni legalna: wewnątrz działają nocarze, czyli oddział specjalny wampirów zwalczający niebezpiecznych osobników swojej rasy.

Tytuł książki wręcz przyciąga do siebie. Jest prosty w wymowie. A jednocześnie to słowo, które normalnie w języku polskim nie funkcjonuje. Przez to jest dość instygującą zagadką: kim jest ten tytułowy nocarz? Co robi, o co w ogóle chodzi?
Dobry tytuł jednak nie świadczy o tym, że wewnątrz znajdziemy coś bardzo ciekawego, a powieść pani Kozak to doskonały na to dowód. To lekka i niewymagająca powieść z dobrym pomysłem, wykonana jednak co najwyżej przeciętnie.
Gdy myślę o wampirach w ABW chciałabym poczuć mroczny klimat, poznać ciekawe zagadki i dowiedzieć się, jak ta organizacja działa od wewnątrz. Niestety, nic z tego nie będzie nam dane. „Nocarz” jest historią bardzo naciąganą i często wręcz głupią.
Napisana w narracji trzecioosobowej powieść nie zachwyca stylem. Kozak pisze prostym językiem, który nie wyróżnia się na tle innych. Na dodatek samo prowadzenie akcji często pozostawia wiele do życzenia: w trakcie czytania miałam wrażenie, że każdy rozdział to osobna scenka, niekoniecznie mocno ze sobą powiązana. Zdarzało się, że w jednym bohaterowie byli w Anglii, a zaraz potem: gdzieś pod Warszawą, bez jakiegokolwiek płynnego przejścia. Sprawia to, że choć akcja mknie jak szalona to czytelnik czasem musi zastanowić się o co w ogóle tutaj chodzi, a przy tym pozbawia historię jakichkolwiek dłuższych opisów, nie pozwalając nam poznać świata wykreowanego przez autorkę.
Sam świat przedstawiony jest bardzo prosty, dość infantylny i bardzo naciągany. Oddział nocarzy przypomina jedną wielką zabawę w policjantów i złodziei. Nie uświadczymy tu żadnych konkretnych opisów i wsiąknięcia w temat ABW. Organizacja działa w bardzo prosty sposób: mamy Lorda, który mówi: „Zróbcie tak!”, kapitanowie zbierają oddział i jadą. Nie mamy żadnych zagadek do rozwiązania: po prostu obserwujemy, jak postacie wykonują rozkazy.
Same wampiry też nie należą do tych intrygujących. Już wcześniej spotkałam się z podziałem tej rasy na rody i nie mam nic przeciwko takiemu wyjściu, ale w „Nocarzu” nie mają one żadnej konkretnej charakterystyki. O każdym z nich wiemy tyle, że zajmuje się np. bankowością, lub sztuką i właściwie... to tyle. Cały świat nocy został niezwykle uproszczony, a przecież do czynienia mamy z istotami żyjącymi po kilkaset lat, co oznacza, że powinny mieć czas, by stworzyć coś wielowarstwowego.
Postacie raczej nie zapadają w pamięć. Niby nie da się ich ze sobą pomylić, ale trudno tu szukać jakiejkolwiek głębszej charakterystyki. Poza tym najsłabiej wypadają lordowie, czyli głowy rodów. Wampiry, które są najstarsze i powinny być najinteligentniejsze zachowują się często jak stadko dzieciaków, co zdecydowanie nie wypada dobrze.
Całość czyta się bardzo lekko i dość szybko, ale osobiście chwilami czułam się znudzona historią. Bo co z tego, że akcja gna do przodu, skoro mam gdzieś historię i bohaterów? Po odłożeniu książki nie miałam jakiejś szczególnej ochoty, by wracać do świata pani Kozak i gdyby nie nadmiar czasu, prawdopodobnie bym jej nie skończyła.
„Nocarz” to po prostu bardzo lekka i płytka książka. Może sprawdzić się jako zapychacz czasu i prawdopodobnie będzie lepszym wyborem od wielu powieści młodzieżowych, w których logika zupełnie zawodzi. Niemniej, po polskim autorze spodziewałam się dobrej historii, a dostałam coś, co nawet szczególnie mnie nie zainteresowało.

* * *

– No, nareszcie! – powiedział jeden z nich. – Spóźniliście się! – dodał z lekkim wyrzutem.
– Młody bał się skoczyć – oznajmił Nidor, popatrując na Vespera złośliwie. – Wiecie,
chłopczyk dopiero uczy się latać, a tam tak ciemno na dole... Zanim go skopałem do szybu, trochę mi to zajęło.
– Potem też nie było lepiej – odparował młody natychmiast. – Pan kapitan zapomniał
kodu dostępu. Pięć razy wpisywał i tylko dopytywał, czy nie wiem, z czym on to miał skojarzyć, ze swoją datą urodzin czy z rozmiarami pewnej Winorośli. Gdyby kod był prostszy, na przykład jednocyfrowy, to by mógł sobie własny rozmiar zapamiętać, a tak to przepadło. No za trudne...
Roześmiali się wszyscy czterej, kręcąc głowami.
– Bezczelny małolat – mruknął Nidor. – Teraz jeszcze psie wachty dla niego odrabiam, a ten co? Zero wdzięczności.

Fragment „Nocarza” Magdaleny Kozak


8 komentarzy:

  1. Raczej podziękuję za tę książkę. Po pierwsze, akurat tematyka wampirów mnie kompletnie odstrasza, a poza tym skoro nie była to rewelacja, to jakoś szkoda mi czasu.

    OdpowiedzUsuń
  2. A tak Kozak chwalili wszyscy, że aż miałam ochotę po nią kiedyś sięgnąć. Co prawda tylko przez chwilę i szybko mi przeszło. Czytać nie mam zamiaru, bo szkoda mi czasu na sprawdzanie, czy faktycznie jest aż tak przeciętnie. W sumie dlaczego tak się tą autorką zachwycają...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo jest prosta i lekka w odbiorze ;)

      Usuń
  3. Fajny pomysł na nasze polskie wampiry w ABW. Szkoda, że nie udany. No trudno.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sam pomysł zdecydowanie jest tu zaletą :D

      Usuń
  4. Nie lubię, gdy autor nie korzysta z potencjału, jaki ma jego pomysł. A tutaj w dodatku wygląda na to, że serwuje zwykłą amatorszczyznę, na którą szkoda przeznaczać czas :/ Szkoda, bo i mnie opis bardzo zaciekawił.

    OdpowiedzUsuń
  5. Szczerze mówiąc pierwszy raz słyszę o tej książce ale zachęciłaś mnie żeby po nią sięgnąć w wolnej chwili ;>

    roksanary.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy nie lubowałam się w wampirach, a od jakiegoś czasu mam wrażenie, że co książka to głupsza. Temat po prostu chyba się wyczerpał i pewnie dobrze by było gdyby autorzy odczekali trochę zanim znowu go podejmą ;)

    OdpowiedzUsuń

Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy.
Usuwam spam.

Nomida zaczarowane-szablony