piątek, 22 stycznia 2016

Heartland: Powroty: Powieść, z której się wyrasta


Jak widzicie powyżej, dziś będzie mowa o książce, która już swoje przeżyła. Nie mam bladego pojęcia, co doprowadziło ją do takiego stanu. Podejrzewam, że kiedyś leżała nisko na półce i po prostu jakiś psiak postanowił ją przeczytać. No cóż, zwierzaki i książki to niekoniecznie dobre połączenie.
Zapraszam do tego nieco nostalgicznego postu :)

Tytuł serii: Heartland
Tytuł: Powroty
Numer tomu: 1
Autor: Lauren Brooke
Liczba stron: 168
Gatunek: powieść młodzieżowa

Heartland jest schroniskiem dla koni pokrzywdzonych przez los. Nastoletnia Amy od dziecka obserwowała, jak jej mama, założycielka i dusza tego miejsca pomaga tym zwierzętom. Podczas jednej z wycieczek wierzchem po okolicy dziewczyna wpada na opuszczone gospodarstwo, w którym stoi zamknięty koń. Zbliża się burza dlatego po szybkim powrocie do domu razem z mamą wyruszają pomóc zwierzęciu. Niestety, wycieczka w czasie ulewy okazuje się złym pomysłem...
Piszę ten tekst, znając dobrze całkiem sporo tomów z serii, i to od dość dawna. Gdy pierwszy raz sięgnęłam po Heartland zakochałam się w całokształcie - bo i czego może chcieć więcej uczennica podstawówki zauroczona końmi? Mamy miłych bohaterów, konie, konie i jeszcze więcej koni, prosty styl, który szybko się czyta... Ot, doskonała powiastka dla dziewczynki. 
Do dziś uważam, że Powroty będą cudownym prezentem dla każdej młodej koniary, mimo, że niestety, mogą sprawić, że co odważniejsza wpadnie na pomysł, by traktować ją jak kompendium wiedzy o pracy naturalnej z końmi (tak, dokładnie tak zrobiłam. I potem kazałam kucykom biegać w kółko po placu). Nie jest to jednak pozycja zupełnie uniwersalna, w której zakochają się i dzieci, i dorośli. Styl autorki jest banalnie prosty, fabuła w tym tomie też jest dość... zwyczajna. Owszem, dziewczynkę może czegoś nauczyć, ale nie sądzę, aby dorosła osoba znalazła między stronami coś głębszego.
Bohaterowie są dość typowi jak na tego typu historię. Mamy Amy - nastolatkę z charakterem, która uwielbia marudzić i robić z siebie ofiarę losu, ale jakimś cudem, chyba dzięki przez wolę walki o Heartland oraz problemy, z jakimi się boryka (które, bądź co bądź, są całkiem dobrze przedstawione) jest raczej lubiana przez młode czytelniczki. Oczywiście, skoro jest nastolatka, to musi być nastolatek! Treg, starszy o trzy lata od Amy pomocnik w Heartlandzie ma wszystko, czego potrzebuje bohater, aby młoda osoba straciła do niego głowę. Cichy, pomocny, nieco tajemniczy, ale zawsze stający w obronie przyjaciół. No ideał, czyż nie? Oczywiście, nie może braknąć ukochanego dziadka oraz siostry, z którą Amy nie może się dogadać. Każdy ma więc konkretny charakter, jednak poza Amy żadną z postaci nie nazwałabym głęboką. Ale czego ja oczekuje - to przecież historia dla młodzieży, i to jeszcze tej młodszej :)
Jak już napisałam wcześniej, Powroty będą świetnym pomysłem na książkę dla młodej koniary. Sama wspominam ją na prawdę dobrze. To nie jest jednak pozycja, która swoją bajkowością sprawi, że może pokochać ją każdy - bo z niej po prostu się wyrasta.

46 komentarzy:

  1. nie słyszałem jeszcze nigdy o tej książce, ale sam opis trochę zachęca, możliwe, że ją wpiszę na moją książkową liste, która niestety ostatnio robi się coraz krótsza, przydadzą się nowe tytuły :)

    MOJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm... choćby z racji płci nie powiedziałabym, że to "Twój target", ale długa nie jest, ledwie godzinka, dwie czytania ;)

      Usuń
  2. Nie znam tej autorki jak i jej powieści. Zaczynam teraz ferie, więc może uda mi się przeczytać tę książkę.
    Pozdrawiam, annenoele.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie słyszałyśmy o tej książce i jakoś wydaje nam się, że chyba to nie jest pozycja dla nas :)

    Buziaczki! ♥
    Zapraszamy do nas :)
    rodzinne-czytanie.blogspot.com

    + obserwujemy z przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Była bardziej popularna parę lat temu :) Serial na jej podstawie czasem leci w TV.
      Dziękuję!

      Usuń
  4. Mnie nigdy ta książka nie powalała. Zupełnie nie mój temat, chociaż niby w pewnym momencie chodziłam na zajęcia jazdy konnej, przez nawet całkiem długo. Zawsze ciągnęło mnie do książek, ale niekoniecznie na takim tle ;)
    Dużo jest takich książek, z których niestety sie wyrasta. Prędzej lub pózniej tracą dawny blask.. Troche smutne. Z drugiej strony, inne go zyskują.
    http://opowiastki--prawdziwe.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie każdy ma takiego świra na punkcie koni, jakiego mialam ja ;D
      No, niestety... ale i tak te najlepsze perełki zawsze będą dobre <3

      Usuń
  5. Czytałam kiedyś tę książkę i pamiętam, że niezmiernie mi się podobała! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Takie miłe czytadło, ale niestety nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym miała teraz wybierać sobie lekturę, tej na pewno nie brałabym pod uwagę ;P

      Usuń
  7. Pamiętam, że jak była młodsza to uwielbiałam czytać książki podobne do tej: o koniach, szczęśliwych zakończeniach itd. Ale chyba jestem już na nie za stara heh. ;)
    Pozdrawiam. :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu nie ma szczęśliwego zakończenia - to trochę taka książkowa telenowela dla dziewczynek ;P

      Usuń
  8. Znam kilka miłośniczek koni więc może polecę im. Sama też chętnie przeczytam, uwielbiałam oglądać filmy podobne do tej historii. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pamiętam, że gdy byłam małą dziewczynką z zapałem czytałam książki z serii "Martynka...",i te o "Mikołajku", później przyszedł czas na Jeżycjadę autorstwa Małgorzaty Musierowicz i wiersze Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, potem był Paulo Coelho,w połowie Liceum książki Gombrowicza, na studiach czarna seria Camilli Lackberg - miałam więc skłonność do czytania jakichś cykli, choć teraz troszkę rzadziej mi się to zdarza, bo szukam nowych, dotychczas nieznanych, dziwnych, awangardowych, trudnych. Oglądałam też jakiś serial,w którym właśnie akcja rozgrywała się w stadninie koni, ale kompletnie nie pamiętam tytułu (w owych czasach z zamiłowaniem śledziłam również losy Ellie Allard z "Dziewczyny i miłość" czy bohaterów z serialu "Radiostacja Roscoe" - co za wspomnienia!) Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie, być może znajdziesz u mnie inspirację na książkę lub film: www.blacklady.blogujaca.pl Justyna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałam tą serie - moja siostra ma na imię Martyna i moja mama uznała, że skoro tak, ona będzie nam kupować tą serię ;)
      Podziwiam czytania awangardy - mnie Gombrowicz i podobni twórcy odrzucają. Nie potrafię przez nich przebrnąć i wejść w ich świat, a absurd jedynie dołuje.
      A o koniach było sporo seriali, ale nigdy nie oglądałam więcej niż odcinka, czy dwóch - nigdy ogromną fanką filmu nie byłam. Muszę mieć z kim oglądać by się za cokolwiek zabrać :)

      Usuń
    2. Ja w ogóle od zawsze wkradałam się w książkowe światy, jakoś bardziej podobały mi się niż ten tutaj:) Przerażające baśnie nęciły tajemnicą. Ja w awangardzie właśnie zakochałam się począwszy od licealnego "Ferdydurke", nawet poszłam w tym kierunku na maturze ustnej z polskiego (absurd i awangarda kontra tradycja - zażarcie broniąc awangardy); awangarda jest trudna, ale poprzez jej wszelkie zabiegi stylistyczno-językowe, obraz fabuły wyłaniają się rzeczy ciężkie, niezwykle ważne, bo jeśli nie da się nakłonić do jakichś zmian w klasyczny sposób, to może trzeba przemawiać właśnie tak? Poza tym; na świecie jest niewyobrażalnie wiele paranoi, drwin Losu z człowieka, że czasem da się to wyrazić tylko poprzez pozorne niedorzeczności,które niosą za sobą głębię przekazu:)

      Usuń
    3. Od awangardy wole po prostu fantastykę - nie przeraża mnie swoją wagą, a ucieczką jest całkiem dobrą.
      Rozumiem tych twórców (a przynajmniej tak mi się wydaje), ale jeśli ich tekst ma coś w niektórych ludziach zmienić, to ja po prostu do tej części nie należę :)

      Usuń
    4. Ciężko powiedzieć czy ma coś zmienić, może po prostu zasygnalizować jakiś problem? W istocie nigdy nie przenikniemy duszy czy umysłu autora, możemy jedynie domniemać, a potwierdzeniem byłaby rozmowa z nim samym;) Kurcze, a ja właśnie nie lubię fantastyki, bo ona tworzy nierealne światy (choć pokłon w stronę tych, którzy mają tak szaloną wyobraźnię - zwłaszcza dla tych, którzy kreuję zupełnie nowe światy, bohaterów, zaklęcia, przedmioty, gry, itd.), zaś awangarda poprzez ekscentryczną formę zwykle neguje ten rzeczywisty. Ale jakby wszyscy lubili to samo, to nie mielibyśmy tak potężnego wyboru w gatunkach,tym samym literatura byłaby uboższa, a za tym; i my bylibyśmy ubożsi.

      Usuń
    5. No właśnie, to co najbardziej boli mnie w awangardzie to odpowiedź na pytanie: autor chciał poinformować nas o czymś ważnym w nietypowy sposób, czy po protu próbował stworzyć "sztukę dla sztuki"? Przy rozkładaniu takich teksów na części pierwsze zwykle przypomina mi sie scenka z lekcji WOKu. W książce było zdjęcie ulicy. No kurcze, zwykła uliczka, typowe światło - nic w nim nadzwyczajnego. A nauczycielka zaczęła nam mówić o walce dobra i zła na tym obrazku... po chwili miałam ochotę jej przerwać, pytając się, czy autor nie mógł po prostu iść uliczka i pstryknąć fotki?
      A fantastyka, czy większość innych gatunków po prostu pokazuje, że autor jednak chce nam na pewno coś pokazać i przynajmniej w przypadku porządnej fantasy (bo z obyczajówkami,new adult etc bywa różnie) nie ma czytelnika za kompletnego idiotę.

      Usuń
    6. Chociażby reizm u Białoszewskiego, Mizerabilizm u Grochowiaka, Gombrowicz i jego słynne maski, metafora i oniryzm Schulza, deformacja świata zewnętrznego Witkacego, który zresztą genialnie powiedział: "Lepiej skończyć w pięknym szaleństwie niż
      w szarej, nudnej banalności i zastoju", to jakaś propozycja stworzenia nowej świadomości, poszukiwanie trudnej formy wyrazu na trudny świat, zachęcenie do pracy intelektualnej, próba zaintrygowania, pójście o krok do przodu, wizyjność, kreacyjność, gra wyobraźni, wpicie się w tekst pod każdym względem - coś więcej niż jasno rozsmarowana oczywistość.Fantastyka ma poruszyć wyobraźnię w ogóle, oderwać, zachwycić, a z tą awangardą to myślę, że tak, że ma nie oderwać a przybliżyć, uświadomić. Z tym: "co autor miał na myśli", to jest kompletna kpina, bo mógł mieć na myśli, że: żona zazdrosna w domu siedzi, więc zrobi zdjęcie i pokaże jej, gdzie idzie, sprawdzał ostrość aparatu, pstryknął fotkę z nudów, a szedł i dumał o tym, że musi kupić pomidory - koniecznie malinowe lub, że trzeba się pospieszyć, by zdążyć na serial. Powinno się pytać, co my odczuwamy widząc dany obraz/czytając określony tekst, jakie jest jego przesłanie, jak to ma się do naszej rzeczywistości, itd., ale: świat zwariował, edukacja w ogóle wita się z podłogą, więc może dlatego ta awangarda? By oddać szaleństwo, ocalić umysł:)

      Usuń
  10. uwielbiałam Heartland jako nastolatka. mój egzemplarz też trochę przeżył, bo nieświadoma apetytu mojej świnki morskiej położyłam go na półce do której ona miała dostęp. i tak po jakimś czasie, słysząc dziwne dźwięki odkryłam, że Matylda obgryza kartki książki. XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwierzaki bardzo łakną wiedzy, jak widać... :)

      Usuń
  11. Pamiętam pełno części tej serii na półkach bibliotecznych. Było to tak dawno temu, że już nawet nie pamiętam, czy kiedykolwiek wypożyczyłam którąś z nich...

    OdpowiedzUsuń
  12. a mnie do tej serii nigdy nie ciągnęło i nie będzie ciągnęło :D
    ah, ja coś też wiem o miłości zwierzaków do literatury :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Moja koleżanka wprost "pożera" kolejny tomy tej serii. Może kiedyś i ja zapoznam się z pierwszą częścią :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Moje koty również lubią się pokręcić przy książkach, ale na szczęście nie robią im krzywdy. :D Ja mam tak z Mrocznymi materiami. Książki pochłaniałam i uwielbiałam gdy byłam młodsza. Aktualnie jedynie miło je wspominam, bo wiem, że jest to pozycja, z której wyrosłam. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Słyszałam o tej serii w podstawówce, kiedy to znajoma o rok starsza mi ją polecała! :D Nigdy jakoś nie miałam okazji po nią sięgnąć, a teraz już chyba za późno. :p

    Bo kocham czytać!

    OdpowiedzUsuń
  16. "Heartland" to chyba najpopularniejszy koński cykl (z fabułą) :). Kiedyś czytnęłam parę tomów, ale jakoś się nie wciągnęłam i były inne, ciekawsze książki. Prawda, że zbyt ambitne toto nie jest, ale jako odmóżdżacz w sam raz ;). Chcę kiedyś spróbować ponownie przeczytać, bo w końcu konie ^^. Mam tylko nadzieję, że nie będę rzucać książką po pokoju z irytacji, ale bądźmy dobrej myśli :P.
    Tylko trochę mnie przeraża jaki z tej serii jest tasiemiec - ponad 20 części o.O.
    Ps. Jeśli mogę coś doradzić, to rozszerzyłabym kolumnę na posty, bo trochę niewygodnie się czyta
    City of Dreaming Books

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogłam tego zrobić w poprzednim szablonie, by nie zniszczyć całokształtu :c Dlatego teraz jest nowy ;P
      A rzucać książką nie będziesz raczej - zbyt lekkie do jest. Ja mam u siebie 16 tomów ;D

      Usuń
  17. Nominowałam Cię do Liebster Blog Award. Liczę na to, że weźmiesz udział w zabawie. Po więcej informacji zapraszam tutaj http://czas-dla-ksiazek.blogspot.com
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie słyszałam nigdy o tej serii. Ale może skuszę się kiedyś na nią.
    Pozdrawiam, nataa-natkaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie czytałam tej książki i w sumie nie wiem czy by mnie przyciągła, bardziej lubię opowieści przygodowe... :D

    wercziandweeerczi.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Książka zapowiada się sympatycznie.
    Gdyby mój pies dorwał się do książki, to nie miałabym co czytać. :)


    ZAPRASZAM I OBSERWUJE(jako; Alek Mlodz)
    http://aaleksm.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. Niezbyt lubię książki o zwierzętach. Jakoś tak wyszło. Jednak ta wydaje się sympatyczna :)

    Pozdrawiam,
    Cmentarz Zapomnianych Książek

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja mam ostatnio jakoś blokadę z książkami. Nie czytałam książki. Nie lubię koni ; D
    Wchmurach12.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. Genialny szablon! Zauroczył mnie od razu i napatrzeć się nie mogę :D
    Ta seria w mojej lokalnej bibliotece zajmuje prawie całą półkę. Jak byłam dużo młodsza, to bibliotekarka mi ją polecała, ale jakoś nigdy do niej nie dotarłam, chociaż swojego czasu lubiłam serial "Przygody w siodle", nie wiem, czy kojarzysz :P Z niektórych książek faktycznie się wyrasta, ale... sentyment zawsze zostaje. Przynajmniej tak jest u mnie.
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi bardziej podobał się klimat poprzedniego, ale autor nie przemyślał szerokości notki :c

      Usuń
  24. Muszę się z Tobą zgodzić, bo jako prawdziwa koniara znam wszystkie części historii, ale jestem już za stara, żeby się nimi cieszyć tak jak kiedyś ;)
    Thievingbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  25. Ooo pamiętam jak miałam 11 lat i czytałam książki z tej serii :D
    http://bookowe-love.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  26. Zaobserwowałam :)
    http://korniszoneq.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  27. Całkowicie nie moje tematy, ale post bardzo fajnie napisany i chcąc nie chcąc czuję się zainteresowana :D
    / chodzmypopoecic.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  28. ciekawa recenzja chociaż nie lubię czytać krótkich książek ( ja się dopiero rozkręcam, a to już się kończy ) to i tak po tą bym sięgnęła :) pozdrawiam cieplutko
    http://wiktoriaczytarazemzwami.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  29. Fabuła coś mi mówi, być może oglądłam kiedyś serial. Są takie młodzieżówki, któr miło się wspomina choć naturlanie się z nich wyrasta, a tą na pewno polecę młodszej kuzynce, która jest jak dobrze okresliłaś "młodą koniarą" ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Kiedyś już słyszałam o tej książce, ale jakoś szczególnie mnie nie zachęciła.
    Pozdrawiam ciepło (:

    OdpowiedzUsuń

Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy.
Usuwam spam.

Nomida zaczarowane-szablony