sobota, 29 sierpnia 2015

Metro 2033

O tej książce słyszałam już dawno, nie sądziłam jednak, że szybko ją przeczytam. Skoro wszyscy i tak już ją znają, a moje pierwsze spotkanie z autorem zdecydowanie nie było udane, to po co mam męczyć samą siebie i po nią sięgać? Los jednak chciał, by jeden z tomów trafił w moje ręce...


Tytuł serii: Uniwersum Metro 2033
Tytuł: Metro 2033
Autor: Dmitry Glukhovsky
Liczba stron: 597
Gatunek: fantastyka postapokaliptyczna

Świat został zniszczony przez konflikt atomowy. Ci nieliczni, którzy go przeżyli, wiodą życie w moskiewskim Metrze, które dzięki swojej konstrukcji, pozwoliło im przetrwać. Mamy 2033 rok. 
Artem nie pamięta już świata u góry - katastrofa miała miejsce, gdy był zaledwie kilkuletnim dzieckiem. Jest sierotą, którą zaopiekował się jeden z wojskowych. Mieszka na stacji WOGN, w której zaczyna dziać się coś złego... Do pilnie strzeżonego wyjścia podchodzą Czarni, budząc we wszystkich strach. Jako młody i silny mężczyzna, Artem dostaje ważną misje - poinformować Polis, stolice Metra o tym, co dzieje się na granicach. Jednak wędrówka ciemnymi korytarzami wcale nie jest taka prosta...
Wyjaśnijmy sobie jedno - nie lubię dystopii. Nienawidzę tego wszechogarniającego głosu, który mówi Ci - to już koniec ludzkości, nie ma nic, nic się nie zmieni, tu nie da się przetrwać. Dlatego gdy otworzyłam Metro 2033 i przeczytałam kilka pierwszych stron poczułam się strasznie tym przytłoczona. Miałam świadomość tego, że powieść czyta się szybko i płynnie, że całość zdaje się być dobrze skonstruowana... ale to poczucie bliskości końca nie dawało mi spokoju. Ale skoro zaczęłam, jak mogłabym nie skończyć? 
Ale dobrze, że nie zrezygnowałam. O ile na początku rzeczywistość Metra 2033 wydawała mi się bardzo realna i boląca, to im dalej brnęłam, tym bardziej czułam się jak w jakimś fantastycznym świecie, a nie, na naszej zniszczonej bombami nuklearnymi Ziemi.
To bardzo dobra historia. Na prawdę. Inteligencja Glukhovskiego zadziwia. Samemu stylowi autora nie mam co zarzucić. Powieść, mimo, że ma sporo stron, wcale się nie dłuży, czyta się ją dość lekko, ale mimo to, nie raz można zdziwić błyskotliwymi porównaniami narratora. 
Nie jest to jednak jedyny plus tej pozycji! Ba, minusy? Ja chyba takich w niej nie znalazłam. Ale wracając, sami bohaterzy też są bardzo dobrze skonstruowani. Artem, mimo dość młodego wieku, ma głowę na karku, choć też popełnia sporo błędów, a ci, których spotyka w czasie swojej wędrówki (a jest ich na prawdę wielu!) również są bardzo ciekawi i przy tym niezwykle różnorodni. 
Fabularnie - mistrzostwo. Dawno już zakończenie powieści tak mnie nie zdziwiło. Zwrotów akcji tu nie brakuje, w Metrze bezustannie coś się dzieje i nawet jedyne, co mogłabym uznać za niewielki minus to właśnie, nadmiar tego wszystkiego. Każdy rozdział przynosi nową przygodę, nowe wydarzenie, niekoniecznie mocno powiązane z głównym wątkiem, aczkolwiek dalej będące czymś ciekawym, czymś, czego zakończenie aż chce się poznać. 
Kreacji świata też nie mogę nic zarzucić. Tak, jest brudny, dołujący. Cuchnie. Szczury są praktycznie wszędzie, nie brakuje też faszystów, czy komunistów, chcących odbudować świat na starych zasadach. Ale mimo tego, a może właśnie - przez to - jest niezwykle ciekawy. Gluhovsky dopilnował, aby jego uniwersum było tajemnicze, ale przy tym niepozbawione szczegółów, własnych mitów i legend, których na prawdę wiele możemy znaleźć w powieści. Dzięki nim świat zdaje się żyć i nabiera realności.
Strach w metrze jest wszechobecny. Ludzie są zwykle biedni, ledwo udaje się im wyżyć, robią wszystko, byleby przetrwać. Wierzą w to, co im podsuną - byleby tylko mieć jakiś cel. Czytelnik może się w tym nieźle pogubić: bo kto w końcu ma racje? Które legendy są prawdziwe? Które nie? Nieraz irracjonalne wybory w tym świecie są na porządku dziennym i nic w tym dziwnego. Bo jak można myśleć logicznie, próbując odbudować nieistniejący już świat?
Chyba nie mogę zrobić niczego innego, jak polecić tą książkę tym, którzy jeszcze po nią nie sięgnęli, bo szkoda przegapić coś tak dobrego. I choć dalej uważam, że dystopie nie są dla mnie, to ta zdecydowanie przypadła mi do gustu.

21 komentarzy:

  1. Słyszałam dużo dobrych opinii na temat książek Glukhovskiego. Ostatnio wahałam się nad kupnem "Futu.re". Jeżeli będę miała okazje to z chęcią przeczytam "Metro 2033"! Zamierzasz zabrać się za 2 część? :) Pozdrawiam!
    http://ich-perspektywy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, na razie nie - i tak tą "przypadkiem" przeczytałam, a zakup kolejnej części w tej chwili nie wchodzi w grę ;/

      Usuń
  2. O tej książce słyszałam mnóstwo dobrego, a że jestem fanką fantastyki, to z pewnością po nią sięgnę ;)
    dobraksiazka

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie interesuję się tego typu książkami jednak może kiedyś się przełamię i po nią sięgnę.
    Podoba mi okładka tej książki. Przyciąga wzrok!
    Pozdrawiam
    http://mylittlebigreviews.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że po tą warto, to na prawdę nie jest bardzo... wymagająca lektura, jeśli chodzi o skupienie się.
      A okładka faktycznie, dobrze zaprojektowana :)

      Usuń
  4. Powiem szczerze, że książka sama w sobie nie należy do tych, po które sięgnęłabym bez wahania. Między innymi dlatego nie poznałam do tej pory twórczości Glukhovsky'ego. Ale o "Metrze 2033" słyszałam już wiele dobrego, dlatego umieściłam ten tytuł na swojej liście. Nie są to do końca moje klimaty, ale Twoja recenzja mnie nieco zachęciła - w końcu przyznałaś, że podeszłaś do tej powieści z dużym oporem, a jednak Ci się spodobała. Może też powinnam dać jej szansę :)
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że powinnaś! ;P Popularne zwykle dobre nie jest, ale to zdecydowanie wychodzi z tego schematu ^^

      Usuń
  5. "Metro 2033" to jak na razie jedna z moich ulubionych książek. Bardzo zżyłam się z Artemem i z ciężkim sercem odłożyłam skończoną lekturę na półkę. "Metro 2034" mam zamiar przeczytać we wrześniu, jednak obawiam się, że nie spodoba mi się tak jak jej poprzedniczka. Przeczytałam, że są w niej opisane losy całkiem innych bohaterów i to mnie trochę... Zasmuciło. Ale bardzo się cieszę, że "Metro 2035" znowu ma opowiadać o moim ukochanym Artemie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm... ja właśnie z nim się za bardzo nie zżyłam i zmiana bohatera wiele by mi nie zrobiła. Dla mnie jest dość zwykły i niewyróżniający się - ten cały "efekt wow" w moim przypadku to zasługa świata i samej fabuły, a nie jego ;P

      Usuń
  6. mimo, że lubię fantastykę i nie mam nic konkretnego do zarzucenia tej książce, tak jak ty, to nie spodobała mi się.
    pozdrawiam :)
    http://wyznaniaczytadloholiczki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. A właśnie ja mam inne odczucia w stosunku do tej książki. Mimo, że jeszcze jej nie czytałam, to słyszałam wiele negatywnych opinii i jakoś zniechęciły mnie one do przeczytania tej powieści. Aczkolwiek świetna recenzja :*
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mogę zagwarantować, że to dobrze napisana powieść - a to, czy jest w Twoich klimatach, czy nie... na to już wpływu nie mam :D

      Usuń
  8. Uh, ja mogłabym przeczytać książkę, bo posiada ją mój chłopak, ale mnie w ogóle nie ciągnie do takiego świata - wystarczy mi, że widziałam całą grę, kiedy on ją przechodził i wiem, że książka to nie dla mnie xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm... gry nie widziałam, wiem tyle, że jest (i że jest dobra), aczkolwiek weź poprawkę na to, że oryginał zawsze będzie lepszy i na to, że w wyobraźni wszystko wygląda nieco inaczej ;P

      Usuń
  9. A ja zaczęłam lubić dystopie po tym jak przeczytałam "Igrzyska śmierci" i "Starter" ;)
    Serii "Uniwersum Metro 2033" jestem ciekawa praktycznie od tego momentu jak mój kolega z klasy zaczytywał się nią na przerwach ;) Z chęcią przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Igrzyska" czytałam i ich nie trawię. Ja w nich w ogóle dystopii nie widziałam, a bajkę, no ale... dawno już za mną, połowy nie pamiętam. O "Starter" słyszałam, ale nie ciągnie mnie do niej.
      A "Metro" na prawdę warto poznać :)

      Usuń
  10. wypożyczyłam i tak leżała i leżała i musiałam oddac do biblioteki :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego jeśli wypożyczam, to jedną ;P

      Usuń
  11. Czytałam i miałam podobne odczucia, mimo to polecić mogę każdemu -tylko nie można się zniechęcać po tych pierwszych stronach :)

    OdpowiedzUsuń

Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy.
Usuwam spam.

Nomida zaczarowane-szablony