
O Eragonie dowiedziałam się w podstawówce, będąc z klasą na łyżwach. Moja ówczesna przyjaciółka opowiadała mi o czym jest, o tym, że jej brat uwielbia tą serie, że w ogóle jest fajna, że napisał ją piętnastolatek... dlatego też, gdy zobaczyłam ją, będąc z mamą w księgarni, uznałam, że chce ją mieć. Ta zaś spojrzała na mnie nieco krzywo - okazało się, że kiedyś mi ją proponowała, a ja odparowałam, że to przecież zupełnie nie mój typ książki. Nie pamiętałam tego, dalej z resztą nie pamiętam, ale uparłam się, że chce tą książkę z niebieskim smokiem na okładce. No i stało się. Pierwszy tom Dziedzictwa był mój.
Szybko zaczęłam uwielbiać tą serie, chcąc mieć na własność kolejne części. Przy okazji, po raz pierwszy tak mocno udało mi się wejść w ten świat - stworzyłam własną postać, która była częścią niego. Chcecie o niej posłuchać? Och, tak, co to była za istotka! Była córką Brooma i Islanzadii, która w zasadzie jej nie urodziła - dziewczyna powstała dzięki jakiejś niewyjaśnionej działalności magii, powyższa para nigdy bowiem parą nie była. Mieszkała rzecz jasna, ze swoim ojcem, a gdy ten wyruszył w podróż wraz z głównym bohaterem, towarzyszyła im. Było to dla mnie wyjście idealnie: moje alter-ego było królewną, na dodatek jej siostrą była Arya, a bratem Eragon, przy okazji bez pokrewieństwa z Muragh'em, którego uwielbiałam. Idealnie! Wszystko miało zostać w rodzinie. Poza tym, w mojej wersji historii miałam, oczywiście, swojego smoka. Był czarny. I epicki.
Byłam nawet na jednym PBF'ie odbywającym się w Algaesii... ale nie spędziłam tam zbyt wiele czasu.
Długo przed tym, nim wyszła czwarta i ostatnia część sagi, miałam dokładnie obmyślony koniec. Eragon miał zakraść się do samotni Galbatorixa, tak, jak kiedyś zrobił to Broom z dworem Morzana i próbować zniszczyć go od środka. Murtagh miał go rozpoznać i zdradzić mu, że władca prawie odkrył jego prawdziwe imię (Eragona). Przez chwilę mieli współpracować... z tym, że władca w końcu dowiedział się o zajściu... i w chwili, w której prawie pokonywał chłopców, miała wpaść Nausada, Arya i wszystkie możliwe armie. Wielka bitwa, zwycięstwo tych dobrych... i tak... tak to miało wyglądać. Gdy już ostatnia część wyszła, cały szał na serie nieco mi przeszedł, jednak... w dalszym ciągu uważam, że moje zakończenie było ciekawsze od tego, jakie wymyślił Paolini!

Dzięki za ostrzeżenie o spoilerach - nie przeczytałam notki, żeby ich uniknąć, bo cały Eragon jeszcze przede mną, jakoś nigdy nie miałam okazji go przeczytać, poniekąd dlatego, że nie ma go u mnie w bibliotece. Chciałam zostawić po sobie ślad :P Następny post z pewnością przeczytam.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
rude-pioro.blogspot.com
Eragona czytałam w młodszych latach i byłam nim naprawdę zachwycona :). Co prawda wtedy dopiero zaczynałam swoją przygodę z książkami i fantastyką, więc może dlatego. Teraz cały czas się dziwię czemu wszyscy tak na tego Paoliniego narzekają, bo ja w tej serii nie widziałam żadnych wad :P. Pewnie teraz jednak inaczej bym ją odebrała, ale niestety nie bardzo mam czas na ponowne jej czytanie :/.
OdpowiedzUsuńCo ciekawe, najpierw obejrzałam film, chyba nawet dwa razy i dwa razy pytałam czy będzie jakaś dalsza część, a nigdy nie było xD.
Potem gdzieś trafiłam, zapewne w bibliotece, na książki i się zaczęło :).
A ty to normalnie widzę, że prawie już fanfika byś napisała :D!
City of Dreaming Books
Narzekają, bo mają na co. Kiedyś też uwielbiałam i nie rozumiałam, jak można nie lubić, ale no... to dość typowa historia, z dość typowymi bohaterami i niekoniecznie ciekawymi opisami, nic nadzwyczajnego w niej nie ma.
UsuńFilm był obrzydliwy. Ten miecz Morzana... o Boże, jakie to było brzydkie.
A fanfików nie pisałam nigdy i nie mam zamiaru - wolę jednak stworzyć coś swojego i swoje reguły wymyślać, a nie korzystać z tworów innych ;P Oczywiście, fora to coś nieco innego :D
Okay, przyznaję się, nie przeczytałam ani zdania po ostrzeżeniu o spoilerach. Nie czytałam Eragona nigdy, ale słyszałam dużo pozytywnych opinii, hm... może czas się przełamać c:
OdpowiedzUsuńmonomentume.blogspot.com
Hmm.... moja opinia jest w ostatnim akapicie i wydaje mi się, że spoilerów raczej nie zawiera, a treści samej notki osoba, która nie czytała mogłaby po prostu nie zrozumieć :)
UsuńNo to jesteś pierwszą znaną mi osobą, która ma taką opinię, no i teraz już nie mam ochoty jej przeczytać, ech :')
UsuńMi tam się Eragon podobał ^^ Teraz może miałabym inne zdanie, ale wszystko przeczytałam w podstawówce i miło pamiętam ten cykl :) Taaak, Murtagh ♥
OdpowiedzUsuńJa też go miło wspominam, tylko... z perspektywy czasu widzę, że to idealna historia nie jest ;P
UsuńJa nie czytałam jeszcze tej książki. Napewno ma ją moja przyjaciółka, pokazywała mi ją kiedyś, kilka lat temu kiedy to jej starszy brat dostał ją na urodziny i oddał jej (nie czyta książek). Chyba w roku szkolnym pożyczę od niej tą książkę :)
OdpowiedzUsuńhttp://oursimagination.blogspot.com
http://zalogamp.blogspot.com
Sięgnąć warto, bo to popularne jednak... głupio nie znać :D
Usuń