niedziela, 21 lutego 2016

Czemu nigdy nie będę sławna?

Nigdy nie należałam do tych popularnych, często z własnej woli odcinając się od rówieśników. Teraz, choć mam zdecydowanie lepszy kontakt z ludźmi wokół (mimo, że wciąż stosunkowo niewielki), dalej trudno nazwać mnie osobą popularną, czy lubianą. Dziś jednak nie o mojej codzienności, a o sieci mowa, w której z resztą sprawa ma się podobnie. Nigdy popularna nie byłam, nie jestem i raczej nie mam wrażenia, aby ten stan się zmienił. Dlaczego?

Drewniany Most niby jest o wszystkim, ale nie trudno zauważyć, że głównym tematem na nim obecnie są książki. Czytam i chce się tym dzielić, nic dziwnego w tym nie ma :) Jest jednak pewna drobna kwestia, która sprawia, że nawet w tak stosunkowo małym towarzystwie trudno mi się często odnaleźć.
Powód jest wyjątkowo prosty. Nie należę do targetu, który opanował tą część blogosfery, odwiedzana przeze mnie z racji tematu bloga.

A jaki jest ten target? Zauważyłam, że większość osób piszących blogi recenzenckie zainteresowana jest literaturą kobiecą, lub typowo młodzieżową. A ja nie przepadam do końca ani za jednym, ani za drugim typem książek. Nie jest to ani dobre, ani złe, po prostu mam odmienne niż większość gusta. Jedynie przykre jest to, że gdy wpadam na Wasze blogi i chce coś napisać o Waszym tekście, po prostu nic w pełni szczerego często nie przychodzi mi do głowy. Bo co, po raz tysięczny mam pisać, że prezentowana przez Was książka mi się nie podoba...? 
Mimo tego, martwi mnie pewna drobna sprawa, którą zauważyłam zarówno u Was, jak i w swoim otoczeniu.
Rozumiem, że większość blogów prowadzą panie, często w młodym wieku, stąd właśnie tak wiele u Was książek które nijak do mnie trafiają. Ale nie powiem, nie raz trafia mnie przysłowiowy szlag, gdy widzę, że ktoś uważa siebie za zagorzałego fana fantastyki... czytając głównie powieści pokroju Szeptem, lub Percy'ego Jacksona, często ograniczając się niemal tylko do takich. Ach, no dobrze, często przy okazji widzę wzmiankę, że ktoś kocha/lubi/uwielbia Tolkiena. 
A skąd to moje wzburzenie? Z bardzo prostej przyczyny. 
Paranormal romance, jakim jest właśnie Szeptem to historie, które stoją na pograniczu fantastyki i obyczajówki, tak na prawdę z tą czystą fantasy nie mając nic wspólnego. Z drugiej strony mamy niedojrzałą fantasy, pisaną dla dzieci - jaką jest właśnie Precy Jackson. Bez nadzwyczaj rozbudowanego świata, opartą na znanych nam wszystkich schematach.
Ale dobrze, każdy lubi, to co lubi, nic mi do tego...
Tylko czemu książki, których targetem jest wiek 12-16 (bo tak, to target wyżej wymienionych książek) zachwycają się często znacznie starsze osoby...? I nie chodzi mi o przeczytanie, uznanie, że no, to miła lektura, miło mi się ją czytało, a młodsi ją na pewno pokochają, była fajnym powrotem do starych czasów, a o uwielbianie takich książek, mimo, że często są to osoby starsze, nieraz dobrze oczytane.

I później się okazuje, że mamy setki fanów fantastyki, którzy tak na prawdę czytają tylko i wyłącznie książki kierowane dla dzieci. 
Co widzę w tym negatywnego?
Nie, nie sam fakt czytania. Czytać można wszystko :)
Ale są dwie rzeczy, które w skutkach mogą być na prawdę nieprzyjemne.
Skutek pierwszy - osoby poboczne, które są na prawdę dojrzałymi czytelnikami, ale chcą dopiero wejść w świat fantasy, po wizycie u tego typu fanki fantastyki mogą poczuć uraz do tego gatunku.
Porządna książka fantastyczna, z dobrym uniwersum, fabułą i historią ma bawić i uczyć wszystkie pokolenia. 12-latek znajdzie w niej bajkę, 20-latek epickie walki na miecze, a osoba mająca 40-50 lat będzie mogła zastanowić się nad samym losem bohaterów i ich przemyśleniami, nie raz bardziej życiowymi od tych zawartych w obyczajówkach. 
Niestety, jeśli osoba zielona w temacie fantastyki, ale mająca wysokie wymagania, usłyszy od setnej osoby, że Mroczne Umysły, Rywalki i Szeptem to wybitna, cudowna, najcudowniejsza fantastyka i nic ponadto lepszego nie ma... Prawdopodobnie wyrobi sobie złe zdanie na temat całokształtu tej twórczości. Czy to nie przykre...? 
Niby to wina tej osoby również, nie powinno się oceniać czegoś, czego się nie zna... ale tak, takie opinie są destrukcyjne dla fantastyki i odpychają od niej niejednego.
 Skutek drugi - chyba poważniejszy. Brak rozwoju intelektualnego.
Jeśli mając 18-20 lat dalej czytasz książki napisane dla osób w wieku 12-15 lat (i tylko i wyłącznie takie)... to przepraszam, ale... chyba coś nie gra?
Sięgając po książki tego samego typu, opierające się na znanych schematach, popularne, bestsellery, zamykamy się i w żadnym razie nie jest to dla nas pozytywne. A co dopiero, gdy są to historie pisane z myślą o dzieciach, na dodatek w bardzo bezpieczny, schematyczny sposób? Nawet, jeśli masz te 15 lat, ale masz za sobą już kilkanaście książek z wcześniej wymienionych przeze mnie targetów, bo nic innego właściwie nie czytasz... nie lepiej byłoby coś zmienić? Sięgnąć po lepszą historię? Nie mówię nawet o fantastyce. Reportaż, biografia, przygodówka, akcyjniak... cokolwiek. Byle wyrwać się z tej wręcz chorej i często ogłupiającej rutyny.


Broń boże, nie neguje nikogo, ani nie wytykam palcem. Nie chce, by ktokolwiek odebrał to jako atak. Piszę po prostu o tym, co zauważyłam i co mnie od jakiegoś czasu męczy. Dla mnie samej niepojęty jest sukces wielu amerykańskich bestsellerów, bo po prostu nie przemawiają do mnie i nic ciekawego w moje życie nie wnoszą. Niestety, smuci mnie nieco taka tendencja. I fakt, że na Waszych blogach tak rzadko znajduje coś, co na prawdę mnie zainteresuje... Nie wiecie, jak często wpadam gdzieś z nadzieją ooo, tak, fajna okładka, to musi być dobre, na pewno jest dobre, czytam opis... i spotyka mnie kolejny zawód, bo znów widzę młodzieżówkę.
W ogóle, gdzieś w otchłani youtube słyszałam kiedyś teorię, że nawet najgorsze rzeczy, historie, filmy można nawet uwielbiać i nie ma w tym kompletnie nic złego - grunt, by zdawać sobie sprawę, że sięgamy po, brzydko mówiąc, kupę. I w sumie, trudno mi się z tym nie zgodzić.
A Wy? Co o tym sądzicie? Zaliczacie się do tych targetów? Jeśli tak, dajcie znać - czemu akurat taką literaturę wybieracie? Bo nie powiem, niezmiernie ciekawią mnie Wasze odpowiedzi.

Wybaczcie, że ten post to tylko ściana tekstu, bez konkretnych grafik i gratuluje tym, którzy się nie przerazili i go przeczytali - ale jakby nie było, wywołanie efektu nie czytam, bo długie było po części moim zamiarem, tak, by sprawdzić, kogo na prawdę interesuje to, co jest tu napisane, a nie to, jak treść wygląda :)
Oj, możliwe, że nieźle mi się oberwie... ale co tam, raz się żyje, a swoich odczuć ukrywać nie lubię.

UWAGA! Post o fantastyce, o którym pisałam w komentarzach pojawi się 29.03! Także zainteresowanych zapraszam do czekania :D

45 komentarzy:

  1. Wiem, ze nie będę zawsze czytała tylko książek typu "Szeptem", ale na razie podobają mi się takie historie. I mimo, że mam te 15 lat czasami zdarzy mi się przeczytać biografię czy fragment literatury faktu. Dokumenty czy reportaż też nie są mi straszne. To wszystko dzięki kuzynowi, który interesuje się takimi tematami a ja kocham czytać i korzystam z jego zbiorów :)
    zaczytana_bella

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mając 15 lat w sumie też siedziałam w młodzieżówkach przede wszystkim :) To takie dość normalne dla tego wieku.

      Usuń
  2. W sumie to ciężko mi się odnieść do Twojej notki, bo dość często sięgam po młodzieżówki, ale wydaje mi się, że nie wszystkie są odmóżdżające i wiem, że nie są numerem jeden fantastyki. Ogólnie mam całkiem inną skalę oceniania dla książek młodzieżowych, a inną dla prawdziwej fantastyki. Szeptem mi się podobało kiedyś, aktualnie już bym po to nie sięgnęła, pozostałych wymienionych przez Ciebie książek nie czytałam, bo takie Rywalki odrzucają mnie samym zarysem fabuły. :) Jeśli młodzieżówka ma fajnie stworzony świat i porywającą akcję to czemu mam z niej zrezygnować? Bo bohaterami są głupie nastolatki? Tak, kiedyś sama tak myślałam i kręciłam nosem, ale ostatnio dość często trafiałam na fajnych bohaterów. Po prostu trzeba dobrze trafić. W takich pozycjach szukam fajnego poczucia humoru i dobrej przygody, co nie oznacza, że nie sięgam np po wymienionego przez Ciebie Tolkiena, bo jego dzieła znałam już w gimnazjum i wszyscy patrzyli na mnie jak na dziwoląga, bo uważali, że Zmierzch jest o niebo lepszy. Ja ogólnie mam problem z tym, że na większości blogów są recenzje o typowo kobiecej literaturze (unikam jak ognia takich książek), co jeszcze bardziej mnie dobija niż nazywanie Rywalek prawdziwą fantastyką lub co gorsza, gdy ktoś mówi że nienawidzi fantastyki, a jara się science-fiction, a nawet nie wie czym to naprawdę jest. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że w młodzieżówkach można znaleźć jakieś pouczenia, ciekawe przygody etc, ale jakby nie było, zwykle są dość schematyczne. Ja sama na prawdę od lat nie trafiłam na historię, która by mnie i bardziej zainteresowała, i rozbawiła, ale to nie znaczy, że takich pozycji nie ma.
      Nie o rezygnacje mi chodzi, szczególnie, jak ktoś czyta inne pozycje, a te traktuje jako dodatek. Po prostu sama w swoim otoczeniu mam od groma ludzi, którzy mając 18-20 lat czytają TYLKO I WYŁĄCZNIE takie historie, uznając się za znawców fantastyki... a ja to słucham i cierpię, i krwawię XD
      Typowo kobiecej literatury po prostu unikam, bo to nijak w moje gusta się wpasowuje... a jeśli chodzi o gatunku... trzeba ludzi edukować ;D Bo to po prostu wynika z braku zainteresowania się tematem.

      Usuń
    2. Całkowicie Cię rozumiem, mam koleżankę, która sięga wyłącznie po młodzieżówki i książki typu 50 twarzy Greya. Sama jakiś czas temu poleciłam jej Pisane Szkarłatem Bishop (nie wiem, czy czytałaś), a ona stwierdziła, że nudniejszej książki nie czytała i zaczęła ją porównywać z Greyem, który jej zdaniem jest lepszy. Miałam ochotę ją udusić. :D Ogólnie nigdy nie zrozumiem jak romansidła mogą być lepsze od fantastyki i co one takiego wnoszą do życia, ale wiadomo, że każdy ma inny gust.

      Usuń
    3. Sporo takich osób jest ;) A jeśli o samą fantastykę chodzi - do tego trzeba mieć po prostu specyficzny umysł i sposób myślenia.

      Usuń
  3. Przyznam Ci wiele racji szczególnie do tego, że na prawdę na blogach jest mowa o młodzieżówkach i książkach lekko zahaczających o ten gatunek. Pisałaś o tym, że większość osób traktuje "Rywalki", "Mroczne umysły" itp. jako fantastykę, dla mnie wcale nią nie jest. Sama owszem czytałam te książki i uważam, że są to raczej książki, które mają wprowadzić nas w gatunek czy chcemy czytać fantasy, czy Sience fiction. Uwielbiam te gatunki, ale nie potrafię jeszcze sama stwierdzić czy potrafię je odróżnić.
    Buziaki :*
    Książkowy duet

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro widzę, że jest z tym problem, chyba przygotuje post o takiej tematyce, ale trochę będzie musiał poczekać na publikacje... jak widać po prawej.

      Usuń
  4. Tl;dr :pp A tak serio, to po cześci sie zgodze. Warto zwracać uwage na to, ze istnieją rozne gatunki ksiązek, zwłaszcza młodszym czytelnikom. Z drugiej, według mnie trzeba docenić to, ze młodziez w ogole coś czyta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale mi już nie chodzi o młodzież-młodzież - a o praktycznie dorosłych ludzi, którzy uważają, że szczytem artyzmu i jedyną poprawną literaturą są historie pisane dla dzieci i tej "prawdziwej" młodzieży ;) Bo tak, to jasne, lepiej czytać cokolwiek, niż nic.

      Usuń
    2. I generalnie dochodzimy do momentu w ktorym mozemy narzekać, ze ludzie zatrzymali sie na czyms swojskim i mało wymagającym, ale z drugiej i tak czytając to są o krok do przodu przed tymi ktorzy nie czytają niczego;)
      Swego czasu słabłam jak na fb moje juz bądz co bądz dorosłe znajome piały z zachwytu nad "magicznym" Greyem, ale to w końcu ich prawo ;)

      Usuń
    3. Hej, no właśnie - zatrzymali się. A nie chodzi o to, by cały czas się rozwijać? :D Mam gdzieś, jeśli ktoś czyta, co czyta i nie przeszkadza mu stanie w miejscu, ale wydaje mi się, że część osób po prostu nie jest świadoma tego, że nie brnie dalej.

      Usuń
  5. W końcu jest ktoś, kto myśli tak jak ja! W sumie to lubię czasem sięgnąć po książki typu "Rywalki" ale nie ciągle. Ot, tak po ciężkim tygodniu takie "odmóżdżacze" są najlepsze. Chociaż muszę przyznać, że jak dla mnie to "Mroczne umysły" czy "Szeptem" fantastyką wcale nie są - bardziej określiłabym je jako młodzieżówki z wątkiem fantasy.
    Mnie denerwuje jeszcze jedna rzecz: mianowicie, gdy jakieś wydawnictwo wydało właśnie nową książkę, to nagle WSZYSCY blogerzy KONIECZNIE muszą ją przeczytać i zrecenzować. Oczywiście w 99% recenzji będzie można przeczytać same zachwyty nad daną książką. Czasem mam wrażenie, że to jest taki internetowy odruch stadny :c
    Buziaki ;* Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie odruch stadny, a opinia ogółu :) Wydawnictwa wydają zwykle pozycje, które się sprzedadzą - a więc spodobają się ogółowi. A że chcąc nie chcąc, większość recenzentów do ogółu ludzi się zalicza, nowe pozycje spodobają się większości ;D
      Sama nowości zwykle nie czytam... tak jakoś wychodzi ;D

      Usuń
  6. Naprawdę ciekawa notka. Muszę przyznać, że jakoś nigdy się nad tym o czym piszesz szczególnie nie zastanawiałam, ale w czasie czytania, uświadomiłam sobie, że często księgarnie mają problem z zakwalifikowaniem pewnych książek do poszczególnych gatunków. I na przykład "Szeptem" widziałam w młodzieżówce, "Dary anioła" w fantastyce albo odwrotnie. I wiele innych książek jest tak dziwnie poprzydzielanych.

    A sama uwielbiam na przykład "Dary Anioła" i o nich napiszę na blogu w przeciwieństwie na przykład do "Wojny i pokoju", bo raczej wątpię czy ktoś naprawdę byłby zainteresowany czytaniem opinii o tej książce. Co prowadzi do kolejnego smutnego wniosku, że ludzie piszący aby mieć czytelników sami muszą obniżać standardy. Oczywiście można pisać o klasykach i bardziej poważnych książkach z nadzieją, że wpłynie się na czytelnika i zachęci po sięgnięcie po coś "lepszego", ale to chyba nie działa.

    Naprawdę ciekawy temat poruszyłaś, myślę nawet, że można pociągnąć to jakoś dalej :>

    Pozdrawiam, M ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, bloga piszesz w pierwszej kolejności dla siebie, czy dla czytelników? XD Wydaje mi się, że jeśli masz ochotę o czymś napisać, to pisz, może akurat kogoś temat zainteresuje :)

      Usuń
  7. Powiem ci tak: są gusta i guściki. Jedni lubią młodzieżówki, inni typowe fantasy a jeszcze inni kryminały czy biografie. Owszem na blogach często pojawiają się recenzje młodziezówek czy literatury kobiecej, ale właśnie takie są teraz na topie. Nie uważam żeby to było coś głupiego ani nic w tym stylu. Literatura kobieca też może dużo człowieka nauczyć. Pokazują jak trudne mogą wybory i tym podobne. A co do tego, że ktoś uważa "Szeptem" za fantastykę to nic dziwnego. Trzeba spojrzeć na to jak dane książki są relamowane. Dla ciebie nie jest to fantastyka, bo znasz się na gatunku, ale dla kogoś innego może nią być bo tak twierdzą wydawnictwa czy księgarnie. Po prostu w niektórych przypadkach to właśnie one nam mówią jaki to jest gatunek książki, a my w to wierzymy.
    Pozdrawiam,
    czas-dla-ksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A że wiara jest zaprzeczeniem rozumu, takie zachowanie z czystym sumieniem mogę uznać za głupie ;P
      W każdym razie, każdy czyta to, co lubi i ja nikogo do niczego zmuszać nie będę :) Ten post to tylko moje spostrzeżenia i przemyślenia, możesz się z nimi zgadzać, możesz w ogóle uznać, że pieprze bzdury, ale nie uważam, aby zatajanie swoich myśli miało jakiś sens, bo komuś się to może nie spodobać :D
      Jak pisałam wyżej, przygotuje post na temat gatunków fantastycznych :)

      Usuń
  8. Dobre przemyślenia, nie powiem, że nie. Osobiście ciężko mi się wypowiedzieć do końca na ten temat, bo jeśli chodzi o fantastykę, to mi z nią nie po drodze. Tak już mam, że uwielbiam tkliwe historie, najlepiej obyczajówki, a jeśli już coś innego to z kolei dobre thrillery - takie, które wcisną mnie w fotel. Niemniej artykuł ciekawy i być może da niektórym coś do myślenia. ;)
    Pozdrawiam
    A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem :D Fantastyka specyficzna jest ;P

      Usuń
  9. Świetnie to napisałaś :) Ja często czytam moce thrillery.
    OBSERWUJE
    OUURSELVES.BLOGSPOT.COM -KLIK

    OdpowiedzUsuń
  10. Do dziś pamiętam reakcje rodziców jak zobaczyli że czytam książki :D Ja lubię bardziej czytać kryminały ;) Jeszcze nie wstawiłam żadnej recenzji książki, ale mam zamiar.Pozdrawiam :)
    wchmurach12.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Doskonale wiem o czym mówisz. Mam podobnie! Super post:)
    zmiloscidozdjec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Post bez grafik to też dobry post. Masz swoje zdanie i dzielisz się nim - ja jestem pod mega wrażeniem, bo wiele osób nie ma takiej odwagi. ;)
    Buziaki. :**

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo dobrze, że napisałaś ten post! Każdy ma swój gust i czyta co lubi, ale mnie też troszkę boli fakt, że osoby, które przeczytały "Szeptem" czy inne paranormal romance uważają się za zagorzałych fanów fantastyki. Ostatnio w szkolnej bibliotece odbyło się spotkanie dotyczące właśnie fantastyki. I z ciekawości poszłam, bo myślałam, że będzie tam mowa o fantastyce z krwi i kości. Troszkę się zdziwiłam gdy okazało się, że dziewczyny reklamowały Rywalki, Zmierzch i inne takie. Przecież w "Rywalki" to taka delikatna dystopia, a sam Zmierzch to paranormal romance... :/ Po dziesięciu minutach wyszłam :)
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba było wstać i krzyczeć, że się mylą. Może choć jedna poszłaby po rozum do głowy :D

      Usuń
  14. Czytałam sage Szeptem i inne podobne książki Fantasy :), ale nie lubię się ograniczać chociaż tamto mi się podobało zdaję sobie sprawę z tego że są to książki, które jakos dużo od czytelnika nie wymagają i że nie jest to 100% fantastyka :) Dlatego od dłuższego czasu szukam też poważniejszej literatury :) i staram się urozmaicać gatunki, które czytam :)
    Pozdrawiam cieplutko bardzo ciekawy post :)
    http://wiktoriaczytarazemzwami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Błagam, tylko nie nazywaj "Szeptem" fantasy przy mnie XD Wiem, aniołki tam występują, ale to nie oznacza od razu że to należy nazywać w ten sposób :C
      Szukaj, szukaj, na pewno Ci nie zaszkodzi ;D

      Usuń
    2. Polecasz jakąś dobrą książkę Fantasy ? Dla 16-latki :)

      Usuń
    3. emmm... wszystko zależy co chcesz, co lubisz i na ile dojrzała jesteś :) Fantasy samo w sobie to książki, które można czytać w każdym wieku, i to wszystkie, bez wyjątku, tylko własnie, wchodzi kwestia takiej... dojrzałości wewnętrznej? Np. "Czarnoksiężnik z Archipelagu" [ http://drewniany-most.blogspot.com/2016/02/spotkanie-z-ziemiomorzem-czarnoksieznik.html ] czyta się jak baśń i niby młodszy czytelnik powinien umieć się w tym odnaleźć... ale ja nie potrafiłam w wieku 15 lat. Tak po prostu, nie trafiało to do mnie. A teraz? Miłość ;D
      Z takich lżejszych, "akcyjniaków" masz np. "Kłamcę" Ćwieka, czy "Zastępy Anielskie" Kossakowskiej: są aniołki, jest mitologia, jest akcja, styl łatwy, a przy tym fantasy dość zacne.
      Za książkę na pograniczu takiego młodzieżowego urban fantasy, a paranormal romance uznałabym "Daninę [ http://drewniany-most.blogspot.com/2015/05/danina-nowoczesna-basn.html ] - wybitna nie jest, jasne, ale uwielbiałam, dalej bardzo lubię. Klimat fajny, autora jest kreatywna i bardzo wiele czepie z irlandzkich wierzeń [chyba irlandzkich xd].
      Poza tym, z takich, co się u mnie na blogu pojawiły, "Oczy Smoka" [ http://drewniany-most.blogspot.com/2014/05/oczy-smoka.html#comment-form ] są bardzo lekką i przyjemną lekturą, "Korona Sniegu i Krwi" [ http://drewniany-most.blogspot.com/2015/10/korona-sniegu-i-krwi.html#comment-form ] może być dla Ciebie nieco ciężka, ale generalnie, to śliczna historyczna fantasy. A jakbyś miała ochotę na SF, to "www.Wzrok" [ http://drewniany-most.blogspot.com/2015/08/wwwwzrok.html ] jest fajne. Lekki styl, główna bohaterka ma 15-lat, więc powinnaś się z nią choć trochę utożsamić ;) Och, a jak już idziemy w kierunku SF - to o ile takie właśnie poważniejsze historie fantastyczne by Cię interesowały, to "Pan Lodowego Ogrodu" [ http://drewniany-most.blogspot.com/2014/06/pan-lodowego-ogrodu-tom-1.html#comment-form ], jest arcydziełem, choć tą książkę albo się kocha, albo nienawidzi. Znam sporo fanów SF, czy fantasy i opinie są na prawdę podzielone.

      Usuń
    4. Już sobie zapisałam i będę szukać :) bardzo dziękuję:)

      Usuń
  15. No ja przyznaję, że bardzo często sięgam po książki z rodzaju tych, które opisałaś w tym poście. Nie czuję się z tym specjalnie źle, nie odczuwam także braku rozwoju intelektualnego, po prostu taka literatura sprawia mi przyjemność. Nie jest tak, że sięgam tylko po jeden rodzaj książek: prawdę powiedziawszy nie zamykam się na żaden gatunek, bo zwykle nie na to zwracam uwagę, dokonując wyboru np. w bibliotece. Czytam opis, opinie, jeśli coś wyda mi się interesującego w tym, co znalazłam, to czytam, to wszystko. Oczywiście skutek uboczny numer jeden jak najbardziej może mieć miejsce, aczkolwiek wydaje mi się, że osoby z wysokimi wymaganiami chociażby w stosunku do fantastyki wiedzą, czego szukać i gdzie, a natrafienie na "Szeptem" czy coś w tym stylu ich nie zrazi (oczywiście mogę się mylić). Wszyscy mamy inne gusty, po prostu - ja za młodzieżówkami, paranormal romance itp. przepadam, nawet jeśli bardzo dobrze jestem świadoma faktu, że robię się na to wszystko za stara. Wychodzę z założenia, że grunt, by czytanie sprawiało mi radość, odrywało od codzienności, uczyło nowych rzeczy, bo tak, nawet takie young adult potrafi mnie czegoś nauczyć. Owszem, jako osoba, która podejmuje się wyzwania recenzowania czegokolwiek może powinnam częściej sięgać po coś ambitniejszego, ale, mówiąc bez ogródek, mam to w nosie. Jak mi się podoba, to piszę, jak nie, to krytykuję, ot, cała filozofia :D I broń Boże nie odebrałam Twojego posta jako ataku, rozumiem Twoją frustrację i szanuję to, co napisałaś.
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak masz świadomość tego, co czytasz, to tam, sięgaj po co chcesz ;D Mi chodzi przede wszystkim o osoby, które na prawdę głęboko wierzą w jakość tego, co czytają. I tak, radość ma sprawiać przede wszystkim :)
      I uwierz, to może zrazić nawet dojrzałych czytelników, którzy są w temacie fantastyki zieloni. Dane mi było poznać kilka takich osób i takie odkrycia wcale nie są miłe :c Bo to, że czytasz obyczajówki i klasykę nie oznacza, że interesował Cię temat fantastycznego fandomu w jakikolwiek sposób.

      Usuń
  16. Ja jestem prostym człowiekiem, nie jedyna z pewnością. Ludzie ogólnie są zwolennika raczej prostszych niż trudnych rzeczy. Jeśli komuś podoba się treść, tematyka, wątki, itp. jakiejś książki, a innemu czy nawet większości nie to przecież chyba nic złego. Każdy ma inne wymagania, inaczej rozumie ze względu na swój wiek jak też napisałaś, ale wyrażać opinię można, a nawet się zaleca to. Warto jednak pokreślić dla kogo dana książka fantasy czy też nie będzie się najlepiej nadawała.

    Nic nie szkodzi, że zdjęć nie masz ;))).

    ania-ania3.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy do końca zrozumiałaś, o co mi chodziło :) Nie ma nic złego w czytaniu/oglądaniu/[wstaw cokolwiek] nawet bardzo złych rzeczy - ale dobrze jest mieć świadomość jakości tego. Bo późnej potrafi prowadzić to do nieprzyjemnych sytuacji, tak jak na przykład ta wspomniana wyżej przez Geek bsf - zgrzyt, bo ktoś uznaje Greya za najlepsiejszą historię na świecie ;D

      Usuń
  17. Ciekawy post. :) Szkoda tylko, że zdjęć brak, ale i tak wszystko przeczytałam. :D Uwielbiam fantastykę, także na pewno zaczekam! :)
    http://crazylicja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. przeczytałam całość! wiesz co,wybieram książki, których recenzje czytam na innych blogach. coraz częściej mam wrażenie, że wyrastam z młodzieżówek i coraz rzadziej po nie sięgam bo wiem, że mogą mi się nie spodobać. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Masz świetnego bloga Twoje posty są naprawdę bardzo interesujące obserwuję i mam zamiar zostać biernym obserwatorem :)
    zapraszam do mnie
    nowy post:
    dblazkowska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Mi wcale nie przeszkadza brak zdjęć, gifów i tym podobnych rzeczy w poście, długość też mnie nie przerażała, wręcz przeciwnie tylko tym bardziej mnie zachęciła. Bardzo lubię tego rodzaju wpisy, bo mam wtedy wrażenie, że poznaje bliżej autora bloga. Nie można się oprzeć stwierdzeniu, że ilu ludzi tyle zdań. Dla jednych fantastyką na najwyższym poziomie będzie Tolkien, a dla innych Zmierzch - na szczęścia ja zaliczam się do pierwszej grupy ;)

    Świetny tekst! Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Sięgam po młodzieżówki żeby odpocząć - właśnie dlatego, że są lekkie, łatwe i przyjemne :) Po prostu po całym dniu na uczelni albo mam siłę i czytam lektury (studiuję filologię polską), albo nie i czytam takie lekkie badziewie. Na blog lektury zwykle jednak nie trafiają. Sama czasami chcę bardzo szybko zapomnieć o tym, co przeczytałam, więc nie będę zachęcać innych. Ostrzegać też nie zamierzam, bo to są książki, które pełnią jakąś określoną funkcję, pełniły lub po prostu coś ciekawego filolog może w nich znaleźć. Zwykły czytelnik by się zamęczył i myślę, że nie każdy pewne książki powinien czytać. Choć też o paru polskich mniej znanych klasykach pisałam i spotkało się to z pozytywnym odzewem, więc będę od czasu do czasu podsuwać takie recenzje. Wprawdzie interesują tylko starszych czytelników, ale i tak myślę, że to nie do końca kwestia dojrzałości czy rozwoju intelektualnego, ale samego podejścia do czytania w naszym społeczeństwie. Utarło się, że czytasz=jesteś mądry i oczytany, a nikt jakoś nie zauważa, że są książki bardziej i mniej wartościowe. Utrzymuje się raczej, że książka to książka, ewentualnie istnieje podział na "książka" i "lektura szkolna" (lektura oczywiście musi mieć negatywny wydźwięk, bo tak ;)), zanika podział na utwory ambitne i nie, zacierają się też granice gatunkowe. Bo jednak jak się spojrzy na drzewko gatunkowe, to i "Zmierzch" i "Szeptem" będą pod fantastyką. Blogerzy książkowi to jednak młodzi czytelnicy, którym prawdopodobnie nikt nie zasugerował, że może być coś więcej, coś lepszego, więc czytają to, co wpadnie im w ręce, co jest reklamowane, co czytają koledzy. Żeby móc z nimi porozmawiać, pochwalić się, że też to czytali. Żeby odnaleźć się w grupie.
    Zdaje się, że komentarz jest trochę chaotyczny, ale mam nadzieję, że do ogarnięcia :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że 'odmóżdżacz' jest czasem potrzebny ;D Ale właśnie, miałam nadzieję, że ten post zmusi do pomyślenia o tym, co tak na prawdę czytamy i chyba po części mi wyszło.
      A tego typu literatura pod fantastykę się zalicza, tylko właśnie, wpada kwestia jej jakości ;P

      Usuń
  22. Yhhh, też czasami mam ten problem, że w sumie to nie wiadomo co napisać w komentarzu prócz tego, że "książka raczej nie jest w moim typie" xd.
    Cóż, akurat właśnie jestem targetowym 15 lat :P. I TAK, uwielbiam Tolkiena :P. Pewnie dlatego, że poznałam władców wcześniej niż Harry'ego ;). Jednak gdy byłam młodsza, czytałam też "Ziemiomorze" czy "Mroczne Materie", choć zastanawiam się czy nie było na to za wcześnie. Ale w sumie w ten sposób potwierdziła się twoja "wielopokoleniowość" porządnej fantasy, bo wiem że nieraz będę jeszcze do tych serii wracać.
    Ah, no i "Gra o tron" jest jeszcze :D.
    Nie mogę się nie zgodzić, że takie "Rywalki" to nie są najambitniejszą lekturą. Ale nie oszukujmy się, gdyby człowiek czytał same książki wysokich lotów, to by mu na mózg padło. Oczywiście co innego, kiedy ktoś nie przyjmuje do wiadomości istnienia innych pozycji i nawet nie próbuje się z nimi zapoznać.
    Zgadzam się też, że większość młodzieżówek niestety powiela schematy. W dzisiejszych czasach trudno jest być oryginalnym i coraz ciężej zaskoczyć czymś czytelnika. Tak, zdecydowanie warto wyrwać się z własnej strefy komfortu i spróbować czegoś nowego. Chociaż mi osobiście ciężko przekonać się do czegoś innego niż fantastyka :P. Ale staram się mieć otwarty umysł :).
    Hm, w sumie osób dorosłych, które czytają TYLKO i wyłącznie młodzieżówki raczej nie spotkałam, więc ciężko mi się wypowiedzieć.
    Dlaczego sięgam po młodzieżówki?
    Cóż, staram się każdej z popularniejszych trochę liznąć, bo przecież skoro są tak popularne, to musi w nich coś być. Niestety często te wszystkie "ochy" i "achy" są wyolbrzymione i dana pozycja wcale nie jest taka świetna, jak by się wydawało. Ale można naprawdę trafić na perełki, np. na Percy'ego właśnie. Nie jest to lektura z najwyższej półki, ale uwielbiam ją za humor, za połączenie przyjemnego z pożytecznym, za jej bohaterów i za to, że niesamowicie wciąga.
    Poza tym na razie chyba mogę wciąż bezkarnie się zaczytywać w młodzieżówkach ;D.
    Przepraszam za nieskładność, ale po intensywnym dniu w szkole już słabo myślę xd.
    City of Dreaming Books

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bądź co bądź, w takim tekście muszę ujednolicać, ale uwierz, jest sporo osób, które tylko młodzieżówki czytają. Albo dorzucają do tego romansidła. Nie piszą zwykle blogów i czytają tylko raz na jakiś czas.
      A popularne poznać warto, choćby po to, by potem wiedzieć, co się krytykuje... :D
      drewniany-most.blogspot.com

      Usuń
  23. Po przeczytaniu postu przez chwilę, nie mogłam zebrać swoich myśli w słowa, żeby móc napisać komentarz. Przede wszystkim podoba mi się ten post, nawet bez zdjęć ;) Poruszyłaś bardzo ważny temat. Osobiści czytam wszystko. Kryminały, romansidła, kobiece i horrory, a fantastyka? Lubię ją, ale nie sięgam zbyt często. Czasami ciężko mi coś znaleźć, nigdy tak naprawdę mocno nie głębiłam tego gatunku, a czasami trafię na coś kiepskiego i człowiek się zraża, bo jak można zachwalać taki gniot? Niestety fantastyka jest często źle klasyfikowana, albo czytana w nieodpowiednim wieku - co sama z resztą zauważyłaś. Jeszcze jedna rzecz, która mnie razi irytuje i wścieka w tym gatunku? Często zbyt skomplikowane czy podobne imiona, nazwy własne. Na przykład wszystkie imiona na jedną literę... Kto to pisał do cholery?! Trzeba wtedy wracać co kilka kartek, żeby sprawdzić kto jest kim!
    W końcu mogłam coś powiedzieć na ten temat! Na pewno do ciebie zajrzę, bo widzę, że jesteś głęboko w temacie, a ja z przyjemnością przeczytam coś z fantastyki, co jest godne polecenia i nie jest młodzieżówką.
    Pozdrawiam Ola Zuch

    zazakladka.blogspot.com
    tworzacrekodzielo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat jeśli o nazwy chodzi - albo uwielbiasz, albo przywykniesz, albo po prostu będzie Cię to bardzo irytowało i po prostu nie dasz rady pewnych książek czytać :) Niektórzy autorzy starają się, aby ich imiona były w miarę proste, ale... taki J. R. R. Martin umyślnie nazywa 4 postacie tym samym imieniem, by było bardziej 'naturalnie' ;P W niektórych przypadkach jak nie rozpiszesz sobie rodów - nie ma szans, by wiedzieć, kto jest kim.

      Usuń

Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy.
Usuwam spam.

Nomida zaczarowane-szablony