sobota, 12 sierpnia 2017

Wodny Nóż: W czasie wielkiej suszy

Rzadko kiedy mi się to zdarza, ale tym razem nie mam najmniejszego pomysłu, jak ten post zacząć :D Zwykle staram się na wstępie dodać coś od siebie, co nie koniecznie pasuje do samej recenzji, ale tym razem mam po prostu „książka” chyba mnie przerosła. Dlatego pozwólcie, że od razu przejdę do samej recenzji.

 
Tytuł: Wodny Nóż
Autor: Paolo Bacigalupi
Tłumaczenie: Wojciech Próchniewicz
Liczba stron: 400
Gatunek: post-apokalipsa
Wydanie: Wydawnictwo Mag, Warszawa 2015

Świat umiera przez wielką suszę. Las Vegas utrzymywane jest przy życiu dzięki Wodnym Nożom, zbirom i zabójcom pilnującym, by nikt nie wykradał życiodajnego płynu. Gdy okazuje się, że coś śmierdzi w Phoneix jeden z nich, Angel, zostaje wysłany na misje: ma dowiedzieć się, o co tam chodzi.
Nie spodziewa się, że jego los spleciony z inteligentną dziennikarką, Lucy, oraz nastoletnią sierotą, Marią, której jedynym marzeniem jest, by przetrwać i uciec się z umierającego miasta.

„Wodny nóż” okazał się dla mnie jednym z większych, pozytywnych zaskoczeń w ostatnim czasie. Nie spodziewałam się, że trafię na tak dobry kawałek mocnej, realistycznej fantastyki.
Świat wykreowany przez Bacigalupiego jest jak najbardziej „nasz”: jedyna różnica poleca na tym, że brakło w nim wody. Na Ziemi panuje susza, a ludzkość jakoś stara się przystosować do istniejących warunków. Oczywiście, w związku z tym powstają wynalazki, które mają pomóc ludziom przetrwać, ale nawet, jeśli lekko wykraczają ponad to, co mamy dziś to spokojnie da się uwierzyć w to, że takowe mogłyby istnieć w tak specyficznej sytuacji. Dzięki temu „Wodny nóż” to książka nie tyle dla fanów fantastyki, a dla osób, które lubią dobre i mocne historie, które analizują zachowanie ludzi w niesprzyjających im warunkach. Element, który sprawia, że książka to psot-apokalipsa nie zabiera jej nic z realizmu, a jedynie dodaje książce dramaturgii i sprawia, że całość staje się ciekawsza.
Powieść bazuje na trzech głównych postaciach, których losy wzajemnie się przeplatają. „Wodny nóż” jest wręcz doskonale zaplanowany: trzecioosobowa narracja skupia się na jednym z głównych bohaterów, co jakiś czas zmieniając perspektywę, ale nie robi tego w sposób chaotyczny. W tej książce nie ta się zgubić, dzięki czemu czyta się ją niezwykle płynnie.
Skoro już o postaciach mowa, muszę przyznać, że od dawna nie trafiłam na książkę z tak dużą chemią między postaciami. Angel, Lucy i Maria doskonale się dopełniają, a jednocześnie to, co robią pozwala nam na obserwacje świata przedstawionego z różnych płaszczyzn: od slumsów, po miliarderów. Bohaterowie „Wodnego noża” są postaciami z krwi i kości, których przeszłość nie należy do przyjemnych i których przyszłość wcale nie wygląda zbyt różowo. Uwielbiam w tej książce to, jak oddziaływają na siebie i to, jak zgrabnie ich losy łączą się ze sobą.
Chociaż pod względem fabularnym „Wodny nóż” nie jest prekursorem i w sporej mierze bazuje na znanych nam już schematach to sam świat jest tak dobrze przedstawiony, a akcja tak wartka, że tego po prostu się nie zauważa w trakcie czytania, zaś niektórymi z fabularnych wyjść Bacigalupi potrafi zaskoczyć czytelnika, popisując się sporą pomysłowością. Niemniej, uważam, że to książka, która działa głównie przez bardzo dobre wykreowaną rzeczywistość oraz charaktery, które muszą się z nią zmierzyć, a nie przez samą historię.
Nie wiem, czy to kwestia dobrego tłumaczenia, czy samego sposobu pisania autora, ale bardzo lubię także styl, w jakim napisany jest tekst. „Wodny nóż” napisany jest dość dojrzałym, poważnym językiem: nie ma w nim „śmieszkowania”, tak typowego dla dzisiejszej literatury. Przy okazji opisy, których wcale nie ma tu za dużo, są po prostu przepiękne. Przy okazji powieść doskonale buduje napięcie: początkowe rozdziały są dłuższe, pozwalają nam poznać nieco bardziej świat. Z czasem historia wciąga coraz to bardziej i bardziej, nie pozwalając na odłożenie książki choćby na moment.
Jestem pod wrażeniem „Wodnego noża” i niewątpliwie ta książka zostanie w mojej pamięci na dłużej. Uważam, że to kawał dobrej fantastki, która sprawdzi się u każdego zainteresowanego realistycznymi, mocnymi i dobrze napisanymi historiami, nie tylko z tego konkretnego gatunku.

* * *

W pocie kryły się opowieści.
Pot kobiety zgiętej wpół na cebulowym polu, pracującej od czternastu godzin w promieniach słońca, różnił się od potu mężczyzny, który zbliżał się właśnie do przejścia przez meksykańską granicę, modląc się do La Santa Muerte o to, by nie okazało się, że federales są na żołdzie tych, którzy go ścigali. [...]
Pot był historią ciała, skoncentrowaną w klejnotach perlących się na czole i pozostawiających na koszuli słone plamy. Opowiadał wszystko o tym, w jaki sposób dana osoba znalazła się we właściwym czasie w niewłaściwym miejscu, i mówił, czy ta osoba przeżyje następny dzień.
Fragment „Wodnego noża” Paola Bacigalupiego

3 komentarze:

  1. Miałam mieszane odczucia po samym opisie książki, ale Twoja recenzja przekonała mnie, by jednak za jakiś czas po "Wodny nóż" sięgnąć, dzięki. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię post-apo, może się skuszę :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie słyszałam o tej książce, ale myślę, że mogłaby mi się spodobać :) Będę ją miała na uwadze :)

    OdpowiedzUsuń

Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy.
Usuwam spam.

Nomida zaczarowane-szablony