Oglądałam ten film kilkanaście razy, przyjemna komedyjka ;). To film nie tylko na lato, sprawdzi się też świetnie w ponure, deszczowe, zimowe wieczory ;)
Oglądałam pierwszy raz z przyjaciółką na studiach, spodziewając się zupełnie innego filmu. To prawda wszystko, co piszesz. Produkcja już się zestarzała (różowiutkie, głupiutkie blondynki z miniaturowym pieskiem to domena pierwszych lat XXI wieku, w 2018 roku zupełnie oklepana i trochę zapomniana), nie jest to wybitne kino, raczej lekka komedyjka, czerpiąca garściami ze stereotypów. Ale mimo wszystko, w przeciwieństwie do wielu dzisiejszych filmów, jest o czymś, ma jakieś przesłanie. Wcale nie takie głupie i oczywiste, jak mogłoby się wydawać. Podoba mi się to, czego główna bohaterka uczy się, jak również to, że tym razem nie ukazano "babskich spraw" jako rzeczy, które są w porównaniu z tymi męskimi niepotrzebne, niewarte uwagi, związane jedynie z próżnością. Nawet, jeśli ujęto je w dość przerysowany sposób. Ale czego w tym filmie tak nie pokazano?
Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy. Usuwam spam.
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.
Oglądałam ten film kilkanaście razy, przyjemna komedyjka ;). To film nie tylko na lato, sprawdzi się też świetnie w ponure, deszczowe, zimowe wieczory ;)
OdpowiedzUsuńJasne, chociaż mam wrażenie, że na jesień wiele osób chętniej sięga po cięższe rzeczy. :D Klimat i długie wieczory sprzyjają.
UsuńJa również kilkanaście razy - bardzo przyjemny i lekki :)
UsuńOglądałam :) Komedia, przy której można się pośmiać. Najfajniejsze są te ich ciuchy... :D
OdpowiedzUsuńUwielbiam 😃
OdpowiedzUsuńOglądałam pierwszy raz z przyjaciółką na studiach, spodziewając się zupełnie innego filmu. To prawda wszystko, co piszesz. Produkcja już się zestarzała (różowiutkie, głupiutkie blondynki z miniaturowym pieskiem to domena pierwszych lat XXI wieku, w 2018 roku zupełnie oklepana i trochę zapomniana), nie jest to wybitne kino, raczej lekka komedyjka, czerpiąca garściami ze stereotypów. Ale mimo wszystko, w przeciwieństwie do wielu dzisiejszych filmów, jest o czymś, ma jakieś przesłanie. Wcale nie takie głupie i oczywiste, jak mogłoby się wydawać. Podoba mi się to, czego główna bohaterka uczy się, jak również to, że tym razem nie ukazano "babskich spraw" jako rzeczy, które są w porównaniu z tymi męskimi niepotrzebne, niewarte uwagi, związane jedynie z próżnością. Nawet, jeśli ujęto je w dość przerysowany sposób. Ale czego w tym filmie tak nie pokazano?
OdpowiedzUsuńMam wrażenie, że brakuje obecnie trochę takich komedii. Niby lekkich, ale jednak - z charakterem i pewnym morałem. :D
UsuńZgadzam się. Większość "współczesnych" komedii wywołuje łzy i to nie są łzy śmiechu a raczej zażenowania. Nie wiadomo z czego się śmiać...
UsuńMoże i produkcja się zestarzała, ale wciąż uwielbiam ją oglądać. Zabawny, pełen motywacji film, którego wiele dialogów znam na pamięć :D
OdpowiedzUsuńByć może gdybym obejrzała go bliżej premiery też często bym do niego wracała choćby przez nostalgię. :D
Usuń