Ranny Kamyk przebywa na Jaszczurze
wraz ze swoim smoczym przyjacielem oraz rodziną maga imieniem Słony. Gdy jednak
dochodzi do siebie musi wrócić na ląd, aby odbyć konieczną dla osób obdarzonych
niezwykłym talentem edukację. Gdy trafia do zamku poznaje Nocnego Śpiewaka –
nietypowego Stworzyciela porośniętego bujną sierścią.
![]() |
Tytuł: Drugi
Krąg
Tytuł
serii: Kroniki Drugiego Kręgu
Numer tomu: 2
Autor: Ewa
Białołęcka
Liczba
stron: 372
Gatunek: high
fantasy
Wydanie: Jaguar,
Warszawa 2018
|
Po
„Naznaczonych błękitem” nie wiedziałam do końca, czego się spodziewać po
kontynuacji. Trudno było mi określić, w jaką stronę poszła Białołęcka w „Drugim
kręgu”. Okazało się, że tym razem postawiła na wysłanie swojego głównego
bohatera do szkoły magów, tworząc historie o problemach właśnie z tym
związanych.
Muszę
przyznać, że mam z tym tytułem drobny problem, do czego zaraz dojdę. Zacznę
jednak od tego, że cały czas podtrzymuje moją opinię, dotyczącą tego, że twórczość
Białołęckiej to absolutnie urocza historia, z dobrze zbudowanym światem, której
po prostu nie da się nie lubić. Jej opowieść jest niezwykle sympatyczna i poznawanie
jej po prostu sprawia wiele radości. Ponadto to naprawdę mądra książka, która niewątpliwie
może mieć dobry wpływ na młodego czytelnika.
Niestety,
mam wrażenie, że ten tom jednak nieco stracił w stosunku do pierwszego,
przynajmniej w moich oczach. Przede wszystkim w „Naznaczonych błękitem”
najbardziej urzekły mnie dwa pierwsze krótkie teksty, których w drugim tomie po
prostu nie ma. Ponadto po prostu ta historia nie ma jednego, konkretnego
problemu do rozwiązania. Opowiada po prostu o życiu Kamyka, ale tak naprawdę w
trakcie lektury nie mamy ani jednego konkretnego problemu, który spajałby
całość. Tu nie ma zagadki do rozwiązania, tu nie ma przedmiotu, który mamy
znaleźć, czy zła do pokonania. To sprawia, że cała historia – choć cały czas
przyjemna i urocza – wydała mi się nieco… nieistotna. Pozbawiona konkretnego
celu.
Być
może jest to jednak też problem związany z tym, że drugi tom jest po prostu
mocno przejściowy. Kamyk, by mógł jakkolwiek liczyć się w magicznym świecie,
musi przejść szkolenie i dorosnąć. Wprawdzie cały czas przeżywa mniejsze, lub
większe przygody, ale ten tom po prostu mocno skupia się na dorastaniu bohatera
oraz przedstawieniu nam nowych postaci, które prawdopodobnie będą istotne dla
kolejnych tomów. Ponadto dzięki zakończeniu „Drugiego kręgu” mam wrażenie, że
kolejne części będą miały już konkretny cel i problem do rozwiązania i szczerze
mówiąc naprawdę liczę, że to w tę stronę pójdzie historia „Kronik Drugiego
Kręgu”.
W
tej części poznajemy naprawdę wielu nowych bohaterów: rodzina Słonego, u
którego mieszka przez pewien czas Kamyk to kochana gromadka, której nie da się
nie lubić. W szkole bohater również poznaje sympatyczne postacie, które w
pewien sposób są stereotypami z naszych szkół: mamy wrednego bogacza, nieśmiałego
chłopca, czy zranionego przez los, a przez to nieco niegrzecznego Nocnego
Śpiewaka. Mam wrażenie, że każdy (włącznie z osobami, które szkołę mają już za
sobą) znajdzie wśród tej paczki kogoś, z kim mógłby się utożsamić.
Muszę
dodać, że absolutnie uwielbiam ilustracje z okładki. Jagoda, córka Słonego i
dość istotna bohaterka, wygląda na niej absolutnie ślicznie, a skryte za nią
oczy świetnie wpasowują się w samą przedstawioną w książce historie.
„Drugi
krąg” to książka, której czytanie sprawiło mi radość, choć przyznaję – nie tak
dużą jak „Naznaczeni błękitem”. Niemniej, to dalej bardzo dobra młodzieżowa
seria i na pewno będę kontynuować swoją przygodę z Kamykiem i spółką.
*
* *
Czuję
się w pewien sposób okradziony z własnego ciała. Jagodzie wyraźnie schlebiają
względy okazywane przez Pożeracza Chmur. Łaskawie przyjmuje jego umizgi i
drobne upominki w postaci owoców, kwiatów i bajecznie kolorowych piór. A dla
mojego przyjaciela nie istnieje już prawie nic oprócz tej okropnej baby. Jest
tak rozkojarzony, że nie potrafi się skupić na niczym. Po prostu zakochał się
bez pamięci, kompletnie stracił rozum i nie nadaje się do niczego sensownego.
To jest po prostu żałosne. Snuje się rozmarzony i nieprzytomny. Patrząc na
niego można do końca życia stracić ochotę na miłość.
Dla mnie Kamyk nie jest głównym bohaterem "Kronik..." - on nas wprowadza w ten świat, ale w kolejnych tomach szybko ustępuje innym postaciom i myślę, że to dlatego możesz póki co mieć mieszane uczucia do tego tytułu... A mogę obiecać, że w kolejnych tomach problemów do rozwiązania się namnoży :P
OdpowiedzUsuńW sumie jestem już po czterech i fakt, on jest bardziej przewodnikiem całości w dalszej części. Ta część jest dla mnie po prostu bardzo mocno przejściowa. ;)
UsuńA ja wciąż nie przeczytałam tej serii :( Ale w końcu nadrobię, tak sobie ciągle obiecuję :D
OdpowiedzUsuńZaczekaj lepiej, aż przynajmniej pojawi się zapowiedź ostatniego tomu. Miał być na jesień, ale na ten moment - absolutnie nie ma żadnej informacji na jego temat. A Białołęcka już wcześniej się wycofywała z wydawania go.
UsuńTo raczej nie dla mnie ;)
OdpowiedzUsuńNie czytałam jeszcze pierwszego tomu, wiec chyba najwyższa pora. ;) pozdrawiam!
OdpowiedzUsuń