Życie Cassie i Jacka w końcu zaczyna się układać. Jako
mąż i żona próbują wspólnie stworzyć rodzinę. Nie jest to jednak proste, gdy
Jack, jako zawodowy gracz, spędza całe tygodnie poza domem.
![]() |
Tytuł: Słodkie
zwycięstwo
Tytuł serii: The Perfect Game
Numer tomu: 3
Autor: J.
Steling
Tłumaczenie: Monika
Wiśniewska
Liczba
stron: 250
Gatunek: romans
Wydanie: SQN,
Kraków 2018
|
Gdy
autorka próbuje zmieścić około szesnastu lat życia bohaterów na dwustu
pięćdziesięciu stronach to wiedz, że coś jest nie tak. „Słodkie zwycięstwo” J.
Sterling w swojej formie przypomina streszczenie, albo – ewentualnie – powieść pisaną
na Wattpada, a nie pełnoprawną powieść, którą ktoś postanowił wydać.
Należy
zacząć od tego, że już w poprzednich tomach autorce brakowało konkretnego pomysłu
na fabułę: już „Rozgrywka” nie miała w sobie wiele treści, a kolejne tomy
zostały dopisane przez prośby fanów, a nie przez artystyczną wizję Sterling. Z tego
powodu w „Słodkim zwycięstwie” nie mamy praktycznie żadnej sensownej historii,
czy poruszanego problemu. Cassie i Jack bezustannie sobie słodzą, nie przeżywając ani
jednego, istotnego dramatu. Ich życie jest absolutnie idealne, a przez to
najzwyczajniej w świecie nudne.
Autorka
podjęła próbę przeniesienia ciężaru historii na dwóch innych bohaterów powieści: brata
Jacka i Melissę, przyjaciółkę Cassie. To postacie, które do tej pory pojawiały
się jedynie w tle i przez dwa poprzednie tomy nie zostały za dobrze wykreowane
(z resztą, Jack i Cassie też nie), dlatego trudno sprawić, aby obchodziły
czytelnika. Zwłaszcza, że ich problemy są – co jest już typowe dla tej serii –
absolutnie głupie i absurdalne. Mimo że mamy tu do czynienia z dorosłymi ludźmi
to oni w dalszym ciągu zachowują się jak paczka gimnazjalistów, a nie osoby,
które same się utrzymują i decydują o sobie.
Mam
wrażenie, że cała seria, a szczególnie ta jej część może być dość szkodliwa dla
młodzieży, do której jest kierowana. To książka, która przedstawia absolutnie sztuczną
i przesłodzoną rzeczywistość, w której największym dramatem głównej bohaterki
jest to, że przez połowę każdego miesiąca siedzi sama w domu, ponieważ jej
ukochany zarabia grube miliony jako zawodowy sportowiec. Naprawdę, życzyłabym
sobie nam wszystkim, aby to było największe życiowe zmartwienie.
Jak już wspominałam, „Słodkie zwycięstwo” wygląda jak streszczenie faktycznej powieści. Książka ma bardzo specyficzną strukturę. Nasi bohaterowie często prowadzą bardzo ogólną narracje w stylu: zeszły rok minął nam spokojnie. Często robiliśmy zakupy i kupiliśmy nowy dom, który bardzo się nam spodobał. Przerywają ją jedynie krótkie scenki z konkretnymi wydarzeniami, po których znów wracamy do tego typu opisów. Cóż, przynajmniej kolejna książka Sterling to nie są same dialogi, ale szczerze mówiąc, coś takiego wcale nie wychodzi jej lepiej.
Należy
dodać, że to nie jest ostatni tom w serii Sterling. Choć trylogia dotycząca
Jacka i Cassie została zakończona to autorka napisała kolejny tom, dotyczący drugiej
pary pojawiającej się w tej książce. Zastanawiam się tylko jaki jest w tym cel,
biorąc pod uwagę, że w epilogu „Słodkiego zwycięstwa” mamy informacje o tym,
jak historia całej czwórki bohaterów się zakończyła. Pewnie autorka znów ugięła się przez „prośbę fanów”, albo amerykańskiego wydawcy, który liczy na łatwy pieniądz.
„Słodkie
zwycięstwo” to książka absolutnie nie potrzebna, która nie wnosi nic do życia
czytelnika. Być może osoby, które lubią poprzednie tomy znajdą w niej coś dla
siebie, ale wszystkim, którzy zawiedli się na częściach poprzednich, albo w
ogóle zastanawiali się nad przeczytaniem tej serii odradzam sięganie po „The
perfect game”. Dobrych książek nie brakuje, a na złe szkoda czasu, dlatego nie
ma po co sięgać po serię Sterling.
*
* *
No bo przecież jakim trzeba być
szczęściarzem, żeby dostawać kupę szmalu za codzienne pojawianie się na boisku?
Ale życie rzadko okazywało się tak proste, jak to sobie wyobrażano. W baseballu
chodziło o znacznie więcej. To był biznes. Czasem brzydki.
Fragment
„Słodkiego zwycięstwa” J. Steling
Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi czytampierwszy.pl!
Hmm chyba się nie skuszę na tę książkę. Jakoś mnie nie zainteresowała.
OdpowiedzUsuńCzytałam, że ksiązka jest napisana tylko po to, żeby fani poprzednich dwóch kupili następną. Mnie ta seria nie kupiła i ja rownież jej nie kupiiłam ;)
OdpowiedzUsuńTrudno się z tym nie zgodzić. XD
UsuńMiałam ją w planach ...
OdpowiedzUsuńTo chyba możesz wykreślić ją z listy. ;P
UsuńNie czytałam tych poprzednich, to chyba nie muszę już po nie sięgać? Czy warto? :)
OdpowiedzUsuńokularnicawkapciach.wordpress.com
W ogóle nie warto po całą trylogię. xD
UsuńPodziękuję bardzo pięknie i uprzejmie, nie zamierzam czytać czegoś takiego.
OdpowiedzUsuńPo przeczytaniu tej recenzji dochodzę do wniosku, że nie ma sensu, żebym rozpoczynała swoją przygodę z tą serią. Pozdrawiam! :)
OdpowiedzUsuńWedle Twojej rady nie sięgnę po tę książkę. Jakoś sama fabuła i jej realizacja mnie nie przekonuje :/
OdpowiedzUsuńJak dla mnie to takie "chcę być pisarką, ale nie umiem, więc kontynuuję to, co jakimś cudem odniosło sukces". I to coraz bardziej na odczepnego.
OdpowiedzUsuńJa stawiałabym jednak raczej na korzyści finansowe po prostu. ;P Ewentualnie wszyscy wokół jej wmawiają, że jest super, więc pisze. :D
Usuń