Olga zobaczyła go pierwszy raz tylko
przelotnie: niby mężczyzna, niby dziecko. Niepełnosprawny człowiek. Pół roku
później spotkała Klemensa ponownie. Podeszła do niego, gdy uciekał z miejsca
tragedii. Zabrała go do siebie. Czemu? Sama nie potrafiła odpowiedzieć sobie na
to pytanie.
Niby
o niczym konkretnym – a jednak tak prawdziwa, tak delikatna i tak emocjonalna. „Nikt
nie idzie” Jakuba Małeckiego niewątpliwie wpisuje się w literaturę obyczajową,
ale jednocześnie zawiera w sobie sporo typowej dla twórczości tego autora
magii.
![]() |
Tytuł: Nikt
nie idzie
Autor: Jakub
Małecki
Liczba
stron: 264
Gatunek: powieść
obyczajowa
Wydanie: SQN,
Kraków 2018
|
Przede
wszystkim nie jest to książka z typową linią fabularną. W tej opowieści nie
idziemy od jednego do drugiego punktu, a lawirujemy między ogromem wspomnień
bohaterów, stopniowo składając sobie ich historie w jedną, połączoną ze sobą
całość. Jednocześnie Małecki wielu rzeczy nie mówi czytelnikowi wprost,
zostawiając miejsca na domysły i działanie jego własnej wyobraźni. Przez to „Nikt
nie idzie” jest z jednej strony książką niezwykle lekką, którą czyta się
dosłownie jednym tchem, a z drugiej poruszającą bardzo życiowe tematy i zmuszając
do zastanowienia się, o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi.
„Nikt
nie idzie” opowiada przede wszystkim o dwójce pozornie niepowiązanych ze sobą
osób. Olga, dorosła kobieta, której ojciec był pianistą oraz Klemens, syn
pilota, niepełnosprawny odkąd przyszedł na świat. Ich losy przeplatają się w
sposób dość specyficzny, a przez to nieoczekiwany. Najnowsza powieść Małeckiego
właściwie analizuje ich charaktery oraz historie, to, co ich ukształtowało. W
związku z tym dość dobrze poznajemy także najbliższe dla nich osoby, wnikając w
ich życie, problemy i pasje.
To
powieść niezwykle polska. Opowiadająca o naszej rzeczywistości, choć w sposób
niekoniecznie oczywisty. Małecki pisze też w końcu trochę o muzyce
instrumentalnej, czy japońskiej poezji. „Nikt nie idzie” w żadnym razie nie
porusza też tematów związanych z polityką (i chwała mu za to), skupiając się na
przedstawieniu historii, która w gruncie rzeczy mogłaby przytrafić się wielu z nas.
Należy
dodać, że „Nikt nie idzie” zdecydowanie nie jest książką akcji. Choć dzieje się
tu wiele są to raczej rzeczy przyziemne, dotyczące ludzkich tragedii i pragnień,
a nie wielkich pościgów i „wybuchów”. To sprawia, że powieść jest bardzo
kameralna i na swój własny sposób – absolutnie urocza.
Dobrze
wiem, że twórczość Małeckiego – jak właściwie czyjakolwiek twórczość – nie jest
dla każdego. Osoby szukające akcji, konkretnej tajemnicy, zagadki, czarów i tym
podobnych raczej nie znajdą w niej nic dla siebie. Jednocześnie wierzę, że choć
nie jest to powieść w żaden sposób odkrywcza to przez magię pióra naszego
polskiego autora wielu czytelników odnajdzie w niej coś dla siebie. Być może
będzie to spokój płynący z czytania tych delikatnych urywek wspomnień, może będzie
to zachwyt nad stylem Małeckiego, czy utożsamianie się z którymś z bohaterów –
trudno stwierdzić. Ale na pewno osoba szukająca realistycznej powieści podanej
w niekoniecznie typowy sposób będzie w stanie czerpać wiele radości z „Nikt nie
idzie”.
*
* *
Trochę
zaczęli się kolegować. Oczywiście nikomu by się nie przyznał, bo kolegowanie
się z dziewczyną było bardziej obciachowe, niż na przykład zakładanie kalesonów,
ale skoro już grabił u niej liście, to mógł przecież z nią też porozmawiać.
Albo poganiać kota. Albo pograć w badmintona.
Albo
pojechać z nią do fabryki fortepianów, gdzie pracował jej tata i gdzie ona
miała swój tajny skład z zabawkami.
Fragment
„Nikt nie idzie” Jakuba Małeckiego
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu SQN!
Intryguje mnie ta powieść! Nie przeczytałam żadnej książki autora, ale ta strasznie mnie kusi :)
OdpowiedzUsuńSama okładka tej książki mnie woła! A Twoja opinia jeszcze bardziej mnie zachęca; "Rdza" Małeckiego bardzo mi się podobała, myślę, że ta książka również może przypaść mi do gustu. Zapowiada się genialnie, że tak napiszę. :D
OdpowiedzUsuńNikodem z Jeże czytają
Nie czytałam nic Małeckiego ale ta ksiązka kusi od jakiegoś czasu. Wszędzie ją widzę :)
OdpowiedzUsuńMam w planach tę książkę :)
OdpowiedzUsuńOsobiście to niestety nie mój gatunek literacki, ale koleżance pewnie by się spodobała, podeślę jej linka :)
OdpowiedzUsuńOsobiście mam wrażenie, że Małecki jest ponad gatunkami. :P
UsuńNie czytałam nic tego autora, wiec jestem bardzo ciekawa jakie emocje wywołają we mnie jego książki. Pozdrawiam! :)
OdpowiedzUsuńO Małeckim głośno, a ja nie miałam w rękach nic jego autorstwa, pewnie kiedyś się zmieni =)
OdpowiedzUsuńMałecki to zdecydowanie jeden z moich ulubionych pisarzy, więc z pewnością sięgnę po "Nikt nie idzie". :)
OdpowiedzUsuńrzadko sięgam po literaturę obyczajową :) częściej zaś po romantyki :)
OdpowiedzUsuńZ tym, że romans to w sumie odmiana literatury obyczajowej. :p
UsuńKoniecznie będę musiała przeczytać :) Obserwuję i będę wpadać częściej :)
OdpowiedzUsuńhttp://whothatgirl.blogspot.com
Powiedz, że nie ma między nimi romansu. :D
OdpowiedzUsuńNie ma. XD Ale kwestia miłości i związku generalnie się pojawia. W sumie obserwujemy trzy pary. Z tym, że to wynika bardzo naturalnie, z życia (choćby dlatego, że niepełnosprawny chłopak ma przecież rodziców).
UsuńDo powieści ciągnie mnie ze względu na piękną okładkę, chociaż opis również brzmi całkiem ciekawie ;)
OdpowiedzUsuńNie jestem do końca przekonana, myślę, że książka mogłaby mi się trochę dłużyć przez ten brak akcji, więc na razie spasuję. ;)
OdpowiedzUsuńHmmm... raczej nie. Bo wiesz, wybuchów wewnątrz nie ma, ale masz częste zmiany perspektywy i czasoprzestrzeni. Małecki wie, jak zachować dobry rytm tekstu. :)
UsuńTwój opis odrobinę przypomina mi "Chłopca z Aleppo, który namalował wojnę" (chyba nie przekręcam tytułu), choć tam niepełnosprawnosc była innego rodzaju, ale chyba klimat był dość zbliżony. Zapiszę sobie tę pozycję, co jakiś czas mam ochotę na taką "inną" książkę.
OdpowiedzUsuń