poniedziałek, 22 maja 2017

Ostatni olimpijczyk: Wielki koniec?

Skończyłam! W końcu? Niekoniecznie, w końcu postu publikowane są ze sporym opóźnieniem, ale jednak od przeczytania tomu pierwszego do ostatniego minął prawie rok. Nie będę się jednak już rozpisywać, czas zakończyć tą przygodę :)

Tytuł: Ostatni Olimpijczyk
Tytuł serii: Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy
Numer tomu: 5
Autor: Rick Riordan
Liczba stron: 376
Gatunek: fantasy młodzieżowe

Walka z Kronosem jest nieunikniona i zbliża się z dnia na dzień. Percy rezygnuje z wycieczki z przyjaciółką, czekając na wezwanie z Obozu Herosów. Niestety, ich sprawa wydaje się z góry przegrana: nawet bogowie nie potrafią poradzić sobie z tym, co zaplanował dla nich tytan.


Szczerze mówiąc, nie mam bladego pojęcia, o czym powinnam tu napisać.
Styl Riordana? Jak zawsze. Jest lekko, miło i zabawiane. Fabuła? Bohaterowie? Tu też nie ma jakiś znaczących zmian: to finał serii, trudno więc, by autor wprowadził wiele nowych zwrotów akcji, albo bohaterów. Raczej bazujemy na tym, co już poznaliśmy. W końcu wszystkie wątki muszą zostać domknięte, a książki z tej serii do najdłuższych nie należą.
Nie będę oszukiwać: tu nie ma zaskoczeń. Fabuła jest chyba jeszcze bardziej schematyczna niż w częściach poprzednich: mamy po prostu wielką, końcową bitwę. Niemniej, w końcu pojawia się coś wielkiego! Zakończenia części poprzednich były dość małe, nieznaczące. Dopiero teraz zabawa w pełni się rozkręca i da się wyczuć, że to, co się dzieje jest w jakiś sposób istotne.
W dalszym ciągu w tle bardzo istotne są kwestie rodzinne. Riordan pokazuje młodemu czytelnikowi, jak ważni są rodzice i przyjaciele oraz rodzeństwo. Prezentuje nam różne rodziny i różne sposoby na rozwiązywanie problemów, co wydaje mi się bardzo wartościowe przy książce kierowanej dla młodszego czytelnika, zwłaszcza, że on nie robi tego w sposób nachalny.
O ile w poprzednich tomach pojawiało się dużo nowych nawiązań do mitów to jak napisałam, w „Ostatnim olimpijczyku” bazujemy raczej na tym, co już było. Niemniej, pojawia się kwestia Hestii, pomniejszych rzymskich bogów. Dowiadujemy się także nieco więcej o wyroczni. Nie jest tego bardzo dużo, nie rzuca się barwo w oczy, ale jednak: jest.
Riordan zamyka właściwie wszystkie wątki, zostawiając sobie przy okazji furtkę na kolejną serię. „Ostatni olimpijczyk” nie jest żadnym dziełem sztuki, ale przyzwoicie sprawdza się jako zakończenie młodzieżowej serii i właściwie niczego więcej od niego nie wymagam.

* * *

– Udawajmy, że jesteśmy dwojgiem zwykłych ludzi.(...)
– Okej – przytaknąłem. – Zwyczajne popołudnie dwojga zwykłych ludzi.
Kiwnęła głową.
– I wiesz... Teoretycznie gdyby tych dwoje ludzi lubiło się nawzajem, co trzeba by zrobić, żeby ten głuptas pocałował dziewczynę, hę?
– Och... – poczułem się jak jedna za świętych krów Apollina: powolny, głupi i jaskrawoczerwony.
Fragment „Ostatniego Olimpijczyka” Ricka Riordana



Wybaczcie, za tak niezwykle długi tekst, ale w przypadku tej książki nie mam wiele do dodania. Jeśli chcecie więcej, zapraszam do moich recenzji poprzednich tomów :)

10 komentarzy:

  1. "Ostatni olimpijczyk" jeszcze przede mną. Muszę w końcu dokończyć tę serię. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Całą serię przeczytałam, ho ho!, w gimnazjum, czyli lat trochę temu. I, masz rację - czyta się ją bardzo lekko. Dla osób, tych młodszych i nieco starszych, którzy lubią przyjemnie napisane książki fantastyczne, jest idealna. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest mi strasznie wstyd, że nie przeczytałam tej serii, zawsze wymigując się, że jestem już za stara. Chociaż ostatni tom jest schematyczny, kusi mnie ten lekki styl autora. Cytat też kusi... No i widziałam ekranizację pierwszego tomu - podobała mi się bardzo, więc zapewne książka spodobałaby mi się jeszcze bardziej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do filmów, nieco odbiegają od książki. Chociażby wiekiem postaci. Niemniej, same w sobie są przyjemne dla oka i choć czasy fascynacji serią mam za sobą, to z chęcią obejrzę kolejne części, kiedy się ukażą. :)

      Usuń
    2. Oj, właśnie filmy to masakra :c Efekty specjalne kują w oczy i w stosunku do książek są bardzo, bardzo głupie.

      Usuń
  4. Ten typ wolałabym jednak obejrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przeczytałam całą serię, ale średnio mi się podobała. Idealni bohaterowie, niczym z Harry'ego Pottera (Percy-Harry , Grover - Ron, Annabeth - Hermiona). Całość infantylna i mocno przewidywalna, zwłaszcza dla kogoś znającego mitologię. Nie wiem, może miałam za duże oczekiwania, po tylu zachwytach. Mnie nie urzekło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To Książka dla dzieci/młodzieży, które nie znają za dobrze mitologii ;) A bohaterzy na moje oko lepiej wypadają, niż ci z Pottera - są bardziej sympatyczni. Od tego typu książki po prostu nie można wymagać więcej.

      Usuń
  6. Przyznam szczerze, że nie słyszałam wcześniej o tej serii, ale to chyba jednak książki nie do końca dla mnie. Lubię kiedy fabuła jest "soczysta" - dużo się dzieje, bohaterowie są dobrze nakreśleni ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam całą serie w domu ale jakoś nie miałam okazji przeczytać :D


    Pozdrawiam Agaa
    http://ilovetravelingreadingbooksandfilms.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy.
Usuwam spam.

Nomida zaczarowane-szablony