piątek, 13 maja 2016

Thor: Człowiek bez imienia

Ta książka za żadne skarby świata nie miała u mnie wylądować. Ale... spojrzałam na nazwisko. Wydało mi się znajome, po czym dość szybko skojarzyłam je z autorem Anubisa, którego kiedyś czytałam. Horror wydawał mi się OK, w ogóle jest przepięknie wydany, dlatego, kierując się autorem, wzięłam Thora z bibliotecznej półki na jakiś czas do siebie. Co z tego wynikło?

Tytuł: Thor
Tytuł serii: Saga Asgard
Numer tomu: 1
Autor: Wolfgang Hohlebein
Liczba stron: 860
Gatunek: fantasy

Nie ma pojęcia, skąd się wziął. Obudzony wśród śniegu i nieznający swojego imienia ratuję kobietę, jej rannego męża oraz dwójkę dzieci, których zamieć niemal zabiła, nader szybko zostając okrzyknięty Thorem z powodu swoich wojowniczych umiejętności.
Kim tak na prawdę jest? Jakie jest jego przeznaczenie?

Ponad 800 stron. Niezły klocek, prawda? Na dodatek tytuł sugeruje nam wielką, epicką historię fantasy, utrzymaną w nordyckich klimatach... i niby próbuje tym być. Szkoda tylko, że nie dostatecznie.
źródło
Thora czyta się niezwykle szybko. Na prawdę, kartki przeskakują jedna po drugiej. Styl autora jest dość surowy, owszem, ale czyta się go płynie i przyjemnie. Nie jest zbyt prosto, nie jest zbyt patetycznie. Jest dobrze. Niestety, to - choć ma ogromny wpływ na odbiór powieści przez czytelnika - nie wszystko. A tej historii zdecydowanie do doskonałej sporo brakuje. Dlaczego?
Dostając do ręki tak wielki klocek, chciałoby się wielkich akcji i wielkich przyjaźni. Wielkich plot twistów i emocji. A tu... nie ma kompletnie nic.
Przez właściwie osiemset stron obserwujemy, jak nasz tytułowy Thor podróżuje wraz ze swoją kobietą i jej dziećmi. Ucieka, zaszywa się, odkrywa jakieś tajemnice ze swojej przeszłości... ale mimo jakiś drobnych pogoni i kłamstw, które go otaczają, cała historia jest po prostu zbyt jednostajna. Bo ileż można czytać o tym, jak ktoś ucieka i leczy swoją nogę, bo znów w głupi sposób ją uszkodził? A Thor, jak na wojaka przystało, uszkadza się bardzo często i co najmniej trzy, czy cztery razy na przestrzeni kart tej książki traci przytomność na dłuższy czas. Przy okazji autor cały czas skupia się na tym, aby opowiedzieć nam życie rodzinne bohatera, a przy powieści fantasy - która wydawałoby się, powinna być trochę bardziej wojenna - to prędzej czy później zaczyna drażnić. W tym miejscu muszę też zwrócić uwagę na to, że Hohlebein ma na prawdę surowy styl. Wiele emocji w tych opisach rodziny nie znajdziecie... co jeszcze potęguje  uczucie bezsensowności skupiania się na tym obszarze jego życia.
źródło
Mimo wszystko, sam Thor nie był wykreowany źle, jednak jego towarzysze już mnie trochę irytowali. Urd, jego kobieta, była dość ciekawa, ale w pewnych momentach autor wciskał ją chyba w za duże matactwa. Bliźniaki również miały trochę niezbyt fajnych scen, choć chyba zapałałam pewną sympatią do chłopca, Lifa, może przez jego wojowniczą, buńczą naturę?
O nordyckich bogach jakoś wiele tu nie ma - owszem, nawiązań trochę się znajdzie, jednak mam wrażenie, że ten tom był tylko wstępem do całości pod tym względem i wydaje mi się, że w kolejnym tomie autor powinien na tym temacie bardziej się skupić. Nie jestem wielką fanką tych bożków, dlatego czy to dobrze, czy źle - zostawię lepiej osobom, które w temacie siedzą bardziej ode mnie.
Chciałabym napisać Wam coś jeszcze o fabule tej historii, ale... szczerze mówiąc, nie mam co, jeśli nie chce Wam więcej zdradzać. Tak, jak na tego typu książkę przystało jest jedna większa bitwa (to chyba żaden spoiler, hm?), ale poza tym skupiamy się na wędrowaniu i rodzinie oraz kilku niezbyt ciekawych tajemnicach. Powieść się mimo wszystko nie dłuży, ale brakuje mi w niej sporo, abym z czystym sumieniem mogła powiedzieć: tak, to dobra pozycja po którą na prawdę warto sięgnąć! Myślę jednak, że nieźle może sprawdzić się jako literatura dla pań zainteresowanych obserwacją życia rodzinnego okiem wojownika oraz osobom, które lubują się w połączeniu mitologii nordyckiej z fantasy. W przypadku innych czytelników... cóż, gdybym sama miała po raz drugi wybierać, czy mam tą książkę przeczytać, wiedząc mniej więcej co jest w środku... chyba nigdy by u mnie nie zawitała.

źródło

7 komentarzy:

  1. Ostatnio mam jakiś przesyt Asgardu (choć był kiedyś moment, że poważnie się tym interesował - ale chyba jednak te wierzenia troszkę przerosły moją wyobraźnię :D), więc raczej nie sięgnę. Zresztą... 800 stron... Ja wiem, liczy się jakość książek, a nie ich ilość, ale znając mnie poświęciłabym na tą cegłę czas, w trakcie którego przeczytałabym 2, może lepsze, książki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Moje zainteresowanie Wikingami głównie za sprawą serialu, przypuszczam,że nie minie jescze długo więc książka napewno znajdzie się u mnie na półce .
    Pozdrawiam serdecznie ;)
    http://themessofbookie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo interesuję się mitologią nordycką, więc to pozycja dla mnie. Lubię takie klocki, więc chętnie się przekonam, czy mi przypadnie do gustu ;)
    Buziaki, Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń
  4. Kurcze był kiedyś czas, że bardzo chciałem przeczytać tą książkę. Potem jakoś o niej zapomniałem i dzisiaj mi o niej przypomniałaś. Z pewnością muszę ją przeczytać :)

    Zapomniany pokój

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja lubię nordycką mitologię głównie przez Ćwieka i grę komputerową, ale tak żeby jakoś specjalnie mieć ochotę na tą książkę po twojej recenzji. W ogóle mam wrażenie, że ostatnio nie trafiasz na dobre książki :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio to w ogóle ledwo co czytam i ledwo co na bloga zaglądam ;P A na złe pozycje trafiam często z własnej woli, kupując za grosze na wyprzedażach, albo sięgając po coś znanego i złego, jak to zwykle bywa. A to akurat taki niewypał był :D

      Usuń
  6. Nie jestem pewna, ale wydaje mi się, że na tą książkę natknęłam się w bibliotece. Nie zachęcała mnie za bardzo, a Twoja recenzja utwierdziła mnie w przekonaniu, że to nie jest książka dla mnie.

    OdpowiedzUsuń

Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy.
Usuwam spam.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Nomida zaczarowane-szablony