czwartek, 19 maja 2016

Żarna Niebios: Co słychać w Królestwie?


Serię Zastępy Anielskie zaczęłam z wielkim wejściem, od trzeciego tomu, bo jakby inaczej. Ale jako, że tamten - którego recenzje znajdziecie tutaj - przypadł mi go gustu, postanowiłam zapoznać się z tomem pierwszym. Czy dobrze zrobiłam? :)
Ach, i dzięki temu tomowi zorientowałam się, że możemy wyróżnić coś takiego jak angel fantasy... Hmm... nie sądziłam, że to aż tak duży ruch. Cóż, człowiek uczy się całe życie!

Tytuł: Żarna Niebios
Tytuł serii: Zastępy Anielskie
Numer tomu: 1
Autor: Maja Lidia Kossakowska
Liczba stron: 512
Gatunek: angel fantasy

Nic co anielskie nie jest nam diabelnie obce...
Dziesięć opowiadań. Każde inne. Ale każde - o istotach stworzenia boskiego.

Pewien człowiek widzi Światło w tunelu i trafia do Nieba. Przez, wydawałoby się, zbieg okoliczności, poznaje dwóch aniołów, którzy potrzebują pomocy Syna Adama.
***
Dopuszczalne Straty w szeregach anielskich nie są zbyt duże, szczególnie, gdy Pan postanowił odejść z tego świata. Archaniołowie robią wszystko, aby utrzymać porządek w nowym ładzie.
***
Czasem zdarza się, że twój klient to Sól na pastwiskach niebieskich, szczególnie, gdy wykonujesz robotę anioła stróża. A co, gdyby tak z tej pracy zrezygnować...?
***
Zobaczyć czerwień nie trudno, gdy twoją matką jest wściekła na ciebie Lilith... oj, nie trudno! Tylko jak poradzić sobie z tą jędzą, gdy służy jej pół Głębi?
***
Czasem tak rysujesz, rysujesz... i wyrzucasz kartki do Kosza na Śmierci. A potem okazuje się, że dzięki temu (oraz gadającej toalecie) poznajesz tożsamość jednego z największych aniołów w Królestwie...
***
Nawet w świecie Boga można poczuć spływającą po ciele Smugę Krwi, szczególnie, gdy wędrujesz samotnie, szukając pracy i wpadasz na biedną, młodą demonicę.
***
Jeden anioł umiera, a drugi jakimś cudem przeprowadza młodą kobietę na Drugą Stronę, mimo, że ta jeszcze żyje... dzięki czemu będzie miała okazje obserwować, jak pracują Żarna niebios
***
Jak nawrócić złego człowieka, gdy jest się jego aniołem stróżem...? Podobno działania zbliżone do budowania Wieży zapałek są najskuteczniejsze.
***
Gdy demon się nudzi, czasem wpada, by pomóc biednemu wieśniakowi wspiąć się na szczyt. Któż zabroni, skoro może, a w roli seniora Gringo sprawdza się całkiem nieźle?
***
Kiedyś w świecie rozbrzmiewała legenda o Beznogim Tancerzu, który mimo braku nóg, dalej potrafił zachwycać swym kunsztem. Jak jednak ma się to do Daimona Freya?

Opis i owszem, długi, może nieco za długi - ale w końcu dostajemy od Kossaowskiej aż dziesięć opowiadań, które na dodatek traktują o zupełnie innych historiach, mimo pojawiających się w nich elementach wspólnych.
Jako, że miałam już okazję czytać trzeci tom serii, nie byłam jakoś zaskoczona światem przedstawionym. O ile jednak w tamtym tomie przybrana przez autorkę konwencja trochę mnie irytowała, to tym razem chyba po prostu do tego już przywykłam i anioły rzucające kolokwializmami wcale mnie nie irytowały, szczególnie, że pierwszy tom ma w sobie tak wiele różnorodnych historii, że po prostu nie miałam czasu, by zwracać na to uwagę.
Opowiadania Kossakowskiej są... po prostu dobre. To ciekawe, wciągające historie. Niektóre nieco chaotyczne - fakt - ale przyjemnie i szybko się je czyta, a świat przedstawiony trzyma się kupy. A o to chodzi.
Bohaterów mamy na prawdę ogrom, jednak dwójka szczególnie zapadła mi w pamięć. Przede wszystkim Daimon Frey, którego już dane było mi polubić. Nie ma go w tym tomie zbyt wiele, ale owszem, pojawia się, i jest na prawdę cudownym wojownikiem. Ma charakter, jest pomysłowy, ba, nawet żartobliwy, choć nie przesadnie. Bardzo dobre się go obserwuje. Drugą taką postacią jest Nuriel z Żarn Niebios. Nie został szczególnie rozwinięty przez formę przyjętą przez autorkę (bo cóż można zdziałać mając do dyspozycji pięćdziesiąt stron?), ale w jakiś sposób po prostu go polubiłam. Ot, tak, bo mogę, bo mi się podobał :)
Co rzuca się w tej serii w oczy, to fakt, że aniołowie nie różnią się wcale od demonów. To znaczy, owszem, mają konkretnie przydzielone funkcje, jednak mieszkańcy Nieba nie są wcale aż tacy święci, a diabły i demony potrafią być całkiem sympatyczne, na tyle, że aż człowiek chciałby się z nimi spotkać. Nic dziwnego z resztą, skoro nie tylko mają tego samego twórce, ale również razem piją, bawią się i paktują...
To, co jeszcze zwróciło moją uwagę to relacja aniołów - i nie tylko ich - z ludźmi. Synowie Adama i Córki Ewy traktowane są przez nich jak kumple. Tak po prostu. Z jakimś szacunkiem, ale raczej na luzie, tworzą bardzo przyjemne relacje, na które aż chce się patrzeć. Na prawdę, ja chce mieć takich przyjaciół w Niebiosach, jak ci ludzie w opowiadaniach Kossakowskiej! To postacie, którym spokojnie mogłabym zaufać, znacznie mi bliższe, niż te pozbawione pierwiastka zła stworzenia na obrazkach z obrazków dla dzieci.
Historie Kossakowskiej są na prawdę bardzo kreatywne, ciekawe. Wciągają i są napisane prostym stylem. To dobra pozycja - i jeśli tylko interesuje Was fantasy traktujące o (niekonieczne świętych) aniołach, warto po nią sięgnąć.

źródło

10 komentarzy:

  1. No zachęciłaś mnie. A, że jeszcze lubię takie tematy...Mam nadzieję, że jest w mojej bibliotece.
    Pozdrawiam.
    http://life-ishappiness.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahaha ja zaczęłam tak samo jak Ty od trzeciego tomu! :D Potem był drugi, a na pierwszy jeszcze nie natrafiłam, nad czym strasznie ubolewam, bo uwielbiam pozostałe części ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie słyszałam wcześniej o tej serii, a lubię wszystko co z aniołami! Będę wypatrywać tej serii!
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak dla mnie Kossakowska i jej cykl anielski był totalnym rozczarowaniem. Spodziewałem się czegoś zupełnie innego. Nie powiem, książka ma parę ciekawych elementów ale jak dla mnie jest to pozycja do przeczytania i zapomnienia :)

    Zapomniany pokój

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to ten sam "typ" książki co powieści Pilipiuka i Ćwieka - lekkie, typowo rozrywkowe, nie genialne, ale OK. A to, że mi akurat tam aniołki do gustu przypadły to już osobista sprawa :D Ale to "must read" zdecydowanie nie jest.

      Usuń
  5. Od kilku lat obiecuję sobie, że w końcu sięgnę po coś spod pióra Pani Kossakowskiej, ale jak na razie nic mi z tego nie wyszło. Myślę, że przy najbliższych książkowych zakupach zaopatrzę się w jakąś książę tej pani ;)
    Buziaki, Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem specyficznie nastawiona do angel fantasy, bo kilka książek w tym stylu, które przeczytałam to po prostu romanse ozdobione odrobiną anielskości, choć nadal pamiętam dwie upadłe anielice, zakochane w sobie, które wybrały różne strony i jedna z nich się zabiła. Ach, to był tylko dodatek T.T
    Nigdy nie sięgała do dzieł pani Kossakowskiej i będę musiała sięgnąć po jakąś jej książkę ;)
    Pozdrawiam!
    http://sunny-snowflake.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie to nie jest jedna z takich pozycji ;)

      Usuń
  7. Ta historia wydaje mi się być trochę niepokojąca, ale może się za nią rozglądnę.
    Piękny jest ten rysunek z dziewczynką trzymającą misia! Od razu zwrócił moją uwagę :D
    Pozdrawiam
    welcome-to-my-little-big-world.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Nigdy nie miałam okazji sięgnąć po twórczość tej autorki, ale koniecznie muszę to zrobić. Bardzo lubię fantasy, więc myślę, że ta książka może mi przypaść do gustu ;)

    OdpowiedzUsuń

Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy.
Usuwam spam.

Nomida zaczarowane-szablony