Sama okładka tej książki mnie woła! A Twoja opinia jeszcze bardziej mnie zachęca; "Rdza" Małeckiego bardzo mi się podobała, myślę, że ta książka również może przypaść mi do gustu. Zapowiada się genialnie, że tak napiszę. :D
Nie ma. XD Ale kwestia miłości i związku generalnie się pojawia. W sumie obserwujemy trzy pary. Z tym, że to wynika bardzo naturalnie, z życia (choćby dlatego, że niepełnosprawny chłopak ma przecież rodziców).
Hmmm... raczej nie. Bo wiesz, wybuchów wewnątrz nie ma, ale masz częste zmiany perspektywy i czasoprzestrzeni. Małecki wie, jak zachować dobry rytm tekstu. :)
Twój opis odrobinę przypomina mi "Chłopca z Aleppo, który namalował wojnę" (chyba nie przekręcam tytułu), choć tam niepełnosprawnosc była innego rodzaju, ale chyba klimat był dość zbliżony. Zapiszę sobie tę pozycję, co jakiś czas mam ochotę na taką "inną" książkę.
Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy. Usuwam spam.
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.
Intryguje mnie ta powieść! Nie przeczytałam żadnej książki autora, ale ta strasznie mnie kusi :)
OdpowiedzUsuńSama okładka tej książki mnie woła! A Twoja opinia jeszcze bardziej mnie zachęca; "Rdza" Małeckiego bardzo mi się podobała, myślę, że ta książka również może przypaść mi do gustu. Zapowiada się genialnie, że tak napiszę. :D
OdpowiedzUsuńNikodem z Jeże czytają
Nie czytałam nic Małeckiego ale ta ksiązka kusi od jakiegoś czasu. Wszędzie ją widzę :)
OdpowiedzUsuńMam w planach tę książkę :)
OdpowiedzUsuńOsobiście to niestety nie mój gatunek literacki, ale koleżance pewnie by się spodobała, podeślę jej linka :)
OdpowiedzUsuńOsobiście mam wrażenie, że Małecki jest ponad gatunkami. :P
UsuńNie czytałam nic tego autora, wiec jestem bardzo ciekawa jakie emocje wywołają we mnie jego książki. Pozdrawiam! :)
OdpowiedzUsuńO Małeckim głośno, a ja nie miałam w rękach nic jego autorstwa, pewnie kiedyś się zmieni =)
OdpowiedzUsuńMałecki to zdecydowanie jeden z moich ulubionych pisarzy, więc z pewnością sięgnę po "Nikt nie idzie". :)
OdpowiedzUsuńrzadko sięgam po literaturę obyczajową :) częściej zaś po romantyki :)
OdpowiedzUsuńZ tym, że romans to w sumie odmiana literatury obyczajowej. :p
UsuńKoniecznie będę musiała przeczytać :) Obserwuję i będę wpadać częściej :)
OdpowiedzUsuńhttp://whothatgirl.blogspot.com
Powiedz, że nie ma między nimi romansu. :D
OdpowiedzUsuńNie ma. XD Ale kwestia miłości i związku generalnie się pojawia. W sumie obserwujemy trzy pary. Z tym, że to wynika bardzo naturalnie, z życia (choćby dlatego, że niepełnosprawny chłopak ma przecież rodziców).
UsuńDo powieści ciągnie mnie ze względu na piękną okładkę, chociaż opis również brzmi całkiem ciekawie ;)
OdpowiedzUsuńNie jestem do końca przekonana, myślę, że książka mogłaby mi się trochę dłużyć przez ten brak akcji, więc na razie spasuję. ;)
OdpowiedzUsuńHmmm... raczej nie. Bo wiesz, wybuchów wewnątrz nie ma, ale masz częste zmiany perspektywy i czasoprzestrzeni. Małecki wie, jak zachować dobry rytm tekstu. :)
UsuńTwój opis odrobinę przypomina mi "Chłopca z Aleppo, który namalował wojnę" (chyba nie przekręcam tytułu), choć tam niepełnosprawnosc była innego rodzaju, ale chyba klimat był dość zbliżony. Zapiszę sobie tę pozycję, co jakiś czas mam ochotę na taką "inną" książkę.
OdpowiedzUsuń