piątek, 9 grudnia 2016

Lewa Ręka Ciemności: Zima, wysłannik i tożsamość płciowa

 
Mam wrażenie, że obecnie na półce leżą mi same ciężkie lektury, które może są fajne, ale potrafią w łatwy sposób zmęczyć... i szczerze mówiąc, to sprawia, że czytanie Le Guin odsuwam w czasie tak bardzo, jak tylko się da, bo i ona do najlżejszych nie należy. Mimo to przymusiłam się to czytania, by po prostu Sześć Światów Hain w końcu zacząć powoli kończyć. Z naciskiem na powoli.
Cóż więcej, zapraszam do recenzji!

Tytuł: Lewa Ręka Ciemności
Tytuł serii:  Ekumena / Sześć światów Hain
Numer tomu: 4
Autor: Ursula Le Guin
Liczba stron: 288
Gatunek: science fiction

Gethen nie należy do najbardziej przyjaznych człowiekowi światów. Lato na planecie trwa krótko, zimy zaś są długie i mroźne. Genly Ai, przedstawiciel Ekumeny przybywa na obcy land, aby zaprosić mieszkańców Gethen do bycia częścią wspólnoty wymieniającej się wiedzą i towarem. Nie łatwo jest jednak przekonać władze, że połączenie sił może wyjść tylko obydwu stronom na dobre.

Jak to z Le Guin bywa Lewa Ręka Ciemności porusza tematy tożsamości płciowej i tolerancji, być może nawet silniej niż jej inne pozycje, które miałam okazje poznać. Czemu? A no dlatego, że na Gethen mamy odczynienia z odmianą ludzką będącą obojnakami, co oczywiście wzbudza zainteresowanie głównego bohatera, Genly’ego Ai, który fizjologią nie różni się od nas, Ziemian. Nie chce jednak w tą tematykę wnikać i traktować powieści autorki pod tym kątem dlatego pozwalam sobie tylko na wstępie o tym fakcie wspomnieć, by osoby zainteresowane, lub zrażone taką tematyką wiedziały, czy mają się tą pozycją zainteresować, czy nie.
Lewa Ręka Ciemności różni się od poprzednich części z serii przez pierwszoosobową narracje. Tym razem Le Guin sadza Genly’ego Aia przed swoim maszynopisem i oddaje mu głos co może sprawić, że ten tekst będzie bardziej atrakcyjny dla typowego czytelnika, niż części poprzednie, zwłaszcza biorąc pod uwagę aktualne trendy. Niestety, choć dzięki temu zabiegowi książka jest mniej baśniowa i bliższa to Lewa Ręka Ciemności potrafi nieco znudzić ciągnącą się fabułą. Wprawdzie treść jest dynamizowana poprzez oddawanie głosu jednemu z Gethańczyków oraz poprzez wstawki z legendami, czy mitami z otaczającego nas świata (co, na marginesie, jest bardzo ciekawym zabiegiem), niemniej tu naprawdę nie dzieje się aż tak dużo jak mogłoby się dziać. Cała historia polega na przemieszczaniu się głównego bohatera, szukając zrozumienia i wsparcia dla swojej misji. Czy je znajduje? Cóż, tego Wam nie powiem, bo zdradziłabym za dużo z treści powieści.
Sam bohater wzbudza raczej pozytywne emocje. Nie irytuje, ale przy okazji nie jest bardzo wyrazistą postacią. Zdecydowanie główną rolę w Lewej Ręce Ciemności gra świat, który otacza bohatera, a nie jego psychika, mimo, że jako czytelnicy siedzimy w jego głowie.
Muszę dodać, że stworzenie ludzi będących obojnakami to dość ciekawa i raczej oryginalna wizja, a że oglądamy świat wykreowany przez Le Guin przez oczy badacza mamy okazję przyjrzeć się jej nieco bliżej. Zdecydowanie, za taką kreacje należą się autorce gratulacje, bo po prostu sama w sobie wypadła dobrze.
Czy polecam Lewą Rękę Ciemności? Tak, ale bez ochów i achów. Kto ma ochotę na taką, niekoniecznie najprostszą lekturę niechaj po nią sięga, nie ma się raczej czego bać, ale czy aby na pewno jest to lektura, którą pokochacie? Tego nie byłabym taka pewna.

* * *

Posunął w moją stronę mały zeszyt i ołówek. Na białej wyklejce tylnej wewnętrznej okładki przedzieliłem koło literą S i zaczerniłem połówkę jin, po czym oddałem notes Estravenowi.
– Czy znasz ten symbol? – spytałem.
Przyglądał mu się dłuższą chwilę z dziwnym wyrazem twarzy.
– Nie – powiedział. – Spotyka się go na Ziemi, na Hain i na Cziffewar. To jin i jang. „Światło jest lewą ręką ciemności...”, jak to szło? Światło i ciemność. Strach i odwaga. Zimno i ciepło. Żeńskie i męskie. To jesteś ty, Therem. Oba w jednym. Cień na śniegu.
Fragment z książki Lewa Ręka Ciemności Ursuli Le Guin

17 komentarzy:

  1. Lektura raczej nie dla mnie, niestety.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze o tej książce nie słyszałam, ale raczej po nią nie sięgnę. Lektura raczej nie dla mnie. Zwłaszcza na ten moment, gdyż teraz mam zastój czytelniczy, a taka cięższa lektura raczej mi nie pomoże.
    Buziaki :*
    pomiedzy-wersami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. podobają mi się okładki jej książek, ale jakoś mnie do nich nie ciągnie. ;) dużo innych ciężkich grubasów siedzi u mnie na półce i czeka, więc na razie staram się nie dokładać nic nowego. ;) ostatnio doszłam do wniosku, że mogłabym zacząć się powoli przestawić na jakąś lżejszą literaturę (dosłownie i w przenośni), bo same takie szalenie poważne dzieła wpadają mi w łapki. ;)
    pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sobie zawsze rozkładam książki i zwykle czytam "w miarę" na przemian. Nawet, jak nie mam czegoś lekkiego na półce to szukam jakiegoś ebooka :D

      Usuń
  4. W sumie jakoś nigdy mnie nie ciągnęło do powieści tej autorki, ale może kiedyś... :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Le Guin fascynuje mnie od jakiegoś czasu, chociaż jeszcze nie miałam przyjemności poznać jego twórczości...

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam ochotę na coś takiego więc jak najbardziej jestem za, ale zacznę od pierwszego tomu ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawa zapowiedź książki, na której lekturę myślę, że się zdecyduję :)
    Bardzo podoba mi się Twoja szata graficzna bloga, bomba!
    PS: Dodaję Twojego bloga do "Ulubionych" na moim blogu.
    Pozdrawiam serdecznie- strefawyobrazni.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Wolę ciężkie lektury niż przereklamowane romansidła.

    OdpowiedzUsuń
  9. Przyznaję, że nie jestem wielką fanką autorki, więc chyba nei zdecydują się na lekturę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja czytając twoje recenzji i tak mam ochotę na autorkę, ale... Wolałabym, aby bohaterem był bohater, a nie świat... :P Ale czy dotrę do tej książki, nie wiem :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Cos dla mnie jak sądzę.. Strasznie sie zapuscilem w czytaniu ostatnio i planuje niedlugo zaczac nadrabiac zaleglosci;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Skoro bez zachwytów, to jednak sobie odpuszczę, bo coś czuję, że to nie do końca moje klimaty.

    OdpowiedzUsuń

Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy.
Usuwam spam.

Nomida zaczarowane-szablony