Oglądałam film i był całkiem ciekawy. A, że lubię to co japońskie to chętnie przeczytam. Choć słyszałam, że książka znacznie się różni od filmu. Pozdrawiam :) http://life-ishappiness.blogspot.com/
Po co dajesz komentarz pod postem, który Cię nie interesuje? Nic on nie wnosi i nie zmienisz na siłę mojego bloga. Mój blog = moje zasady i moje miejsce. Pozwól więc, że w tym moim miejscu to ja będę decydowała co się znajdzie.
Hej, hej, hej cóż to za emocje? ;P Rób co chcesz, przecież nikogo nie zmuszam: post przeczytałam, chciałam Ci doradzić, jak możesz zrobić to lepiej. Nie chcesz? Spokojnie, nie mam żadnej mocy, by to zmienić. Nie masz się o co bulwersować, szkoda energii.
Polskie wydawnictwa mangowe już jakiś czas wydają light novelki (kiedyś nikt się nie spodziewał, że to się wydarzy! :o), a "All you need is kill" jest jedną z tych, które mnie interesują. No dobra, może i tej autorstwa Sakurazaki nie wydało żadne mangowe wydawnictwo, ale to jednak light novelka. :D Swoją drogą, ciekawi mnie też manga oraz film o tej historii. Manga rysowana przez Takeshi Obatę!
Takeshi najpierw kojarzy mi się z książką Kossakowskiej, sprawdziłam, ogarniam co to za człowiek, ale... ja w anime, czy mandze jakoś szczególnie nie siedzę, jest dla mnie dość neutralny :) Wiem, że manga jest, ale czytać jej raczej nie będę, a film był bardzo typowym, amerykańskim akcyjniakiem.
Pamiętam ten film i również nie wiedziałam, że jest na podstawie książki i nawet jestem ciekawa jak w książce zostało przedstawione to ciągłe powtarzanie dnia, ale raczej nie będę wypatrywać tej pozycji, jak gdzieś ją spotkam to może się skuszę (np. w takiej Biedronce :D).
Mało czytam SF, wolę fantastykę. Aczkolwiek trochę przeczytałam i zgadzam się z Tobą, że nie łatwo jest znaleźć młodzieżówkę SF, która będzie dobra.
Tytuł mi się kojarzy z "Na progu kosmosu" Bohdana Arct, nie mają nic wspólnego gatunkowo te książki. Arct opisuje bowiem wczesną historię kosmonautyki, ale robi to w świetny sposób :) Myślałam, że się zanudzę przy niej, a było zupełnie odwrotnie :) a taka dygresja mi się napisała :P
Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy. Usuwam spam.
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.
Polecę zatem mojej młodszej kuzynce. Ona lubi takie klimaty.
OdpowiedzUsuńZapowiada się nawet ciekawie, jak gdzieś ją zobaczę to z chęcią przeczytam ;D
OdpowiedzUsuńOglądałam film, nie miałam pojęcia, że jest na podstawie książki, z przyjemnością przeczytam
OdpowiedzUsuńOglądałam film i był całkiem ciekawy. A, że lubię to co japońskie to chętnie przeczytam. Choć słyszałam, że książka znacznie się różni od filmu.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
http://life-ishappiness.blogspot.com/
Po co dajesz komentarz pod postem, który Cię nie interesuje?
OdpowiedzUsuńNic on nie wnosi i nie zmienisz na siłę mojego bloga. Mój blog = moje zasady i moje miejsce. Pozwól więc, że w tym moim miejscu to ja będę decydowała co się znajdzie.
Hej, hej, hej cóż to za emocje? ;P Rób co chcesz, przecież nikogo nie zmuszam: post przeczytałam, chciałam Ci doradzić, jak możesz zrobić to lepiej. Nie chcesz? Spokojnie, nie mam żadnej mocy, by to zmienić. Nie masz się o co bulwersować, szkoda energii.
UsuńPolskie wydawnictwa mangowe już jakiś czas wydają light novelki (kiedyś nikt się nie spodziewał, że to się wydarzy! :o), a "All you need is kill" jest jedną z tych, które mnie interesują. No dobra, może i tej autorstwa Sakurazaki nie wydało żadne mangowe wydawnictwo, ale to jednak light novelka. :D Swoją drogą, ciekawi mnie też manga oraz film o tej historii. Manga rysowana przez Takeshi Obatę!
OdpowiedzUsuńTakeshi najpierw kojarzy mi się z książką Kossakowskiej, sprawdziłam, ogarniam co to za człowiek, ale... ja w anime, czy mandze jakoś szczególnie nie siedzę, jest dla mnie dość neutralny :) Wiem, że manga jest, ale czytać jej raczej nie będę, a film był bardzo typowym, amerykańskim akcyjniakiem.
UsuńPamiętam ten film i również nie wiedziałam, że jest na podstawie książki i nawet jestem ciekawa jak w książce zostało przedstawione to ciągłe powtarzanie dnia, ale raczej nie będę wypatrywać tej pozycji, jak gdzieś ją spotkam to może się skuszę (np. w takiej Biedronce :D).
OdpowiedzUsuńNie przepadam za SF, więc raczej po nią nie sięgnę.
OdpowiedzUsuńMało czytam SF, wolę fantastykę. Aczkolwiek trochę przeczytałam i zgadzam się z Tobą, że nie łatwo jest znaleźć młodzieżówkę SF, która będzie dobra.
OdpowiedzUsuńTytuł mi się kojarzy z "Na progu kosmosu" Bohdana Arct, nie mają nic wspólnego gatunkowo te książki. Arct opisuje bowiem wczesną historię kosmonautyki, ale robi to w świetny sposób :) Myślałam, że się zanudzę przy niej, a było zupełnie odwrotnie :) a taka dygresja mi się napisała :P
Ale... To jest fantastyka ;p Nie myl jej z fantasy ;)
UsuńNie przepadam za fantastyką, ale film obejrzałam i bardzo mi się spodobał :) Książki raczej nie przeczytam bo jednak fantastykę to wolę oglądać :)
OdpowiedzUsuńFilm oglądałam, ale nie miałam pojęcia, ze jest to na podstawie książki :) Człowiek uczy się całe życie :)
OdpowiedzUsuńNie spotkałam się wcześniej z tego typu literaturą... I mimo twojej recenzji, nie spotkam się :D
OdpowiedzUsuń