Znaczy się po polskim "sci-fi" Miszczuk to ja nawet filmu nie umiem obejrzeć jeśli akcja rozgrywa się gdzieś w kosmosie... Mam uraz psychiczny. Już sam opis mnie nie zaciekawił, a twoja recenzja była takim ostatnim gwoździem do trumny ;\ szanse, że sięgnę po Vertical są... W sumie żadne ;) A co do Feliksa Net i Niki: jak zaczęłam chodzić z moim lubym, była to jedyna książka w jego pokoju xD znaczy jedna z dwoch - Feliks, a obok niego taka ogrooooomna księga o Kulcie xD Do dziś Marcin usiłuje mi to opchnąć, argumentując: "no weeeź, będziesz miała na konkurs na blogu! Nówka sztuka, nieczytana!" -,- Trzymaj się! Q.
Często sięgam po polskich autorów, mają w sobie "To coś", jednak tym razem nie czuję chemii z tą książką. Nie miałam jej w planie i raczej mieć nie będę : ) Pozdrawiam.
Jak już z pewnością wiesz science-fiction to kompletnie nie moja bajka. Mam w planach kiedyś tam w dalekiej przyszłości przeczytać jakąś książkę z tego gatunku, żeby wiedzieć jak sprawa wygląda, ale zbytnio się z tym nie spieszę. O autorze słyszałam właśnie za sprawą serii "Felix, Net i Nika", ale jakoś nie przemówiła ona do mnie te kilka lat temu i oprócz tego, że wiem, iż ona istnieje, to nie wiem, o co w niej chodzi. I za "Vertical" nie zamierzam się brać, bo jak mówisz książka nie ma nic ciekawego do zaoferowania i jest tylko stratą czasu, a ja nie zamierzam tracić dnia na złe książki.
I w "Felixie, Necie i Nice" znajdzie się trochę nużących opisów, szczególnie dla osoby, która z technologią się nie lubi (jestem na to idealnym przykładem xD), ale ja uwielbiam tę serię za niepowtarzalny humor. Poważnie, autor ma genialne poczucie humoru, a ja dotychczas śmiałam się na głos jedynie przy książkach Mroza i właśnie Kosika. Nie wiem, jak wypada w wersji dla starszych czytelników, ale raczej prędko się nie przekonam, najpierw czeka na mnie jeszcze trzynasty i czternasty tom "Felixa..." :)
Czytałam kilka części "Felixa..." ale jakoś nie zachwyciło mnie to na tyle mocno, żeby skończyć tą serię i chyba już tego nie zrobię... Co do tej pozycji to - nie mam najmniejszej ochoty.
Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy. Usuwam spam.
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.
Nie czytuje polskich autorow... Chyba bardziej zachowawczo aby jie wyrabiac żonie opinii. Troche mniw w tym teraz utwierdzilas 😉
OdpowiedzUsuńWyrobic SOBIE. Przekleta autokorekta.
UsuńOj, ale to mi przykro w takim razie :c Bo polscy autorzy są cudowni! Z tą książką po prostu się nie dogadałam...
UsuńZnaczy się po polskim "sci-fi" Miszczuk to ja nawet filmu nie umiem obejrzeć jeśli akcja rozgrywa się gdzieś w kosmosie... Mam uraz psychiczny.
OdpowiedzUsuńJuż sam opis mnie nie zaciekawił, a twoja recenzja była takim ostatnim gwoździem do trumny ;\ szanse, że sięgnę po Vertical są... W sumie żadne ;)
A co do Feliksa Net i Niki: jak zaczęłam chodzić z moim lubym, była to jedyna książka w jego pokoju xD znaczy jedna z dwoch - Feliks, a obok niego taka ogrooooomna księga o Kulcie xD Do dziś Marcin usiłuje mi to opchnąć, argumentując: "no weeeź, będziesz miała na konkurs na blogu! Nówka sztuka, nieczytana!" -,-
Trzymaj się!
Q.
www.doinnego.blogspot.com
Często sięgam po polskich autorów, mają w sobie "To coś", jednak tym razem nie czuję chemii z tą książką. Nie miałam jej w planie i raczej mieć nie będę : ) Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńJak już z pewnością wiesz science-fiction to kompletnie nie moja bajka. Mam w planach kiedyś tam w dalekiej przyszłości przeczytać jakąś książkę z tego gatunku, żeby wiedzieć jak sprawa wygląda, ale zbytnio się z tym nie spieszę.
OdpowiedzUsuńO autorze słyszałam właśnie za sprawą serii "Felix, Net i Nika", ale jakoś nie przemówiła ona do mnie te kilka lat temu i oprócz tego, że wiem, iż ona istnieje, to nie wiem, o co w niej chodzi. I za "Vertical" nie zamierzam się brać, bo jak mówisz książka nie ma nic ciekawego do zaoferowania i jest tylko stratą czasu, a ja nie zamierzam tracić dnia na złe książki.
Ściskam :*
I w "Felixie, Necie i Nice" znajdzie się trochę nużących opisów, szczególnie dla osoby, która z technologią się nie lubi (jestem na to idealnym przykładem xD), ale ja uwielbiam tę serię za niepowtarzalny humor. Poważnie, autor ma genialne poczucie humoru, a ja dotychczas śmiałam się na głos jedynie przy książkach Mroza i właśnie Kosika. Nie wiem, jak wypada w wersji dla starszych czytelników, ale raczej prędko się nie przekonam, najpierw czeka na mnie jeszcze trzynasty i czternasty tom "Felixa..." :)
OdpowiedzUsuńPo recenzji raczej nie sięgnęłabym to tę książkę, ale ten cytat... Hmm... Teraz muszę się poważnie zastanowić.
OdpowiedzUsuńCzytałam kilka części "Felixa..." ale jakoś nie zachwyciło mnie to na tyle mocno, żeby skończyć tą serię i chyba już tego nie zrobię... Co do tej pozycji to - nie mam najmniejszej ochoty.
OdpowiedzUsuńRozumiem co do stylu, bo ja czytałam jeden to Felix, Net i Nika i to też było nużące :D
OdpowiedzUsuń