poniedziałek, 27 marca 2017

Vertical: Dawno nie czułam się tak pusto



Większość z Was kojarzy pewnie Rafała Kosika przede wszystkim z serią Felix Net i Nika. Ja sama słyszałam o niej będąc w gimnazjum, albo nawet wcześniej, ale nigdy nie byłam do niej przekonana. Mogłam oglądać bajki o grupie dzieciaków-detektywów, ale czytanie o nich zdecydowanie mnie nie przekonywało. Z resztą, nie przekonuje do dziś. Ale choć tamtej serii nie znam to ostatnio zapoznałam się z inną książką tegoż autora – Verticalem.


Tytuł: Vertical
Autor: Rafał Kosik
Liczba stron: 320 (moje wydanie), 432 (nowe wydanie)
Gatunek:  science-fiction

Miasta wspinają się po linach w stronę Celu. Nikt jednak nie wie, co nim jest: od pokoleń podążają w górę i w górę. Czemu? Po co? Nikt nie wie. Nikt też nie chce tego sprawdzić. Aż do czasu, gdy pewien ciekawski, młody człowiek zaczyna zadawać niewygodne pytania, podświadomie czując, że chyba nie w ten sposób powinno wyglądać życie.

Są książki złe, które napisane są tak okropnym językiem, że człowiek zadaje sobie pytanie: kto raczył wydać takie gówno?
Są też pozycje, które rozczarowują. Często czyta się je nawet przyjemnie, ale ilość błędów logicznych i schematów sprawia, że trudno nazwać je dobrą powieścią.
Bywają też i takie jak ta: po przeczytaniu Verticala miałam wrażenie, jakbym po prostu straciła czas, bo z książki po prostu kompletnie nic nie wyniknęło. Żadnej ciekawej puenty, żadnego sensownego podsumowania... Ech, tak, nie cieszę się wcale, że zapoznałam się z tą lekturą. Ale może zacznijmy od początku.
Nie jestem największą fanką science-fiction. Ostatnio czytałam go trochę i nieco się do niego przekonałam, ale w dalszym ciągu są w tym gatunku pewne... rejony, o których czytanie jest dla mnie dość nieprzyjemne. Nie umiem ich sobie dobrze wyobrazić  i wzbudzają we mnie przede wszystkim irytacje.  Niestety, ta powieść dotyka przede wszystkim właśnie takich motywów: latające miasta, tak samo, jak latające statki wzbudzają we mnie co najwyżej niechęć. Postanowiłam jednak dać tej pozycji szansę, bo zapowiadała się nie tak tragicznie.
Murk, nasz główny bohater, to młodziutki chłopak, który  po prostu zadaje za dużo pytań. Cały czas kombinuje, cały czas chce wiedzieć i umieć więcej. Ma w sobie dużo ducha, umiejętności i rozumu. Cechy te łączy wbrew wszystkim i wszystkiemu, próbując po prostu odnaleźć swój własny sens i Cel. Ten charakter właściwie sprawił, że byłam w stanie przez tą książkę jakoś przebrnąć mimo motywu, którego zdecydowanie nie lubię.
I gdyby historia opisywała tylko jego, nie odchodząc do innej narracji pewnie uznałabym książkę za zwykłą ciekawostkę i tyle. Niestety, Kosik poza historią Murka postanowił opowiedzieć jeszcze jedną, powiązaną z nim w pewien sposób, ale dla mnie – nudną, niczym flaki z olejem. Naprawdę, nie streszczę Wam tego, co tam się działo, bo przyznaje bez bicia: nawet trudno było mi zrozumieć, co tam się właściwie wyprawia. Tak, jakby tą część autor dopisał później, zmęczony już całą historią.
Muszę wspomnieć o samym stylu autora. Z jednej strony historia Murka jest dość ciekawa: bohater wzbudza pozytywne uczucia, nie da się go nie polubić. Z drugiej Kosik po prostu nużył. Nużył mnie opisami, które miałam gdzieś; nużył dodatkową historią. Miał fragmenty pełne akcji, dynamiczne; ale chwilę później irytowałam się na jego książkę, chcąc rzucić ją w kąt i nigdy więcej nie musieć jej otwierać.
Czemu uważam jednak, że czytanie tej książki było dla mnie stratą czasu? A no dlatego, że gdzieś już pod koniec byłam na tyle z nią znudzona oraz podirytowana, że chyba przegapiło mnie całe podsumowanie historii. Fabuła mnie znudziła na tyle, bym już teraz niewiele z niej pamiętała, a świat nie okazał się dla mnie niczym ciekawym.
Vertical przypomina mi trochę opowiadania science-fiction, które za swój cel obierają pokazanie czytelnikowi jakiejś myśli, idei; nie opowiadają konkretnej historii, a na kilku stronach opisują świat, który nam się spodoba, albo nie. Problem polega na tym, że to powieść, a nie mające pięćdziesiąt stron opowiadanie. A że ten świat nijak do mnie przemówił to w historii po prostu nie potrafiłam się odnaleźć.

Dobrze wiem, że Vertical zebrał sporo pozytywnych opinii; nie chce też, byście pomyśleli, że tą powieść nie wiadomo jak hejtuje.  Najzwyczajniej w świecie nie lubię motywów, które wykorzystał autor. Historia mnie zirytowała, pozostawiając po sobie jedynie nieprzyjemną pustkę. Niemniej, widzę w samym stylu autora potencjał, który mógłby sprawić, że polubiłabym jakąś historię napisaną przez niego, ale o innej tematyce. Tyle, że po Verticalu raczej nieprędko sięgnę po kolejne jego dzieła. 

* * *

Kultura to robienie czegoś, bez czego można żyć, tak mówił. Wspominał też kiedyś, że rozwój kulturowy przewyższający zdecydowanie średnią otoczenia, nieuchronnie prowadzi do dekadencji, do upadku, że ludzie zaczynają się koncentrować na rzeczach nieistotnych dla przetrwania, że trudno z tworzenia poezji przerzucić się na obieranie ziemniaków.
Fragment Verticala Rafała Kosika

10 komentarzy:

  1. Nie czytuje polskich autorow... Chyba bardziej zachowawczo aby jie wyrabiac żonie opinii. Troche mniw w tym teraz utwierdzilas 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyrobic SOBIE. Przekleta autokorekta.

      Usuń
    2. Oj, ale to mi przykro w takim razie :c Bo polscy autorzy są cudowni! Z tą książką po prostu się nie dogadałam...

      Usuń
  2. Znaczy się po polskim "sci-fi" Miszczuk to ja nawet filmu nie umiem obejrzeć jeśli akcja rozgrywa się gdzieś w kosmosie... Mam uraz psychiczny.
    Już sam opis mnie nie zaciekawił, a twoja recenzja była takim ostatnim gwoździem do trumny ;\ szanse, że sięgnę po Vertical są... W sumie żadne ;)
    A co do Feliksa Net i Niki: jak zaczęłam chodzić z moim lubym, była to jedyna książka w jego pokoju xD znaczy jedna z dwoch - Feliks, a obok niego taka ogrooooomna księga o Kulcie xD Do dziś Marcin usiłuje mi to opchnąć, argumentując: "no weeeź, będziesz miała na konkurs na blogu! Nówka sztuka, nieczytana!" -,-
    Trzymaj się!
    Q.

    www.doinnego.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Często sięgam po polskich autorów, mają w sobie "To coś", jednak tym razem nie czuję chemii z tą książką. Nie miałam jej w planie i raczej mieć nie będę : ) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak już z pewnością wiesz science-fiction to kompletnie nie moja bajka. Mam w planach kiedyś tam w dalekiej przyszłości przeczytać jakąś książkę z tego gatunku, żeby wiedzieć jak sprawa wygląda, ale zbytnio się z tym nie spieszę.
    O autorze słyszałam właśnie za sprawą serii "Felix, Net i Nika", ale jakoś nie przemówiła ona do mnie te kilka lat temu i oprócz tego, że wiem, iż ona istnieje, to nie wiem, o co w niej chodzi. I za "Vertical" nie zamierzam się brać, bo jak mówisz książka nie ma nic ciekawego do zaoferowania i jest tylko stratą czasu, a ja nie zamierzam tracić dnia na złe książki.

    Ściskam :*

    OdpowiedzUsuń
  5. I w "Felixie, Necie i Nice" znajdzie się trochę nużących opisów, szczególnie dla osoby, która z technologią się nie lubi (jestem na to idealnym przykładem xD), ale ja uwielbiam tę serię za niepowtarzalny humor. Poważnie, autor ma genialne poczucie humoru, a ja dotychczas śmiałam się na głos jedynie przy książkach Mroza i właśnie Kosika. Nie wiem, jak wypada w wersji dla starszych czytelników, ale raczej prędko się nie przekonam, najpierw czeka na mnie jeszcze trzynasty i czternasty tom "Felixa..." :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Po recenzji raczej nie sięgnęłabym to tę książkę, ale ten cytat... Hmm... Teraz muszę się poważnie zastanowić.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam kilka części "Felixa..." ale jakoś nie zachwyciło mnie to na tyle mocno, żeby skończyć tą serię i chyba już tego nie zrobię... Co do tej pozycji to - nie mam najmniejszej ochoty.

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozumiem co do stylu, bo ja czytałam jeden to Felix, Net i Nika i to też było nużące :D

    OdpowiedzUsuń

Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy.
Usuwam spam.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Nomida zaczarowane-szablony