poniedziałek, 5 czerwca 2017

Po jaką książkę fantastyczną sięgnąć?: (Nie)bezpieczni autorzy


Hej :) Dzisiaj znów porozmawiamy sobie o... fantastyce. A dokładniej – o autorach książek z tego gatunku. Jak zwykle w przypadku postów z tej serii piszę go raczej z myślą o osobach, które swoją przygodę z tym gatunkiem chcą zacząć, zachęcam jednak, aby najpierw sięgnąć po inne posty z taką etykietą, jeśli jeszcze ich nie znacie. Jak zawsze, osoby, które w temacie siedzą też pewnie znajdą tu coś dla siebie.
Dziś chciałabym spojrzeć na autorów pod kątem tego jak piszą i kiedy można po nich sięgnąć. Widzicie, jest pewna pula książek fantastycznych po którą może sięgnąć „każdy” niezależnie od wieku, a są też takie, które mogą wiele osób tylko zrazić i właśnie pod kątem takiego „bezpieczeństwa” ten post został ułożony. Myślę, że to dla wielu może być przydatne :) Biorę pod uwagę tych, których książki poznałam do 2 kwietnia 2017 roku.

Klasyka – może zmęczyć, ale... jest warta poznania
Jak w przypadku każdego gatunku, tak i w fantastyce mamy pewną pulę książek i autorów, których możemy uznać za „klasycznych”. Zwykle takie osoby piszą w dość bezpieczny, ale przy tym patetyczny sposób, co niestety nie zawsze dobrze się kończy dla czytelnika.
Dobrym przykładem będzie tu J. R. R. Tolkien, który przez swój baśniowy, ale stosunkowo ciężki styl nie każdemu odpowiada. To autor, który zachwyci na pewno fanów bardzo dobrej, „wysokiej” literatury, bo w moim odczuciu ten pan idealnie wpasowuje się w klasyczne kanony nie tylko fantastyki. Podobnie robi Frank Herbert przy swojej „Diunie”, czy
Le Guin przy „Ziemiomorzu”, czy „Sześciu Światach Hain” – to bardzo dobrzy twórcy, ale przez swój styl naprawdę wielu zapaleńców mogą skutecznie zgasić, jeśli nie przygotują się wcześniej do lektury.
Oczywiście, po klasykę fantastyki polecam sięgać, ale... z głową :D
Musze wspomnieć tu jeszcze o C. S.  Lewisie, który choć napisał klasyczne „Opowieści z Narnii” to przez to, że kierował książkę dla dzieci robi to w sposób nieco lżejszy od Tolkiena, ale mam wrażenie, że jego książki i tak do tych najbardziej rozrywkowych nie należą.
Wśród znanych klasyków jest jeszcze jeden pan, którego bardzo lubię, ale który niektórych może zrazić, choć z innych powodów niż powyżsi autorzy. Mówię oczywiście o Andrzeju Sapkowskim i jego historii o wiedźminie. Choć jest ona napisana współczesnym językiem to klimat tej opowieści nie każdemu przypadnie do gustu. Geralt żyje w „brudnym” świecie, pełnym przekleństw, przemocy i seksu, a Sapkowski nie ucieka od tematu, budując bardzo specyficzne uniwersum. Jeśli takie podejście Wam nie odpowiada na pewno nie powinniście sięgać po tą konkretną serię.

Bezpieczni autorzy
Jest pewna grupa książek napisana niemal od linijki. Tam właściwie nie ma czego się przyczepić i większości powinna się spodobać, nie zależnie od wieku. To zwykle powieści bez przekleństw, stosunkowo schematyczne, często młodzieżowe; ja mam zwykle do nich dużo zastrzeżeń, ale z drugiej strony, wiem, że standardowy czytelnik nie zwróci na to aż tak dużej uwagi.
Dwójką z młodzieżowych, bezpiecznych pisarzy są na pewno Rick Riordan oraz John Falangan. Mimo że piszą coś nieco innego to wydaje mi się, że przez lekkość historii, ich młodzieżowość oraz humor są do siebie bardzo zbliżeni. Jeśli szukacie więc czegoś niekoniecznie wymagającego i miłego to po tych panów możecie spokojnie sięgać.
Jeśli szukacie high fantasy dla młodzieży warto sięgnąć po „Kroniki Świata Wynurzonego” Torsi oraz „Eragona” Paoliniego – książki nie są bez wad, bazują na tych samych, bardzo popularnych schematach, ale na pewno             nie skrzywdzą nikogo, kto nie lubi przekleństw i dokładnych opisów rozlewu krwi.
Wymienić muszę także Brandona Sandersona, biorąc pod uwagę jego „Ostatnie Imperium” – mam do tej serii sporo zastrzeżeń, ale i po recenzjach, i po własnych doświadczeniach wiem, że chyba każdemu „normalnemu” przynajmniej ten cykl się spodoba. Jak z innymi? Wydaje mi się, że podobnie, ALE na razie jeszcze ich nie znam :)
Wśród bezpiecznych twórców umieściłabym także Maję Lidię Kossakowską, którą osobiście uwielbiam. Jej „Zastępy anielskie”, czy „Upiór południa” mało kogo mogą chyba zrazić, chociaż jest już bardziej ryzykowna, niż twórcy wcześniej wymienieni. Uważałabym jedynie na jej „Takeshiego”, który jednak już jest dość krwawym akcyjniakiem.
Jeśli nie interesuje Was to, co pisze Kossakowska możecie sięgnąć po coś autorstwa jej męża, Jarosława Grzędowicza. Na ten moment jestem po „Panu Lodowego Ogrodu” oraz „Hel 3” i szczerze mówiąc, zwłaszcza pierwsza książka powinna spodobać się dużej grupie czytelników. Znów, nie jest to literatura aż tak bezpieczna, ale trudno mi sobie wyobrazić, by przeraziła dorosłego czytelnika przez opisy.
Wydaje mi się, że warto zwrócić uwagę także na Krzysztofa Piskorskiego. Uważam, że jego „Czterdzieści i cztery” jest bardzo bezpieczną powieścią, w której nie ma kompletnie nic, co mogłoby kogoś urazić. Nieco gorzej jest z jego „Cieniorytem”, ale tak czy siak, książka trzyma się pewnych ram.
Jeśli zaś szukacie jakiejś wielkiej politycznej intrygi, która będzie przy tym stosunkowo delikatna zapraszam do sięgnięcia po Cherezińską: czytałam jedynie jej „Koronę śniegu i krwi”, ale wydaje mi się, że autorka generalnie trzyma się w miarę bezpiecznych kanonów :)

Uwaga! Niebezpieczeństwo!
Skoro trochę „bezpiecznych” autorów już za nami pora na tych nieco bardziej kontrowersyjnych. Takich, którzy często nie piszą źle, przeciwnie, ale przez swoje podejście do tematu mogą wielu zrazić. Wymienię tylko kilku, ale wydaje mi się, że jak na jeden post i tak już rzuciłam Wam za dużą ilością nazwisk :)
Przede wszystkim muszę tu wymienić Jacka Piekarę. Nie każdą jego książkę uwielbiam, ale cenie sobie to, jak pisze. Niestety, ten pan lubi i krew, i ładne panie, a przekleństwa tu u niego standard, dlatego jeśli tego się boicie uważajcie po co sięgacie. Na pewno stosunkowo  bezpiecznym wyborem będzie „Ani słowa prawdy” w jego przypadku, ale już „Przenajświętsza Rzeczpospolita”, czy „Necrosis” może być dla nieprzygotowanego czytelnika strzałem w stopę.
Chcę zwrócić uwagę także na Jakuba Ćwieka. Pana grafomana, którego książki po prostu dobrze sprawdzają się na rozluźnienie, oczywiście o ile lubicie jego podejście do pisania. Zarówno jego „Kłamca” jak i „Chłopcy” to serie pełne przemocy, seksu i krwi, dlatego jeśli to, zwłaszcza w połączeniu z lekkim i niekoniecznie wybitnym stylem Wam nie przeszkadza możecie po książki sięgać, ale ostrzegam, że możecie się przez niego zrazić. „Grimm City” jest chyba nieco bezpieczniejsze jako kryminał noir i urban fantasy, ale w dalszym ciągu to jest Jakub Ćwiek, który nie będzie odpowiadał każdemu.
Poza tym uważajcie na Andrzeja Ziemiańskiego, który potrafi sypać wulgaryzmami z rękawa jak mało kto (i ja osobiście za jego stylem szczególnie nie przepadam...) oraz na Georga R. R. Martina, ale tu z nieco innego powodu :) Wbrew pozorom jego „Pieśń lodu i ognia” nie jest aż tak krwawa i brutalna w opisach. Jego problemem jest jednak przegadanie treści. Ten pan po prostu chyba nie do końca wie, kiedy ma skończyć.

Oczywiście, nie są to wszyscy autorzy, których znam, ale cóż, na jeden post naprawdę wystarczy tych nazwisk. Mam nadzieję, że jeśli szukaliście kogoś dla siebie ten wpis pomoże Wam dobrać lekturę tak, by później nie cierpieć w katuszach w trakcie czytania :D

Zachęcam do dzielenia się poniżej autorami, którzy będą odpowiadać prawie każdemu, a także tymi, z którymi lepiej uważać.

25 komentarzy:

  1. A ja tam lubię Martina :) choć jak zaczęłam go czytać to z początku się gubiłam w treści... Zgadzam się z Tobą bo faktycznie ten autor zdecydowanie nie wie kiedy skończyć :D ale idzie się przyzwyczaić do jego stylu - ja go polubiłam i mnie wyciągnęło! Lubię też Flanagana i Sapkowskiego, a z tego co piszesz mam zamiar poznać jeszcze Eragona od tej książkowej strony :)
    Świetny post ;)

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też go lubie, ale jest specyficzny po prostu.

      Usuń
  2. Ja ogólnie nie przepadam za takim typowym fantasy, jednakże Tolkien należy do grona moich ulubionych autorów :) Tak samo zresztą, jak np. G. Martin, a z polskich autorów to oczywiście A. Sapkowski za sprawą fenomenalnego "Wiedźmina" :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja szczerze mówiąc, to nie wiem, co mogłabym wrzucić do takiej "bezpiecznej" fantastyki, bo zawsze coś może się komuś jednak nie spodobać. To, co ja uznaję za "bezpieczne" i myślę, że na pewno wszystkim się spodoba, wcale może takie nie być xD Na przykład Sanderson, którego polecasz jako bezpiecznego, a Tobie jednak się nie bardzo podobał :P Z "Kronik Świata Wynurzonego" kiedyś czytałam pierwszy tom i było całkiem fajne, ale nigdy nie dokończyłam tej serii. John Flanagan... popieram w pełni :)
    Co do LeGuin, to w maju zaczęłam przygodę z Ziemiomorzem i sama jestem zachwycona. Z kolei Kam, która czytała za sprawą mojego polecenia, już zachwycona nie była. Więc tak jak piszesz z tymi klasykami - niby to bezpieczne, ale styl bardzo szybko potrafi zgasić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że nie każdemu się będzie "wszystko" podobać, ale raczej chodzi mi o to, że Ci "niebezpieczni" autorzy mogą zniesmaczyć początkującego :)

      Usuń
  4. Eragon zapowiadał się świetnie, ale moim zdaniem to niewykorzystany potencjał, który już w ogole umarł w ostatnim tomie, co zresztą bardzo mnie rozczarowało. Jeśli chodzi o Piekarę, to bardzo lubię jego powieści. Czemu w zestawieniu nie ma klasyki, czyli Sapkowskiego? Ubolewam, ale po "Sezonie burz" tylko trochę

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem zapalonym czytelnikiem fantasy, dlatego nic już mi nie jest straszne ;) Nie do końca przepadam za klasyką i tymi bezpiecznym autorami (pomijając Flanagana, którego wprost kocham), ale tych kontrowersyjnych już z ogromną chęcią sięgam. Szczególnie uwielbiam wymienionego przez ciebie Ćwieka, za "Kłamcę" i "Grimm City", ale również za to jak interesującym człowiekiem jest i aktualnie zabieram się za Achaję, ale tylko po to, żeby sprawdzić czy naprawdę jest tak źle. Dorzuciłabym tutaj jeszcze kilku swoich, ale nie do końca jestem pewna w jakich kategoriach.

    OdpowiedzUsuń
  6. Piekara nawet przygotowanych może zdziwić językiem - niby wiedziałam jak pisze, ale zaczynając "Przenajświętszą" trochę się zdziwiłam :D Za to jego "Alicja" wydaje mi się dość bezpieczna. Co do "Takeshiego", to przede wszystkim wydawał mi się przegadany i przez to nudnawy.
    W zestawieniu brakuje mi Pilipiuka i na niego też bym uważała - to zdecydowanie nie jest wysoka literatura (czasem tez nie średnia) i bardzo specyficzna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piekara to dwie skrajności XD Albo pisze taką "Przenajświętszą", albo bardzo bezpiecznego (choć nie młodzieżowego) "Rycerza Kielichów" XD

      Usuń
  7. Większość zagranicznych młodzieżówek można by zaliczyć do tych bezpieczniejszych. Tak jak piszesz, są właściwie pisane od linijki, a ich język jest znacznie łagodniejszy. Wydaje mi się, że właśnie dlatego dużo osób nie lubi polskiej fantastyki - różnica już w samym sposobie pisania jest ogromna. Sama nie przebrnęłam przez całego Wiedźmina. Doszłam chyba do "Chrztu ognia", gdy stwierdziłam, że właściwie nie wiem, o czym czytam, ale same zbiory opowiadań i pierwsze tomy oceniam bardzo dobrze. Ziemiańskiego nienawidzę i to już nawet nie chodzi o to, że "Achaja" jest wulgarna, ale sama konstrukcja fabuły pozostawia wiele do życzenia. Czytałam też Piekarę i niestety zaczęłam od "Necrosis", które mocno mnie zniesmaczyło, ale kilka opowiadań podobało mi się na tyle, że być może dam mu jeszcze drugą szansę.
    Z wymienionych przez ciebie bardzo lubię Ziemiomorze, chociaż jestem dopiero w połowie. Czytałam też PLiO, ale początki faktycznie były trudne. Dopiero gdzieś w połowie Starcia królów zaczęłam ogarniać, kto jest kim. Tolkiena dorwałam, gdy miałam jakieś 13 lat i nie czytałam żadnych książek tego pokroju, ale jakoś podołałam.

    OdpowiedzUsuń
  8. No właśnie ja zaczęłam od "Chłopców" i był to dość nieudany wybór, ale przeczytałam tylko kawałek tej książki, więc może po prostu za szybko ją oceniłam. Niemniej, kiedy będę robić kolejne podejście do twórczości Ćwieka, to spróbuję z "Grimm City" albo "Kłamcą".
    Flanagan jest idealny, jeśli mowa o takiej lekkiej, niewymagającej fantasy. Po prostu przyjemnie się go czyta, poza tym humoru Halta chyba nie da się nie uwielbiać :)
    Nie sądziłam, że Cherezińska pisze fantastykę, myślałam, że to bardziej coś w stylu fikcji historycznej. Nauczycielka historii mówiła mi, że to taki trochę Sienkiewicz xd Ale i tak chciałabym przeczytać coś jej autorstwa, tylko myślałam, żeby zacząć od "Hardej".
    Za "Eragonem" nie przepadam. Po prostu za dużo schematów. Szczerze mówiąc, to kilka lat po przeczytaniu tej książki w ogóle nie pamiętam o czym ona była :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej sięgnij po Grimm:)
      A Cherezińska zwykle pisze fikcje historyczną, ale "Korona Śniegu i Krwi" to historyczne fantasy :)

      Usuń
  9. Do grona "bezpiecznych" autorów dodałabym Rogera Zelazny'ego, najlepiej jego "Amber", ewentualnie "Pana Światła". Przy okazji to już klasyka, choć niedoceniana w Polsce :)
    Kiedyś bardzo lubiłam Piekarę, ale to, co robi teraz z seria o Inkwizytorze, woła o pomstę do nieba. Co książka, to gorsza - zawsze był strasznie nierównym pisarzem, ale ostatnio jest naprawdę słabo... Pozdrawiam :) Ewelina

    OdpowiedzUsuń
  10. Kocham fantastykę, a Tolkien jest zdecydowanie moim ulubionym autorem. "Opowieści z Narnii" uwielbiałam w podstawówce, a "Eragona" mam zamiar przeczytać w te wakacje :)
    http://paulan-official-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny post, jak wiesz ja uwielbiam fantastykę więc tym bardziej mi się podoba!! Co prawda prawie wszystkich z nich kojarzę, a niewielu czytałam, ale w przyszłości na pewno się to zmieni. Do tej "niebezpiecznej" fantastyki muszę jeszcze poczekać kilka lat :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dosłownie nie ujęłabym komentarza na temat tego posta lepiej niż Ty, Magic Wizard! :)

      Usuń
  12. Hm, powiem tak - wiesz, że większość czytałam :D
    Dla mnie ci niebezpieczni autorzy są cudowni , kocham też Władcę Pierścieni :D Eragon to idealna fantastyka na początek <3 <3
    Piekara na przykład jeszcze przede mną, ale to co ty uznajesz za ostrzeżenie, mnie zachęca :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Jestem wielką fanką Piekary, mimo, że zaliczasz go do tych niebezpiecznych ;) Znudził mnie natomiast Szubienicznikiem... Do tego brak kontunuacji dość irytuje. Jestem na etapie Kossakowskiej, wywarła na mnie ogromne wrażenie. Z polskiej fantastyki przeczytałam wszystko Pilipuka i Jadowskiej. Czekam na nowe książki ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taak, Szubienicznik jest niezwykle nudny XD

      Usuń
  14. Rzadko czytam typową fantastykę. Właśnie robię któreś podejście do Czarnoksiężnika z Archipelagu i styl autorki zdecydowanie do mnie nie przemawia. Wolę coś lżejszego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakaż to fantastyka jest nietypowa? ;D
      Spróbuj sięgnąć po kolejną część z serii... w pierwszym tomie sporo tłumaczenie zrobiło: jest genialne, ale nieproste.

      Usuń
  15. Fantastyka nie należy do moich ulubionych gatunków. Ba! Ona nawet nie należy do tych, które tylko lubię.
    Sięgam po nią sporadycznie. Przeważnie jestem zadowolona, więc niech tak zostanie- co za dużo, może okazać się nie zdrowo :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Kurde, bezpieczna fantastyka to mega trudne zagadnienia. Sama zaliczyłabym do niej książki trochę międzygatunkowe, czyli jeśli ktoś lubi romanse to niech zacznie od fantastyki pomieszanej właśnie z romansem, np trylogii ,,Klątwy''. Dla mnie dobrym początkiem był również Martin, a to wszystko za sprawą walki rodów, spiskom - te elementy zawsze najbardziej lubiłam w tym gatunku. Także dla każdego coś dobrego na pewno się znajdzie.
    Pozdrawiam, Wielopasja

    OdpowiedzUsuń
  17. A gdzie Sapkowski?:(
    Większość podanych tu tytułów znam, interesuje mnie ostatnio pan Jakub Ćwiek. Która książka tego autora przypadła Ci najbardziej do gustu i dlaczego?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No przecież jest!
      Znam jego Kłamcę, Chłopców i dwa tomy Grimm City - to ostanie jest najświeższe i wypada najlepiej. Kłamca to debiut, wiec ma sporo mankamentów, Chłopcy są kompletnie niezobowiązujący, ale i przy tym niewiele wnoszący. Grimm jest dojrzalsze :)

      Usuń

Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy.
Usuwam spam.

Nomida zaczarowane-szablony