wtorek, 22 maja 2018

Hotel Bertam: Gdy opis zapowiada thiller, a we wnętrzu go brakuje


Panna Marple przybywa do Hotelu Bertam: niezwykłego miejsca utrzymanego w staroangielskim stylu. Prędko odkrywa, że coś jest z nim nie tak… ktoś znika, coś zostaje skradzione. Nie brakuje także zamachu. Starsza pani postanawia rozwikłać zagadkę hotelu.

Często piszę opinię o książce tego samego, lub następnego dnia po jej przeczytaniu. W przypadku „Hotelu Bertam” minął ponad tydzień… i przyznam szczerze, że była to powieść na tyle nijaka, że po prostu jej detale zaczynają mi już unikać. W ostatnim czasie poznałam kilka książek Aghaty Christie i ta, jak na razie, była chyba tą najsłabszą. Kolejna przygoda panny Marple jest po prostu ze wszech miar przeciętna, a na dodatek dość chaotyczna.
Opis z tyłu okładki w moim wydaniu sugeruje thiller, ale w praktyce z thillerem „Hotel Bertam” raczej nie ma nic wspólnego.  Christie chyba po prostu nie potrafi pisać mrocznych, budzących dreszcze powieści: jej styl jest na to zbyt „czysty”. Brakuje w niej tej specyficznej tajemniczości, która sprawia, że mamy do czynienia z thillerem, a nie z kryminałem.
Tytuł: Hotel Bertam
Tytuł serii: Panna Marple
Numer tomu: 10
Autor: Aghata Christie
Tłumaczenie: Krystyna Bockemheim
Liczba stron: 248
Gatunek: kryminał
Wydanie: Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2016
Inne poznane przeze mnie powieści tej autorki były bardzo proste fabularnie. Mamy zagadkę i dążymy do rozwiązania jej, co jest po prostu typowe dla klasycznego kryminału. W „Hotelu Bertam” autorka chyba chciała trochę poeksperymentować, dlatego zamiast jednej głównej zagadki wrzuciła nam ich kilka, z czego dwie wychodzą na pierwszy plan. Teoretycznie wszystko potem jakoś łączy się w całość, ale w trakcie czytania śledzenie tego jest po prostu chaotyczne i niekoniecznie bardzo przyjemne. Jednak od książek Christie oczekuje czegoś innego. Poza tym jej powieści są raczej krótkie, przez co przy większej ilości wątków trudno o brak chaosu właśnie.
Sam hotel, w którym ma miejsce większa część akcji, to ciekawe miejsce, a osoba, która go prowadzi ma naprawdę ciekawą filozofię dotyczącą tego, jak należy nim zarządzać. Dlatego to zdecydowanie jest miejsce, w którym fajnie byłoby się znaleźć. Niemniej, na tym jego zalety w tej książce raczej się kończą. Jak już wspominałam, styl Christie nie jest na tyle klimatyczny, by wydobyć z tej lokacji tyle, ile można by było.
Do tej powieści Christie na pewno nie wrócę. Jeśli czytacie (lub planujecie) przeczytać wszystkie książki tej autorki pewnie tak, czy siak po nią sięgniecie. Jeśli nie, lub po prostu chcecie przeżyć swoje pierwsze spotkanie z tą panią, „Hotel Bertam” po prostu odradzam. Christie ma w swoim dorobku zdecydowanie lepsze rzeczy.


* * *

Czasem widzimy ludzi, którzy robią coś niemądrego, nawet niebezpiecznego. Ale czy mamy prawo interweniować? Jestem zdania, że z reguły nie.



Fragment „Hotelu Bertam” Aghaty Christie

15 komentarzy:

  1. Powoli nadrabiam wszystkie powieści Christie i pewnie na "Hotel..." kiedyś trafię. Szkoda, że ma mało wspólnego z thrillerem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam do tej pory zupełnie żadnej styczności z twórczością Christie, choć po kryminały / thrillery sięgam dość regularnie. Chciałam się za coś jej autorstwa zabrać, teraz już wiem po jaki tytuł na początek nie sięgać. Ciekawy blog, postaram się być u Ciebie częściej. Pozdrawiam i zapraszam również do siebie bialatrufla.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jak na razie czytałam jedynie "Morderstwo w Orient Expressie" i baaardzo spodobała mi się ta prostota przekazu. Bez zbędnego lania wody - zbrodnia, dochodzenie, rozwiązaniem zagadki. W takim razie odpuszczę sobie tę książkę, jak coś jest dobre to nie trzeba tego ulepszać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja generalnie książki Christie lubię. Tylko ta wypadła bardzo przeciętnie.

      Usuń
  4. O kurcze, dawno tutaj nie byłam! W sensie na komputerze i jak tu się czarno zrobiło :D bardzo fajnie! Christie oczywiście mam obowiązkowo w planach. Wstyd nie znać jej twórczości :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To musiało Cię tu baardzo dawno nie być, bo ten szablon już dość długo wisi ;P

      Usuń
    2. Zawsze jak wbijam to na telefonie, a w nim mam ten łysy biały szablon :(

      Usuń
  5. Swego czasu bardzo dużo czytałam jej kryminałów. Teraz jakoś przestały być one w moim guście. :) Bardzo ładne zdjęcia. :) Czy to panel podłogowy czy płytka? Wiem, że pytanie, że tak powiem od czapy, ale zbliżam się do etapu wykończeniowego w domu i wyglądają na podłogę w moim stylu! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To panele, ale więcej Ci nie powiem, bo mieszkanie tylko wynajmuje :) Ale wyglądają na takie droższe, takie emm... "w połowie deski" prawie.

      Usuń
  6. Cały czas mam w planach książki tej autorki, ale jakoś nie jest mi z nimi po drodze :( Ale na pewno mojej przygody z nią nie rozpocznę od "Hotelu Bertman" :o Po co mam się zrażać? :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja choć krymianały bardzo lubię to za Aghatą Christie jakoś nie przepadam i omijam jej książki. Może powinnam spróbować jeszcze raz, ale nie od "Hotelu" jak widać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja lubię książki Christie z tego względu, że są proste ;) można się zrelaksować :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przeczytałam kilka powieści tej autorki, jednak tej nie. Być może przeczytam - jak poczuję do tego "wenę" :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czasem i królowej kryminału zdarzają się gorsze powieści...

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetna sprawa. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń

Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy.
Usuwam spam.

Nomida zaczarowane-szablony